Co jest w teczce na argentyńskiego papieża?


78-letni Argentyńczyk Jorge Mario Bergoglio stał się w środę papieżem Franciszkiem. Jego znajomi z Buenos Aires martwią się czy zdoła przystosowac się do nowej roli. Zwłaszcza do towarzyszących jej procedur i rytuałów.

Wybór Bergoglio na papieża zaskoczył chyba wszystkich. Włącznie z samym zainteresowanym. –Byliśmy umówieni, że w pierwszą niedzielę po powrocie z konklawe wpadnie do nas do kościoła odprawić mszę i opowiedzieć jak było. Często do nas tak wpadał, nawet bez zapowiedzi. Po prostu przyjeżdżał metrem, odprawiał nabożeństwo, wypijał z nami herbatę i potem jeszcze upierał się, że sam zmyje naczynia.– opowiada siostra Isabel z parafii Miłosierdzia Bożego w dzielnicy Flores w Buenos Aires, która ma szansę stać sie argentyńskimi Wadowicami. –To właśnie tutaj nowy papież chodził do przykościelnego przedszkola. U nas przyjął swą Pierwszą Komunię. I tutaj zawsze wracał, spotykał się ze znajomymi z dzieciństwa i regularnie brał udział w parafialnych spotkaniach.– dodaje siostra nie kryjąc dumy, ale też i pewnego zaniepokojenia. Bo nie może sobie wyobrazić, jak Bergoglio przystosuje się do watykańskich protokołów. On, który zawsze krtytykował kościelny przepych i nadmierną ostentacyjność.

Pamiętam dezorientację Gwardii Szwajcarskiej gdy w lutym 2001 r. pojawiliśmy się na konsystorzu w trakcie którego Jan Paweł II mianował go kardynałem. Przyszli purpuraci podjeżdżali limuzynami, towarzyszyły im liczne komitywy. A my do Watykanu poszliśmy na piechotę, zatrzymując się jeszcze gdzieś po drodze na kawę.- opowiada ks. Guillermo Marco, który przez prawie dekadę był rzecznikiem prasowym arcybiskupstwa Buenos Aires. Wbrew zwyczajom nie zlecił też wówczas szycia sobie nowych kardynalskich szat. Po prostu oddał do przeróbki te które pozostały po jego poprzedniku. Ale i tak najlepiej czuł się po prostu w ciemnym płaszczu z kaszkietem, a nie biretem na głowie.

Takich anegdot o skromności nowego papieża jest jeszcze więcej – 78-letni Jorge Bergoglio nie jest typowym kościelnym dostojnikiem. W żadnym wypadku nie jest to typ podtykający wiernym biskupi pierścień do całowania, otaczający się wianuszkiem asystentów i pomocników. Argentyńczyk jest wręcz absolutnym przeciwieństwem napuszonego stylu niektórych hierarchów – zdecydowanie odmówił przeprowadzenia się do Pałacu Biskupiego w Buenos Aires i od lat, do czasu niedawnego wyjazdu na konklawe w Rzymie, mieszkał w jednopokojowym minimieszkanku w budynku przylegającym do stołecznej katedry. Zrezygnował z sekretarza, gosposi i osobistego kierowcy. Sam chodził na zakupy, gotował i zmywał naczynia, odbierał telefony, a po mieście najchętniej poruszał się metrem i autobusami. A gdy musiał podróżować samolotem, zawsze robił to w klasie ekonomicznej.

Po całej stolicy poruszał się metrem i autobusami. Wychodził nie mówiąc nikomu gdzie idzie. Dopiero potem dowiadywaliśmy się, że odwiedził chorych w jakimś szpitalu, odprawił mszę w więzieniu, albo spotkał się z mieszkańcami któregoś ze slumsów. Lubił też regularnie zasiadać w konfesjonale w katedrze. Myślę, że wielu wiernych, którzy się tam spowiadali nawet sobie nie zdało sprawy, że wysłuchiwał ich Prymas.- tłumaczy ks. Marco. –Bergoglio jest jezuitą, ale często zachowuje się jak franciszkanin. Dlatego nie zdziwiłem się, że wybrał sobie papieskie imię Franciszek.– dodaje.

przyszły papież Franciszek w 2010 r. jeszcze jako prymas Argentyny, Jorge Bergoglio

przyszły papież Franciszek w 2010 r. jeszcze jako prymas Argentyny, Jorge Bergoglio

Jorge Mario Bergoglio urodził się 17 grudnia 1936 roku w robotniczej rodzinie. Na świat przyszedł we wciąż istniejącym, skromnym wielorodzinnym domu przy ulicy Membrillar 531. Jego rodzice byli emigrantami z Włoch, ojciec pracował na kolei. Wciąż żyjący w dzielnicy Flores koledzy z dzieciństwa aktualnego papieża wspominają, że początkowo nic go nie wyróżniało. Był średnim uczniem technikum chemicznego i chętniej kopał po szkole piłkę w podwórkach, niż siedział nad książkami. –Był tacy jak my tu  wszyscy. Po nauce prawie codziennie graliśmy w piłkę. Jorge, choć w dzieciństwie z powodu jakiejś choroby wycięto mu jedno płuco, był też jednym z największych wśród nas palaczy.– przypomina sobie Osvaldo Dapaueto, jeden z wielu wciąż żyjących we Flores przyjaciół z dzieciństwa nowego papieża.

Przemiana nastąpiła gdy miał 17 lat. Z dnia na dzień ogłosił, że rezygnuje z planów studiowania chemii i wstępuje do zakonu. Przemienił się też w książkowego mola. –Wciąż spotykał się z nami, ale już gdzieś się wiecznie śpieszył. I zaczął nagle preferować książki od piłki.- wspominają koledzy z Flores.

Literatura stała się tak bardzo jego pasją, że po latach został jej wykładowcą na jezuickim uniwersytecie w Buenos Aires. Jego ulubieni pisarze to Argentyńczyk Jorge Luis Borges i Rosjanin Fiodor Dostojewski.

Pasja do piłki jednak pozostała. Kardynał Bergoglio był zadeklarowanym kibicem stołecznego klubu San Lorenzo. I choć zawsze raczej unikał kamer i aparatów, kilka lat temu z dumą prezentował dziennikarzom podarowaną mu przez piłkarzy klubową koszulkę z ich podpisami. I wciąż ma kartę kibica o numerze 88235N.

-Diego bardzo cieszy się z wyboru nowego papieża. Twierdzi, że skoro od dawna wiadomo, że Bóg futbolu jest Argentyńczykiem, to najwyższa pora aby był nim także boski przedstawiciel na Ziemi. I ma nadzieję, że się z nim spotka podczas swej najbliższej wizyty w Rzymie.-

Skromność i unikanie rozgłosu nie oznacza jednak, że głos Bergoglio nie był w Argentynie słyszalny. Wręcz przeciwnie – w ostatnich latach stał się jednym z ważnych aktorów politycznej sceny, wielokrotnie krytykując populistyczne rządy najpierw Nestora Kirchnera, a potem jego żony, a później wdowy po nim, Cristiny Fernandez. W swych homiliach i listach pasterskich Bergoglio wytykał rządzącym m.in., że wbrew ich deklaracjom w Argentynie jest coraz więcej biednych, narzekał na korupcję i wzrost przestępczości. Doszło nawet do tego, że Nestor Kirchner kiedyś nazwał arcybiskupa Buenos Aires “diabłem w sutannie” i “duchowym liderem opozycji”.

Szczytem konfliktu między rządem a szefem argentyńskiego kościoła stała się debata na temat małżeństwa osób tej samej płci, które zdominowany przez prezydencka partię argentyński parlament zaaprobował w 2010 r. Bergoglio uznał, to wówczas za “atak na boski porządek”, a prezydent nazwała jego stanowisko “godnym średniowiecznego inkwizytora”. Potem doszła jeszcze m.in. sprawa rządowej promocji antykoncepcji, dystrybucji prezerwatyw w szkołach i ułatwienia procedury rozwodowej. Efekt tego wszystkiego jest taki, że gdy Bergoglio zabiegał ostatnio o spotkanie z prezydent, ona nie miała dla niego czasu. I w środę długo ociągała się z reakcją na jego wybór na papieża, kwitując ją w końcu lakonicznym komunikatem z “gratulacjami i życzeniami powodzenia”.

Argentyńscy księża podkreślają jednak, że nie można uznać Bergoglio za twardogłowego konserwatystę. Bo swymi ostrymi krytykami zaskakiwał on wielokrotnie także kościelnych radykałów, narzekając chociażby że wielu księży izoluje się od wiernych i opływa w niepotrzebne luksusy. W ubiegłym roku ganił też duchownych, którzy odmawiają udzielania chrztu dzieciom urodzonym w związkach pozamałżeńskich. –To są hipokryci, którzy oddalają lud od Boga Zbawiciela.– grzmiał dzisiejszy papież.

To jednak bynajmniej nie nieustępliwa pozycja Bergoglio wobec homoseksualistów, aborcji, czy antykoncepcji będzie budzić w najbliższych dniach, a nawet miesiącach najwięcej kontrowersji. Potencjalnie najdelikatniejszym punktem nowego papieża, tym w którym uderzać będzie najwięcej jego krytyków, jest jego zachowanie w okresie argentyńskiej krwawej dyktatury wojskowej lat 70-tych ubiegłego wieku. Był to bez wątpienia najczarniejszy okres w historii argentyńskiego Kościoła, gdy wielu hierarchów bezpośrednio współpracowało z generałami w walce z “lewicową subwersją” doskonale zdając sobie sprawę, że reżim porywa, torturuje i morduje osoby uznane za “wrogie”.

Bergoglio był wówczas jezuickim prowincjałem i co najmniej dwóch zakonników stwierdziło, że zostało przez niego wydanych. On jednak zaprzecza i mówi, że robił co było w jego mocy wstawiając się za zatrzymanych. I rzeczywiście – podkreślają obrońcy – krytykujący go zakonnicy zostali po kilku miesiącach wypuszczeni, a nie – jak wiele innych ofiar reżimu – np. zrzuconi ze śmigłowca do oceanu.

Nikt wprawdzie nie zarzuca papieżowi Franciszkowi, że ma krew na rękach, ale wielu oskarża go o “milczącą współpracę” z reżimem. Wypomina się też mu, że jezuicki uniwersytet w którego władzach Bergoglio wówczas zasiadał, przyznał doktorat honoris causa admirałowi Emilio Masserze, odpowiedzialnemu m.in. za stworzenie centrum tortur i egzekucji w należącej do marynarki wojennej szkole ESMA. –Nie jestem dumna z takiego papieża, przedstawiciela instytucji która współpracowała z dyktaturą. Nie przebaczamy i nie zapomnimy!– stwierdziła w kilka godzin po ogłoszeniu werdyktu konklawe narzeczona argentyńskiego wiceprezydenta Amado Boudou, której wypowiedzi traktowane są zazwyczaj jako to co rząd chciałby powiedzieć, a z różnych względów nie może.

Na szczęście dla Franciszka głos zabrał też Adolfo Perez Esquivel, argentyński laureat pokojowej nagrody Nobla, założyciel organizacji która dokumentowała zbrodnie wojskowych dyktatur w Ameryce Południowej. –Było wielu hierarchów, którzy stali się wspólnikami dyktatury. Bergoglio do nich nie należał. Mówi się, że mógł zrobić więcej, że nie pomógł dwójce zakonników. Znam jednak wiele przypadków, że nawet wstawiennictwo biskupów okazywało się nieskuteczne. Nie ma podstaw aby wiązać Bergoglio z dyktaturą.– zapewnił.

Czy to wystarczy? Na pewno nie. W Argentynie mówi się, że w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Handlu Międzynarododowego i Wyznań (taka jest rzeczywiście pełna nazwa tego argentyńskiego resortu) leży teczka z raportami tajnej policji SIDE na temat zachowań Bergoglio w okresie dyktatury. Co zawiera? Wie to ponoć tylko garstka osób.

Mniej moralnych rozterek wobec Franciszka mają na szczęście inni Latynosi. Z wyboru Argentyńczyka na papieża ucieszyli się chyba wszyscy prezydenci regionu, od Meksyku po Chile. Rafael Correa, przywódca Ekwadoru stwierdził wręcz, że to kolejny dowód na to, że „Latynoameryka przeżywa bezprecedensowy okres w swej historii”.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.