Aerolineas Argentinas mają ochotę na boeingi


Argentyński przewoźnik Aerolineas Argentinas podpisał dzisiaj wstępny kontrakt na zakup 20. boeingów 737.

Aerolineas Argentinas – państwowy, argentyński przewoźnik lotniczy, chce kupić 20 egzemplarzy boeinga 737-800 NG, o łącznej katalogowej cenie ok. 1,8 miliarda dolarów. Wg. podpisanego dzisiaj w Buenos Aires „wstępnego porozumienia” (definitywny kontrakt ma zostać podpisany w ciągu 60 dni), samoloty te trafią do Argentyny między 2016 i 2018 r.

To kamień milowy w rozwoju naszej firmy, zarówno w liczbie samolotów, jak i tego co one znaczą dla naszej floty. To kluczowa część naszego wielkiego planu unowocześnienia używanych przez nas maszyn i przygotowania się do zaspokajania nieustannie rosnącego popytu na nasze usługi. Te nowe samoloty dadzą nam większą elastyczność zarówno na trasach krajowych, jak i regionalnych.– stwierdził Mariano Recalde, prezes Aerolineas Argentinas.

Wiceprezes Boeinga Van Rex Gallard i szef Aerolineas Argentinas, Mariano Recalde (fot: Aerolineas Argentinas)

Wiceprezes Boeinga Van Rex Gallard i szef Aerolineas Argentinas, Mariano Recalde (fot: Aerolineas Argentinas)

Mamy bardzo długą historię współpracy z argentyńskim przewoźnikiem – pierwszym samolotem jaki on od nas kupił był historyczny Douglas DC-3.– przypomniał wiceprezes Boeinga ds. sprzedaży w Ameryce Łacińskiej, Afryce i na Karaibach, Van Rex Gallard. –Cieszymy się, że możemy nadal uczestniczyć w rozwoju i przekształcaniu się Aerolineas Argentinas.– dodał.

Aerolineas Argentinas posiada obecnie flotę składającą się z 26 regionalnych boeingów 737NG oraz 12 dalekodystansowych airbusów A340 i A330. Dodatkowo, jego obsługująca głównie połączenia krajowe filia Austral, posiada 21 embraerów E190. Argentyński przewoźnik od ubiegłego roku należy do globalnego sojuszu SkyTeam.

Dzisiejsze podpisanie umowy wstępnej wywołało w Argentynie sporo kontrowersji. Opozycja skrytykowała robienie „wydarzenia medialnego” z podpisania jedynie „symbolicznego dokumentu”. Wg. krytyków był to jedynie zorganizowany w pośpiechu przedwyborczy spektakl, przed zaplanowanymi na zbliżający się weekend wyborami do argentyńskiego Parlamentu – 27 października Argentyńczycy odnowią połowę swej Izby Deputowanych i jedną trzecią Senatu.

Krytyki były tym większe, że szefowie Aerolineas Argentinas nie poinformowali dzisiaj w jaki sposób zamierzają sfinansować planowany zakup. Bo na pewno nie będą to środki własne. Argentyński przewoźnik od lat należy bowiem do najbardziej deficytowych kompanii lotniczych na świecie i funkcjonuje jedynie dzięki rządowym subwencjom. W ubiegłym roku jego deficyt sięgnął 980 milionów dolarów i, zdaniem ekspertów, w tym roku może być jeszcze większy.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

3 reakcje na "Aerolineas Argentinas mają ochotę na boeingi"

  1. Marek Wojtczyk  22/10/2013 o 08:45

    Miałem lecieć w tym roku Aerolineas Argentinas czterokrotnie. Raz zgubili mi bagaż, raz bagaż został okradziony, raz lot był spóźniony o 3 godziny, a za czwartym razem lot został całkowicie odwołany i nigdzie nie poleciałem. Tak więc temu przewoźnikowi mówię już zdecydowanie NIE!

    Odpowiedz
  2. żwirekiwigura  22/10/2013 o 09:21

    To chyba jedne z gorzej zarządzanych linii lotniczych na świecie. W branżowych pismach często są wymieniani jako przykład tego czego się nie powinno robić. Zaczynając od wyjątkowego przerostu zastrudnienia. Np. mają, razem z Austral, niewiele ponad 50 samolotów, ale zatrudniają 1600 pilotów, płacąc im więcej niż średnio zarabiają piloci w liniach lotniczych USA.
    No i te zupełnie nieracjonalne zarządzanie flotą. Podczas gdy większość linii lotniczych na świecie pozbywa się A340 bo to strasznie paliwożerny samolot, Aerolinas – bodajże 2 lata temu – podpisały kontrakt na leasing tych właśnie maszyn, płacąc co więcej stawki znacznie przewyższające te ogólnie przyjęte. W dodatku wzięły w leasing jedne z najstarszych airbusów dostępnych na rynku – wszystkie są kilkunastoletnie. To przecież na kilometry śmierdzi korupcją.

    Odpowiedz
  3. latinbrand  23/10/2013 o 01:17

    Powinni przede wszystkim „unowocześnić” personel, a nie samoloty. Tak niesympatycznego personelu pokładowego to ja nigdzie nie spotkałam. Jakby robił łaskę, że pracuje. Szkoda, bo to w sumie wizytówka Argentyny. I raczej nie jest dobra.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.