Chilijczyk zarabia najwięcej


Statystyczny chilijski przedstawiciel klasy średniej zarabia ponad 33 dolary dziennie i jest najbogatszy w całej Ameryce Łacińskiej.

Do takiego wniosku doszli eksperci Banku Światowego, którzy kilka dni temu przedstawili raport analizujący stan klasy średniej w krajach Sojuszu Pacyfiku, czyli regionalnym bloku handlowym skupiającym Chile, Peru, Kolumbie i Meksyk.

Bank Światowy za latynoamerykańską klasę średnią uważa rodziny, które dysponują statystycznym rocznym dochodem na 4 osoby, zamykającym się między 14600 i 73000 dolarów rocznie. Poniżej tych widełek są osoby biedne i ubogie, powyżej bogacze.

banco-mundialI to właśnie w Chile statystyczny przedstawiciel klasy średniej zarabia najwięcej – jego dniówka to 33,2 dolary. Wśród państw Sojuszu Pacyfiku kolejny jest Meksyk z dniówką w wysokości 19,9 dolara, Peru – 18,1 i Kolumbia – 17,1. Chile jest lepsze także od najlepszego w regionie kraju spoza Sojuszu, czyli Brazylii – tam statystyczny „średniak” zarabia w ciągu dnia równowartość 26,2 dolara.

Autorzy raportu podkreślają, że w ciągu ostatniej dekady latynoamerykańska klasa średnia powiększyła się o ok. 50 proc., co – oczywiście – przekłada się na wzrost gospodarczy całego regionu. Bo więcej klasy średniej to też więcej konsumpcji, tworzenie nowych miejsc pracy, etc. Najszybciej klasa średnia rośnie obecnie w Meksyku i Brazylii.

Od niedawna, po raz pierwszy w historii Ameryki Łacińskiej, więcej jej mieszkańców należy do klasy średniej, niż żyje w skrajnej biedzie.

Ten szybki rozwój, ostrzegają eksperci Banku Światowego, nie jest jednak pozbawiony niebezpieczeństw. Jednym z nich jest gwałtownie rosnące, w niektórych krajach, zadłużenie klasy średniej. Przeduje w tym Brazylia, gdzie – zdaniem ekspertów – doprowadziło to wzrostu inflacji i spowolnienia rozwoju gospodarki. Władze w Brasilii z tym się jednak nie zgadzają, twierdząc że inflacja i malejący przyrost PKB to efekt globalnego kryzysu, na który nie mają wpływu.

Bank Światowy, mimo to, apeluje do władz państw w regionie aby rozważnie prowadziły polityki stymulowania konsumpcji i tworzyły ramy prawne ograniczające możliwość wpadania w pętle kredytowe.

Autorzy raportu ostrzegają też, że władze muszą stawić czoła coraz większym wymaganiom klasy średniej (i nie tylko). Ludzie więcej zarabiają, więcej wiedzą i więcej chcą. Domagają się lepszego transportu publicznego (Brazylia), lepszej i bardziej dostępnej edukacji (Chile), czy nawet większej troski o środowisko naturalne (Peru). –Dostęp do nowych technologii informacyjnych sprawił, że w chwili obecnej nawet najbiedniejsza osoba na najbiedniejszych latynoamerykańskich przedmieściach dobrze wie jak żyje sie w centrum miasta, wie jak żyje w sąsiednim państwie, jak w Europie i jest świadoma czego ma prawo się domagać. Chce aby składane przez polityków obietnice były realizowane. To duże wyzwanie dla władz.– tłumaczy Jim Yong Kim, prezes Banku Światowego.

Prześlij dalej:

3 reakcje na "Chilijczyk zarabia najwięcej"

  1. Latynos  28/10/2013 o 06:55

    Gratulacje, bo chyba dobrze świadczy o Waszym portalu, to jak niemal dosłownie zerżnęła swoją korespondencję korespondentka Polskiego Radia w Chile:

    27.10.2013 (IAR) – Klasa średnia w Chile zarabia najlepiej w Ameryce Łacińskiej – wynika z raportu Banku Światowego, badającego kraje Sojuszu Pacyfiku.
    Statystyczny chilijski przedstawiciel klasy średniej zarabia ponad 33 dolary dziennie. Na drugim miejscu jest Meksyk z niespełna 20 dolarami, na trzecim Peru – tu zysk wynosi 18 dolarów. Chilijczycy pokonali też najsilniejszy kraj spoza Sojuszu – Brazylię – o 7 dolarów.

    Eksperci podkreślają, że klasa średnia w krajach latynoamerykańskich w ciągu ostatniej dekady powiększyła się mniej więcej o 50 procent i stanowi obecnie 30 procent społeczeństwa. Wśród niebezpiecznych następstw tego wzrostu wymieniają gwałtownie rosnące zadłużenie klasy średniej, co grozi wzrostem inflacji i spowolnieniem rozwoju gospodarki. Eksperci zauważają też, że władze muszą stawić czoła coraz większym wymaganiom klasy średniej. „Dostęp do informacji sprawił, że nawet najbiedniejsza osoba na najbiedniejszych latynoamerykańskich przedmieściach jest świadoma, czego ma prawo się domagać. Chce, aby składane przez polityków obietnice były realizowane. To duże wyzwanie dla władz” – skomentował Jim Yong Kim, prezes Banku Światowego.

    Przykładem nowych wymagań mogą być Brazylijczycy, którzy walczą o lepszy transport publiczny czy Chilijczycy, którzy domagają się prawa do darmowej edukacji.

    Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Monika Trętowska/Santiago de Chile/em/

    Odpowiedz
  2. Monika  28/10/2013 o 14:18

    Panie Marcinie,
    Korzystałam z kilku źródeł na temat tego raportu:
    http://www.americaeconomia.com/node/103391
    http://www.worldbank.org/en/news/feature/2012/11/13/crecimiento-clase-media-america-latina
    http://economia.elpais.com/economia/2013/10/10/actualidad/1381428708_567424.html
    http://www.emol.com/noticias/economia/2013/10/10/623887/nueva-clase-media-en-america-latina-aumentara-sus-demandas-segun-el-banco-mundial.html
    i z polskiej wersji, czyli tłumaczenia Tierralatina, która rzeczywiście jest dobrym portalem.
    Wszedzie pojawiają się te same dane, ostrzeżenia i cytaty. Jeśli autor Tierralatina czuje się jednak w jakikolwiek sposów dotknięty moją minutową depeszą proszę o kontakt.

    Odpowiedz
    • tierralatina.pl  28/10/2013 o 14:27

      Tierralatina nie czuje się zupełnie dotknięta. 🙂 Sama przecież streszczała raport.

      Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.