Argentyna nie chce ciała Ericha Priebke


Zmarły właśnie nazista Erich Priebke chciał zostać pochowany w argentyńskim Bariloche. –To nie będzie możliwe– natychmiast zapowiedział szef dyplomacji tego kraju.

Wydałem  polecenie, aby nasza placówka w Rzymie nawet nie rozpoczynała żadnych procedur, które miałyby doprowadzić do sprowadzenia do Argentyny ciała nazistowskiego zbrodniarza, Ericha Priebke. My, Argentyńczycy, nie akceptujemy tego typu afrontów wobec ludzkiej godności.– słowa Héctora Timermana, ministra spraw zagranicznych tego kraju, brzmią jednoznaczne. I są one reakcją na komunikat włoskiego adwokata zbrodniarza, który – informując wczoraj w Rzymie o jego śmierci – dodał, że „ciało zostanie wysłane do Argentyny, aby mogło spocząć obok żony, na cmentarzu w Bariloche”.

Erich Priebke był jednym z bardzo wielu zbrodniarzy nazistowskich, którzy – po II wojnie światowej –  dzięki przychylności ówczesnego rządu Juana Domingo Perona, znaleźli schronienie w Argentynie. Jednak w przeciwieństwie do np. Adolfa Eichmanna, Klausa Barbiego, czy Josepha Mengele, Priebke nigdy się nie ukrywał.

Erich Priebke w Rzymie, podczas II wojny światowej.

Erich Priebke w Rzymie, podczas II wojny światowej.

Ten były zastępca szefa Gestapo w Rzymie, zaraz po dotarciu do Argentyny zrezygnował z fałszywych dokumentów na nazwisko Otto Pape, które umożliwiły mu ucieczkę z Europy i przez prawie 50 lat mieszkał w położonym w Andach kurorcie San Carlos de Bariloche jako Erico Priebke. Nie bał się zajmować eksponowanych stanowisk w lokalnej społeczności niemieckich emigrantów, stając się m.in. dyrektorem miejscowego Niemiecko-Argentyńskiego Klubu Kulturalnego i kierując prywatną niemiecką szkołą Instituto Primo Capraro.

Nazistowska, zbrodnicza przeszłość tego znanego i szanowanego mieszkańca Bariloche ujawniona została w sumie przez przypadek, gdy w 1994 r., tropiąca byłych hitlerowców ekipa amerykańskiej telewizji ABC zjawiła się tam, aby zrobić reportaż o innym ukrywającym się w kurorcie naziście, kapitanie SS, Reihardzie Koppsie. To on, przyciśnięty pytaniami przez dziennikarzy, wyjawił przed kamerami: „Tu są gorsi ode mnie, np. Erich Priebke”.

Późniejsze zachowanie Priebke kompletnie dziennikarzy zaskoczyło. Bo od razu, przed kamerą powiedział: –Tak, to ja jestem tym Priebkie, który dowodził masakrą cywilów w Rzymie. I nie, nie czuję się winny. Ja po prostu dostałem rozkaz i musiałem go wykonać.

Erich Priebke

Erico Priebke ze swoją żoną Alice, w 1990 r. w Bariloche.

Chodziło o zbrodnię z 24 marca 1944 r. gdy Niemcy pomścili przeprowadzony dzień wcześniej przez włoskich partyzantów w Rzymie zamach bombowy, w którym zginęło 33 SS-manów. W odwecie, zatwierdzonym ponoć osobiście przez Hitlera, zginąć miało 10 Włochów za każdego zabitego Niemca. W sumie SS wyznaczyło do egzekucji 350 osób – politycznych więźniów znajdujących się akurat w aresztach i rzymskich Żydów oczekujących wówczas na transport do obozów koncentracyjnych. Wszystkich przewieziono do nieczynnych kamieniołomów pod Rzymem, tzw. Rowów Adreatyńskich. Na śmierć szli piątkami – SSmani kazali im klękać i zabijali strzałem w potylicę. Priebke, wówczas 31-letni oficer, pilnował aby nazwiska zabijanych zgadzały się z tymi, które były na liście przekazanej mu przez szefa. Krzyczał też na niemieckich podwładnych, którzy wstrząśnięci byli aż tak wielką ilością egzekucji do wykonania i – jak sam zeznał tuż po wojnie – własnoręcznie, dla przykładu, wykonał dwa z pierwszych strzałów.

Masakra trwała wiele godzin. Pod koniec, a w podziemiach leży tyle ciał, że kolejne ofiary przed egzekucją muszą kłaść się na zabitych. Kiedy ginie ostatni skazany, Niemcy wysadzają miejsce kaźni dla zatarcia śladów.

Emisja reportażu z Bariloche przez amerykańską telewizję spowodowała sporo zamieszania w Argentynie i we Włoszech.  W tym drugim kraju, dlatego że myślano iż nikt odpowiedzialny za masakrę w Fosach Adreatyńskich już nie żyje. W tym pierwszym, gdyż Erico Priebke był tak szanowanym i lubianym obywatelem. Tak bardzo, że powstały społeczne komitety jego obrony, gdy Włochy zwróciły się do Argentyny o jego ekstradycję.

Buenos Aires wydaliło ostatecznie ex-Hauptsturmführera Priebke w listopadzie 1995 r. Włoski sąd, w pierwszej instancji, uznał, że zbrodnia o którą oskarżano Niemca już się przedawniła. Kolejny sąd wojskowy orzekł, że wprawdzie popełnił on zbrodnię, ale nie może za nią odpowiadać, gdyż tylko wykonywał rozkazy. Wyrok ten wywołał masowe protesty we Włoszech i za granicą. Dopiero po kolejnym odowłaniu prokuratury sąd apelacyjny skazał Erica Priebke, w 1998 r., na dożywocie.

Niemiec nigdy nie przyznał się do winy, ani nie przeprosił za swoje czyny. Stwierdził jedynie, że się „solidaryzuje” z bólem rodzin osób zabitych pod jego rozkazami.

Ze względu na podeszły wiek sakazanego, karę więzienia zamieniono na areszt domowy. Priebke mieszkał w mieszkaniu wynajętym mu przez adwokata, z którego mógł, pod dozorem policyjnym, wychodzić do sklepów i restauracji. Nie mógł jednak opuszczać Rzymu.

I wczoraj tam zmarł. Miał 100 lat.




Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Jedna reakcja na "Argentyna nie chce ciała Ericha Priebke"

  1. Pingback: Niechciany Erich Priebke | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.