Kto zatrzymał samolot Evo Moralesa?


Przywódcy niektórych państw Ameryki Łacińskiej grożą retorsjami wobec Stanów Zjednoczonych i Europy za wielogodzinne zablokowanie samolotu prezydenta Boliwii, Evo Moralesa.

Prezydent Boliwii, Evo Morales, wrócił z odbywającego się w Moskwie szczytu przywódców państw-eskporterów gazu z kilkunastogodzinnym opóźnieniem. Zamiast w środę rano, prezydencki falcon 900 wylądował na lotnisku w El Alto nieopodal La Paz w dopiero późno w nocy. Wszystko z powodu prawie 12-godzinnego “nieplanowanego przystanku technicznego” prezydenckiego samolotu na lotnisku w Wiedniu. Niektóre państwa europejskie nie chciały się bowiem zgodzić na przelot prezydenta Moralesa nad swoim terytorium. Powód? Zdaniem Boliwijczyków podejrzewano, że na pokładzie prezydenckiego samolotu znajduje się, poszukiwany przez Stany Zjednoczone i najprawdopodobniej wcąż przebywający na moskiewskim lotnisku, Edward Snowden.

Kłopoty z powrotem Evo Moralesa do kraju rozpoczęły się już we wtorek popołudniu, jeszcze zanim prezydencki odrzutowiec opuścił Moskwę. Tuż przed startem  piloci jego samolotu musieli bowiem zmienić zgłoszony wcześniej plan lotu, bo okazało się, że Portugalia nagle nie chce się zgodzić na zaplanowane tankowanie  falcona na lotnisku w Lizbonie. „Problemy techniczne” – lakonicznie stwierdzili Portugalczycy. W tej sytuacji postanowiono, że samolot zatankuje w Hiszpanii.

Po zgłoszeniu kontrolerom nowej trasy samolot z Evo Moralesem wystartował i bez najmniejszych przeszkód przeleciał nad Białorusią, Polską i Czechami. Kłopoty zaczęły się nad Austrią… –Mamy problem ze wskaźnikiem poziomu paliwa– poinformowali piloci prezydenckiej maszyny i poprosili o zgodę na nieplanowane lądowanie w Wiedniu.

Gdy Evo Morales znajdował się już w saloniku dla VIPów wiedeńskiego lotniska, Boliwijczycy w La Paz niespodziewanie ogłosili, że tak naprawdę samolot ich prezydenta musiał nagle lądować z powodu braku zgody niektórych państw na kontynuowanie przez niego podróży. –Francja i Hiszpania nagle cofnęły zgodę na przelot nad swoim terytorium, gdyż podejrzewają że na pokładzie znajduje się poszukiwany przez Stany Zjednoczone Edward Snowden. Podobnie zrobiły też Włochy i Portugalia. W efekcie nasz prezydent jest uwięziony w Europie. Tak jak kilkaset lat temu europejscy kolonizatorzy gnębili południowoamerykańskich Indian, tak teraz indiański prezydent jest gnębiony w Europie.– grzmiał wiceprezydent kraju Álvaro García Linera.

Oburzeni byli nie tylko Boliwijczycy – natychmiast zareagowali niemal wszyscy lewicowi przywódcy w regionie: –Przywódcy państw europejskich są szurnięci. Takie zachowanie nie może pozostać bezkarne. To atak na całą Amerykę Łacińską!–  piekliła się prezydent Argentyny, Cristina Fernandez. –Albo sami sobie dzisiaj nadamy tytuł wiecznej kolonii, albo reagując wspólnie i zdecydowanie na to pogwałcenie praw, podkreślimy naszą niezależność!– mówił przywódca Ekwadoru, Rafael Correa. Najostrzej jednak zareagował szef wenezuelskiej dyplomacji Elías Jaua: –Kraje europejskie zagroziły życiu boliwijskiego prezydenta, to zamach na Evo Moralesa! To co się właśnie stało, to przejaw faszyzmu, który zdobywa kontrolę nad światem, imperialistycznymi rządam i ich sługusami! Wiemy, że za tym wszystkim stoją Stany Zjednoczone, ale kraje europejskie które im uległy też są winne. Atak na Boliwię jest atakiem na Wenezuelę!

Austriacy mieli powiedzieć Moralesowi, że jeśli zgodzi się na przeszukanie swego  falcona to będzie mógł bez problemu kontynuować podróż. Na lotnisku miał się też pojawić ambasador Hiszpanii i zaproponować, aby Morales zaprosił go na kawę na pokładzie swego samolotu. Ten jednak zdecydowanie odmówił: –Nie jestem złodziejem. Nikt nie będzie mi sprawdzać prezydenckiego samolotu.– Morales równocześnie też jednak zapewnił, że Snowdena na pokładzie falcona nie ma: –Nigdy nie widziałem tego pana, ani nie rozmawiałem o nim z rosyjskimi władzami.-. Dla towarzyszącego mu boliwijskiego ministra obrony deklaracja ta powinna zamknąć całą sprawę: –Prezydent jest jednoznaczny. Przecież nie kłamie, mówi prawdę.- argumentował.

Prezydencka deklaracja niczego jednak nie odblokowała. Falcon wciąż nie mógł opuścić lotniska w Wiedniu.

MoralesTerminal

 

Po ponad 10 godzinach impasu, w środę rano, na lotnisko w Wiedniu przyjechał prezydent Austrii. Zapewnił, że swego boliwijskiego kolegę, że już wkrótce będzie mógł kontynuować podróż. A austriackie służby podały, że nabrały pewności iż na pokładzie prezydenckiej maszyny nie ma nikogo kto nie byłby Boliwijczykiem. Jak doszły do takiego wniosku nie wiadomo. Początkowo mówiono, że Boliwijczycy zgodzili się na inspekcję maszyny, później że nie było do przeprowadzenia takowej żadnych podstaw. Najważniejsze, że Morales po ponad 12 godzinach mógł ponownie wystartować. I zgodnie z planem jego samolot wylądował później na hiszpańskich Wyspach Kanaryjskich, aby nabrać paliwa.

Europejczycy starają się bagatelizować całą sprawę. –Jedyne co jest teraz ważne, to to że prezydent Boliwii miał międzylądowanie w Hiszpanii i logiczne jest, że rząd hiszpański się na to zgodził. Nigdy nie było żadnego zakazu. A skoro Snowdena nie ma w tym samolocie, to całe to zamieszanie jest trochę sztuczne.– stwierdził szef hiszpańskiego rządu Mariano Rajoy. A w Paryżu tłumaczono, że cofnięcie zgody na przelot, „nawet jeśli nastąpiło”, było „natychmiast naprawioną pomyłką”… Szef francuskiej dyplomacji Laurent Fabius  zadzwonił do swego boliwijskiego odpowiednika, Davida Choquehuanca, i przeprosił za kłopoty tłumacząć, że nie zorientowano się w porę iż chodziło o samolot z prezydentem na pokładzie.

Gdy Evo Morales dotarł w końcu do swego kraju, na lotnisku w El Alto – mimo później pory – był przez swych sympatyków witany jak bohater. A kilka godzin wcześniej obrzucono kamieniami francuską ambasadę w La Paz, demonstracyjnie spalono europejskie flagi i osprayowano budynek amerykańskiego konsulatu w Santa Cruz. –Niektóre państwa europejskie powinny uwolnić się od północnoamerykańskiego imperium. A nas i tak nie wystraszą bowiem jesteśmy ludem posiadającym godność i suwerenność.– stwierdził Morales na lotnisku.

Na znak solidarności z prezydentem Evo Moralesem w czwartek zorganizowano w Cochabambie mini-szczyt przywódców państw Unii Południowoamerykańskiej (UNASUR), w którym poza gospodarzem udział wzięli prezydenci Argentyny – Cristina Fernandez, Ekwadoru – Rafael Correa, Surinamu – Desi Bouterse, Urugwaju – Pepe Mujica i Wenezueli – Nicolas Maduro.

Ten ostatni rozmawiając z dziennikarzami na boliwijskim lotnisku stwierdził, że ma informacje od jednego z europejskich ministrów, że za zastopowaniem samolotu Moralesa stoi C.I.A. –Jednak to Europejczycy złamali wszystkie reguły gry.– dodał i zagroził, że Wenezuela może „zweryfikować swe stosunki z Hiszpanią”. -Co sobie myśli Mariano Rajoy? Że my, Połudnowowamerykanie, wciąż jesteśmy jego niewolnikami?- pytał Maduro, wspominając szefa hiszpańskiego rządu.

Z kolei urugwajski lider mówił: –Już nie jesteśmy koloniami. Należy się nam szacunek i gdy jeden z naszych rządów jest w ten sposób obrażany, obrażana jest cała Ameryka Łacińska.

A Argentynka, Cristina Fernandez, dodała: –Jest niesamowicie niebezpieczne, że ci którzy uważają się za państwa o wysokim stopniu cywilizacji i rozwoju kulturalnego dopuszczają się tego typu aktów wobec głowy Państwa. To zadziwiające, że ci którzy domagają się od nas bezpieczeństwa prawnego i przestrzegania prawa międzynarodowego, z czym oczywiście się zgadzamy, popełniają takie bezprecedensowe pogwałcenie najbardziej podstawowych zasad prawa międzynarodowego.

Przyjęty przez obecnych w Cochabambie prezydentów dokument wzywa Francję, Hiszpanię, Portugalię i Włochy do złożenia wyjaśnień, oraz wyraża „zdecydowane oburzenie” wobec zaistniałego incydentu dyplomatycznego, który – zdaniem sygnatariuszy – „poważnie zagroził bezpieczeństwu” boliwijskiego przywódcy.

I choć Stany Zjednoczone nie zostały wymienione w przyjętym w Cochabambie dokumencie, Evo Morales nie krył swego przekonania, że to Waszyngton jest za wszystko odpowiedzialny. I zagroził, że może nakazać zamknięcie amerykańskiej ambasady w La Paz: –Zjednoczeni pokonamy amerykański imperializm. Ja już spotkałem się z liderami mojej partii i wspólnie zastanawialiśmy się nad decyzjami, które powinniśmy podjąć. I jeśli to będzie konieczne to nawet zamkniemy ambasadę Stanów Zjednoczonych. Nie zadrży mi ręka, bo nie potrzebujemy jej tutaj. Będzie to lepiej dla nas, dla naszej demokracji, jeśli jej tu nie będzie!– wyjaśnił.

Pozostałe państwa regionu, te których prezydenci nie przyjechali na szczyt do Cochabamby, choć też wyraziły swe zaniepokojenie tym co przytrafiło się Evo Moralesowi, starają się raczej łagodzić napięcia. –Solidaryzujemy się z Evo Moralesem gdyż jest czymś niespotykanym to co mu zrobiono. Ale nie pozwolimy aby przerodził się to w kryzys dyplomatyczny między Ameryką Łacińską i Unią Europejską.– zadeklarował prezydent Kolumbii, Juan Manuel Santos.

***

Boliwia, Ekwador i Wenezuela są jedynymi państwami, które otwarcie zadeklarowały, że są gotowe rozważyć ewentualny wniosek o azyl oskarżanego przez Stany Zjednoczone o szpiegowstwo, Edwarda Snowdena.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

5 reakcji na "Kto zatrzymał samolot Evo Moralesa?"

  1. Mareczek  06/07/2013 o 00:49

    Nad Polską przeleciał. Nie jest z naszym krajem tak źle…

    Odpowiedz
  2. Pingback: Edward Snowden dostał azyl w Wenezueli | tierralatina.pl

  3. Pingback: Boliwia też gotowa przyjąć Snowdena | tierralatina.pl

  4. Pingback: Hiszpania gotowa przeprosić Boliwię | tierralatina.pl

  5. Pingback: Boliwijscy ministrowie bez maila i komórek? - Sur del Sur

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.