Kostaryka chce zamknąć ogrody zoologiczne


Kostaryka nie chce dłużej trzymać zwierząt w klatkach i planuje  zamknąć państwowe ogrody zoologiczne. Pomysł ten budzi jednak wiele kontrowersji.

Musimy pozbyć się klatek i wzmocnić tym samym zasadę, że człowiek powinien wchodzić w interakcje z przyrodą w sposób jak najbardziej naturalny, np. w parkach botanicznych. To jasny przekaz dla społeczeństwa, że Państwo chce pokazywać wspaniałą biodywersyfikację naszego kraju w sposób jak najbardziej naturalny, w zgodzie z nowoczesną i holistyczną wizją integracji przestrzeni, społeczeństwa i zasobów naturalnych, w ramach której staramy się promować związek między przyrodą i kulturą.– tymi słowami kostarykański minister środowiska René Castro obwieścił rządową decyzję o likwidacji państwowych ogrodów zoologicznych.

W Kostaryce działają w tej chwili dwie takie instytucje, które w ubiegłym roku przyjęły w sumie 150 tys. zwiedzających: znajdujący się w centrum stolicy, San José, i obchodzący w tym roku swe 97-lecie Ogród Zoologiczny in. Simona Boliwara, oraz podstołeczne Centrum Zachowania Gatunków Santa Ana. Obie – taką nadzieję wyraził minister – mają zostać zlikwidowane do marca przyszłego roku.

Choć zamiast „zlikwidowane”, powinno się użyć słowa „przekształcone”. Bo ministerstwo ma już konkretne plany, na to co stanie się z obiema placówkami.

ZOO w centrum San José zamienić się ma w ogród botniczny, zarządzany wraz z Ministerstwem Kultury i Uniwersytetem Kostaryki. –Chcielibyśmy w nim pokazać m.in. bogactwo orchideii, które rosną w naszym kraju. Taki ogród zwiększyłby atrakcyjność naszej stolicy wśród zagranicznych turystów.– tłumaczy minister, dodając też, że taki park naturalnie przyciągnie do siebie ptaki, małe ssaki i gady,

Z kolei Centrum z Santa Ana stanie się miejskim parkiem, w którym znajdzie się m.in. małe jeziorko, oraz miejsce dla rękodzielników.

lew

Lew w ogrodzie zoologicznym w San Jose (fot: Vanessa Buendía/
Zoológico Simón Bolívar)

W obu tych ośrodkach znajduje się obecnie, w sumie, ok. 400 zwierząt. W zdecydowanej większości jest to fauna lokalna. Tylko dwa pokazywane w nich gatunki – lew i pawie królewskie, nie występują w Kostaryce w stanie dzikim.

Ministerstwo chce aby lokalne zwierzęta trafiły do 28 działających w kraju, prywatnych, najczęściej prowadzonych przez fundacje „centrów ratunkowych” – są to miejsca, w których przebywają zwierzęta odebrane kłusownikom, handlarzom, bądź domorosłym hodowcom, i gdzie stara się je przystosować do powrotu na łono natury. A jeśli to jest niemożliwe – służą do reprodukcji i badań naukowych. Część takich placówek przyjmuje także zwiedzających.

To całkowita zmiana konceptu – ogrody zoologiczne, takie jakie je znamy obecnie, ze zwierzętami uwięzionymi w klatkach, nie są w zgodzie z polityką naszego Państwa wobec środowiska i życia zwierząt.– dodała wiceminister, Ana Lorena Guevara.

Ale nie wszyscy z tym nowym konceptem się zgadzają. Dyrektorka ZOO im. Simona Boliwara, Yolanda Matamoros, przypomina że kierowana przez nią placówka pełni także ważną rolę ekukacyjną – ogród odwiedzają m.in. szkolne wycieczki, które mają wyjątkowa okazję zapoznania się z narodową fauną. Przypomina też, że zwierzęta znajdujące się w klatkach nie zostały pojmane w ich naturalnym środowisku – najczęściej już urodziły się w niewoli, bądź zostały uratowane w sytaucjach gdy np. małym zginęli rodzice. –Większość z nich nigdy nie zdoła się zaadaptować do życia na wolności. I nie mamy żadnej gwarancji, że będą miały odpowiednie warunki i właściwą opiekę w prywatnych instytucjach, do których odesłać chce je ministerstwo.– ostrzega Matamoros.

Kierownictwo ZOO już zapowiedziało, że o istnienie instytucji walczyć będzie przed sądami. Kostaryka w 1994 r. powierzyła bowiem administrację swymi dwoma ogrodami zoologicznymi prywatnej fundacji FundaZOO. Kontrakt z nią zawarto na automatycznie przedłużający się okres 10-letni. Ministerstwo twierdzi, że poinformowało już fundację o tym, że z końcem drugiej dziesięciolatki, czyli właśnie w marcu przyszłego roku, nie zostanie on przedłużony. Fundazoo odpowiada jednak, że informację tą wysłano po upływie zawartego w kontrakcie terminu na zerwanie go, czyli automatycznie się on już wydłużył do marca 2024 r.

Kostaryka to jednen z najbogatszych biologicznie państw świata. Choć zajmuje tylko 0,03 powierzchni Ziemi, to szacuje się że występuje w niej ponad 4 proc. znanych gatunków roślin i zwierząt. Lasy zajmują ponad 52 proc. kraju, a 30 proc. terytorium to Parki Narodowe i rezerwaty.

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Kostaryka chce zamknąć ogrody zoologiczne"

  1. latinbrand  08/08/2013 o 09:50

    Napiszę coś bardzo niepopularnego – mam wielki sentyment do ogrodów zoologicznych. Gdy byłam dzieckiem wizyta w ZOO była największą dla mnie nagrodą. Chciałam, ku strapieniu moich rodziców i dziadków, chodzić tam co niedzielę. Miałam swoje ulubione zwierzęta, na które potrafiłam patrzeć bez końca…
    Teraz zdaję sobie sprawę, że te zwierzęta nie są szczęśliwe. Że to nie jest ich miejsce. Że mało jest placówek, które rzeczywiście wykonują ważną pracę naukową… Cieszy mnie decyzja podjęta przez Kostarykę. Rozumiem ją. Ale mimo to nie potrafię jednoznacznie powiedzieć: TAK -Zamknijcie ogrody zoologiczne! Nie potrafię, a może nie chcę?

    PS. Oczywiście wiem, że istnieje na świecie wiele (większość?) ogrodów zoologicznych, w których panują tak skandaliczne warunki, że powinny zostać zamknięte natychmiast. I z tym zgadzam się bez dwóch zdań.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.