Najstarszy człowiek świata?


Boliwijskie władze twierdzą, że mieszkający w pobliżu jeziora Titicaca Indianin, Carmelo Flores Laura, jest najdłużej żyjącem człowiekiem na świecie. Miesiąc temu miał skończyć 123 lata.

Wg. boliwijskiego urzędu stanu cywilnego, Carmelo Flores Laura, Indianin Aymara żyjący w glinianej lepiance, w położonej na wysokości 4000 m n.p.m., nieopodal jeziora Titicaca, niewielkiej osadzie Frasquia, urodził się 16 lipca 1890 r, czyli ma już ponad 123 lata. Nie istnieje wprawdzie akt jego urodzenia, bo te w Boliwii zaczęto sporządzać dopiero w latach 40. minionego wieku, ale – jak zapewnia szef boliwijskiego USC, Eugenio Condori – zachował się jego akt chrztu z tą właśnie datą. Urzędnik odmówił wprawdzie pokazania dziennikarzom tego dokumentu, tłumacząć że to „prywatny dokument”. Zaznaczył jednak, ma on „wartość prawną” i nie ma elementów pozwalających kwestionować zawarte w nim informacje.

To urzędnicy boliwijskiego Urzędu Stanu Cywilnego odkryli w swych archiwach, że Don Carmelo może mieć ponad 123 lata.

To urzędnicy boliwijskiego Urzędu Stanu Cywilnego odkryli w swych archiwach, że Don Carmelo może mieć ponad 123 lata.

Sam zainteresowany, nie mówiący po hiszpańsku i będący analfabetą Indianin, stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że ma „około stu lat, a może i trochę więcej”. Wspomina, że żona nie żyje już od kilkunastu lat, a z trójki dzieci pozosyał mu już tylko jeden, najmłodszy, 67-letni obecnie syn. A także 40 wnuków i 14 prawnuków.

Rodzina wspomina, że Carmelo Flores brał udział w boliwijsko-paragwajskiej wojnie o Chaco w 1933 r. –Kiedyś dziadek wiele o niej opowiadał, jednak w ostatnich latach wspomnienia o niej jakby uleciały.– tłumaczy 27-letni wnuk Edwin, także mieszkający we Frasquia.

Pytany przez dziennikarzy o tajemnicę swej długowieczności Indianin stwierdził lakonicznie: „Zawsze dużo chodziłem, byłem pasterzem więc chodziłem ze zwierzętami po górach”. Jeśli chodzi o dietę, to nie odbiegała ona od standardowego pożywienia Indian żyjących na altiplano. Prawie nigdy nie jadał ryżu ani makaronu, a najczęściej jęczmień. A także chodowane przy domu ziemniaki, fasolę i oca (szczawik bulwiasty). A z mięs głównie baraninę, choć – jak przyznaje – najbardziej lubi wieprzowinę, o którą niestety w górach bardzo trudno. Wspomina też, że w młodości lubił upolować i zjeść lisa. Od lat nie pije alhoholu. I – jak podkreśla – nigdy poważnie nie chorował. Mimo zaawansowanego wieku chodzi bez laski i nie używa okularów. Choć – przyznaje – wzrok kiedyś miał lepszy…

Władze prowincji La Paz, na terenie której mieszka  Don Carmelo, już zapowiedziały że zrobią wszystko aby staruszek został oficjalnie uznany za najstarszą osobę na świecie przez Księgę Rekordów Guinnessa. I nadały mu honorowy tytuł, „Żywego Dziedzictwa” prowincji.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.