Reporterzy bez Granic: Wenezuelo chroń swych dziennikarzy!


Broniąca wolności słowa międzynarodowa organizacja Reporterzy bez Granic zaapelowała dzisiaj do władz Wenezueli o ochronę pracujących w tym kraju dziennikarzy.

Szef niemieckiego oddziału Reporterów bez Granic, Christian Mihr, wypowiadając się w imieniu całej organizacji, wyraził satysfakcję z faktu, że Wenezuela zaoferowła „azyl humanitarny” poszukiwanemu przez rząd Stanów Zjednoczonych Edwardowi Snowdenowi. Dodał jednak, że skoro wenezuelski prezydent, Nicolas Maduro, chce uchodzić za obrońcę kogoś kto ujawnił wielką sieć szpiegostwa elektronicznego na świecie, to powinien także zadbać o wolność słowa w swoim kraju.

Reporterzy bez GranicTymczasem, podkreśla komunikat Reporterów bez Granic: „wielu dziennikarzy w Wenezueli jest w ciągłym niebezpieczeństwie z powodu wykonywania swego zawodu”. –Wenezuelscy dziennikarze poddawani są ciągłym naciskom. W ostatnim czasie zdarzało się, że pracownicy mediów państwowych byli werbalnie i cieleśnie atakowani przez sympatyków opozycji, ale też przez niejednokrotnie przez swych własnych przełożonych, którzy zabraniali im przygotowywania obiektywnych materiałów o działaniu opozycji. Z kolei aparat państwowy notorycznie uniemożliwia dziennikarzom mediów krytycznych wobec siebie, uczestnictwo w oficjalnych konferencjach prasowych.– tłumaczył Christian Mihr.

Reporterzy bez Granic wyrazili też swą dezaprobatę wobec faktu, że Nicolas Maduro kontynując strategię swego poprzednika, Hugo Chaveza, regularnie oskarża krytycznych dziennikarzy, zarówno krajowych jak i zagranicznych, o próbę destabilizacji kraju. Aby zostać pomówionym o działanie na szkodę państwa wystarczy napisać artykuł o rekordowo wysokiej przestępczości w Wenezueli, bądź o np. o problemach z zaopatrzeniem w papier toaletowy.

Nie dalej jak dzisiaj sam prokurator generalny Boliwariańskiej Republiki Wenezueli wezwał do złożenia wyjaśnień popularnego, sympatyzującego z opozycją, dziennikarza Nelsona Bocarandę. Wezwano go „w sprawie podżegania do przemocy w dniach po kwietniowych wyborach prezydenckich”. Władzy najprawdopodobniej nie spodobało się to, że gdy oficjalne media alarmowały iż „watahy faszystowskich sympatyków opozycji spaliły jeden prowincjonalnych ośrodków zdrowia”, Bocaranda opublikował zdjęcia rzeczonego ośrodka i rozmowy z personelem tam pracującym. Który pokazywały jednoznacznie, że przychodnia stoi, nikt jej nie spalił i pracuje normalnie…

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.