Marihuana w Urugwaju będzie zbyt droga?


2,5 dolara, tyle ma kosztować gram marihuany w urugwajskich aptekach. To zbyt drogo! – obawia się lokalna policja.

Prezydent Urugwaju, José Pepe Mujica, chce aby kraj ten stał się pierwszym na świecie państwem, w którym obywatele mogą kupić, legalnie, marihuanę w aptekach. Stosowny projekt ustawy został już przyjęty przez Izbę Deputowanych w Montevideo i od wejścia w życie dzieli go tylko zatwierdzenie przez Senat, w którym prezydencka koalicja ma większość. Oznacza to, że marihuana może stać się legalnie dostępna dla Urugwajczyków jeszcze w tym roku.

Rząd poinformował już nawet ile prawdopodobnie będzie kosztować legalny narkotyk – gram marihuany kupowanej w aptece został wstępnie wyceniony na 50 pesos urugwajskich, czyli ok. 2,5 dolara. –To cena będąca mniej więcej średnią pomiędzy najtańszą i najdroższą spotykaną obecnie ceną na czarnym rynku.– wyjaśnił Julio Calzada, sekretarz podlegającej prezydentowi Narodowej Rady Narkotykowej. –Chodzi o to, aby legalna marihuana nie była ani zacząco droższa, ani tańsza od tej szprzedawanej obecnie przez dealerów i aby uniemożliwić w ten sposób przenikanie produktu z rynku legalnego na nielegalny.– dodał w rozmowie z lokalnym dziennikiem El Observador.

liść niezgody? (fot: Dominik Matus)

liść niezgody? (fot: Dominik Matus)

Proponowana przez rząd cena wzbudziła zaniepokojenie szefów policyjnej Brygady Narkotykowej w Montevideo. Oficerowie cytowani przez ten sam dziennik obawiają się, że jest ona zbyt wyskoka i sprawi, że legalna marihuana stanie się przywilejem okazyjnie palących osób o dochodach powyżej średniej. Natomiast młodzież i osoby uzależnione, do których teoretycznie rząd chce dotrzeć ze swoim innowacyjnym projektem (bo wraz z legalną marihuaną ma być też prewencja i leczenie od uzależnień), nadal będą zaopatrywać się na kontrolowanym przez grupy przestępcze czarnym rynku. –Skoro w Montevideo można bez większego problemu kupić skręta z gramem zielska za 20 pesos, to dlaczego mieliby oni zacząć naraz wydawać na to samo ponad dwa razy więcej?– pyta się retorycznie jeden z policjantów.

Stróże porządku ostrzegają też, że skutkiem ubocznym takiej legalizacji narkotyku, mogą być także napady i włamania do aptek wyznaczonych do sprzedaży marihuany. Wg. rządowego projektu będzie ich 8 w stolicy i aż 81 w pozostałej części kraju. –Teraz nikt nie napada na dealerów, bo wiadomo jakie by to miało konsekwencje. Ale apteka będzie łatwym celem. Farmaceuta nie będzie się przecież mścił.– tłumaczą.

Rządowi urzędnicy wierzą jednak, że kontrowersyjna ustawa i tak ma sens. –Nikt nie mówił, że od razu pokonamy czarny rynek. Niemniej każda osoba, która przyjdzie i kupi legalną marihuanę, to o jeden klient mniej dla narkotykowych mafii. Poza tym, tych których nie stać na taki zakup będą mogli sami, legalnie, hodować konopie do własnego użytku. Oni też przestaną być klientami dealerów.– wyjaśnia Julio Calzada. Jego zdaniem, w przeciwieństwie do większości innych krajów latynoamerykańskich, gdzie narkotykowe mafie żyją głównie z kokainy i jej pochodnych, w Urugwaju podstawą narkobiznesu jest właśnie marihuana. Narodowa Rada Narkotykowa szacuje, że w kraju tym – mającym niewiele ponad 3 mln mieszkańców – aż 120 tys. osób regularnie sięga po ten właśnie narkotyk.

W chwili obecnej w Urugwaju używanie marihuany i innych narkotyków nie jest karalne. Nie wolno jednak ich produkować, ani nimi handlować.

Kto będzie produkował legalną marihuanę w Urugwaju?

Rządowy projekt zakłada, ze Państwo marihuanę, która dystrybuowana będzie przez sieć wyselekcjonowanych aptek, kupować będzie od firm i spółdzielni, które wylicytują odpowiednie licencje. Producentów ma być maksymalnie 40. I góra 40 ma być także hektarów konopnych upraw w całym kraju. Ma to pozwolić na coroczne zbiory rzędu 20-22 ton suszu. I tyle powinno – wg. Narodowej Rady Narkotykowej – wystarczyć na zaspokojenie potrzeb legalnego rynku.

Takie limity wyznaczono na start. Bo później rząd nie wyklucza zwiększenia produkcji konopii. Zwłaszcza, że projekt ustawy przewiduje badania nad możliwością terapeutycznego stosowania marihuany (np. w łagodzeniu skutków ubocznych chemioterapii i jako środek przeciwbólowy), oraz przemysłowego wykorzystania konopii.

Julio Calzada ujawnił, że do urugwajskiego rządu zgłosili się już przedsiębiorcy zainteresowani inwestycją w legalną produkcję marihuany. –Są to zarówno mieszkający za granicą Urugwajczycy, którzy pracowali tam przy uprawach konopii, jak i całe firmy od lat specjalizujące się w ich produkcji. Te ostatnie są Holandii, Izraela, Wielkiej Brytanii i Kanady.– sprezyzował.

Groźba referendum?

Przeciwnicy proponowanej przez rząd legalizacji marihuany już zapowiadają, że – jeśli ustawa wejdzie w życie – to będą starali się ją unieważnić na drodze referendum. Wg. urugwajskiego prawa aby uruchomić taką procedurę należy zebrać pod odpowiednim wnioskiem podpisy 2 proc. wyborców, czyli ok. 52 tysięcy dorosłych obywateli.

Samo zebranie tych podpisów nie oznacza jednak, że referendum się odbędzie. Urugwajska droga do niego jest bowiem dwustopniowa – po zatwierdzeniu przez Trybunał Wyborczy ważności zebranych podpisów, najpierw organizowane jest powszechne głosowanie nad tym, czy proponowane referendum rzeczywiście przeprowadzić. I dopiero gdy przez urny ideę taką poprze 25 proc. wyborców (ok. 600 tys. Urugwajczyków), Państwo zobligowane jest do zorganizowania rzeczonego referendum, w którym uczestnictwo jest wówczas obowiązkowe dla wszystkich wyborców.

Szanse na takie zablokowanie nowatorskiego pomysłu państwowej dystrybucji marihuany teoretycznie istnieją. Wg. ostatnich sondaży aż 63 proc. urugwajskiego społeczeńtwa jest przeciwna temu projektowi. –Jesteśmy krajem starców, którzy nie rozumieją młodych.- tak ten sprzeciw tłumaczy sobie prezydent Pepe Mujica.

Co przewiduje rządowy projekt?:
Każdy dorosły mieszkaniec Urugwaju będzie mógł legalnie kupić, w specjalnie do tego wyznaczonych aptekach, do 40 gramów marihuany miesięcznie. Chętni będą musieli się jednak wcześniej zarejestrować w państwowym spisie konsumentów tego narkotyku. Każdy z nich będzie też mógł prowadzić swą mikroplantację – do 6 roślin konopii, tylko na własny użytek. Ją także trzeba będzie urzędowo zgłosić. Państwo będzie miało monopol na sprzedaż marihuany. Sprzedaż własnej produkcji, a nawet jej rozdanie będzie karalne. Jointa z pełnoletnim znajomym będzie jednak można podzielić.




Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Marihuana w Urugwaju będzie zbyt droga?"

  1. Bob Marley  08/08/2013 o 10:51

    Jest jeszcze kwestia jakości. Jeśli ta państwowa będzie dobrze „wysmażona” pod lampami UV, o dużej zawartości THC, to myślę, że wielu dopłaci aby dobrze odlecieć. Ja bym dopłacił.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.