W Hondurasie bez zmian?


Wstępne wyniki wskazują, że wczorajsze wybory prezydenckie w Hondurasie wygrał kandydat rządzącej, konserwatywnej, Partii Narodowej – Juan Hernández.

34 proc. głosów dla Juana Hernándeza, kandydata rządzącej, prawicowej, Partii Narodowej i ok. 27 proc. dla Xiomary Castro reprezentującej lewicową koalicję LIBRE, założoną przez „Mela” Zelayę, prezydenta obalonego w wojskowym zamachu stanu w 2009 r. – tak wyglądają wstępne wyniki niedzielnych wyborów prezydenckich w Hondurasie, podane przez Najwyższy Trybunał Wyborczy po przeliczeniu ok. połowy oddanych głosów.

Honduranie wybierali wczoraj osobę, która 27 stycznia przyszłego roku zastąpi Porfirio Lobo na fotelu prezydenta Hondurasu. I wybór mieli duży, największy w swej historii – o tytuł głowy państwa ubiegało się tym razem aż 8 kandydatów reprezentujących następujące partie i koalicje:

  • Alianza Patriótica (Sojusz Patriotyczny) – istniejące od 4 lat, socjaldemokratyczne ugrupowanie, będące sprawcą największej chyba wokółwyborczej niespodzianki – zgłoszenia jako kandydata do prezydencji Romeo Vásqueza, byłego generała i szefa sztabu generalnego połączonych sił zbrojnych, który, w 2009 r., brał udział w zamachu stanu obalającym ówczesnego prezydenta Manuela Zelayę
  • Libertad y Refundación (LIBRE) – założona w 2011 r. przez obalonego prezydenta Manuela Zelayę antysystemowa, lewicowa partia, której ambicją było stworzenie, wzorowanego na sprawującym obecnie władzę w Urugwaju, „szerokiego frontu” skupiającego ruchy i organizacje przeciwne tradycyjnej hondurańskiej dwupartyjności. LIBRE chce m.in. nowej Konstytucji i „przekształcenia społeczeństwa, oraz systemu gospodarczego i politycznego”. Kandydatką tej partii była Xiomara Castro, była Pierwsza Dama – żona Manuela Zelayi.
  • Partido Anti Corrupción (Partia Antykorupcyjna) – kolejna partia powstała po zamachu stanu z 2009 r., deklarująca się jako „centrowa i antysystemowa”. Jej założycielem, szefem i prezydenckim kandydatem był Salvador Nasralla – prezenter telewizyjny, przedsiębiorca i były rzecznik prasowy futbolowej reprezentacji Hondurasu.
  • Partido Demócrata Cristiano (Partia Demokratyczno-Chrześcijańska) – centrowe, chadeckie ugrupowanie, obecne na marginesie polityki Hondurasu od blisko 45 lat.  Kandydat: Orle Solís.
  • Partido Innovación y Unidad (Partia Inowacja i Jedność) – niewielka partia socjaldemokratyczna. Kandydat: Jorge Aguilar Paredes.
  • Partido Liberal (Partia Liberalna) – jedna z dwóch, tzw. partii tradycyjnych, które od drugiej połowy XIX w. dzielą między sobą władzę w Hondurasie. Jej kandydatem był Mauricio Villeda, syn Ramona Villedy Moralesa – prezydenta Hondurasu w latach 1957-1963 i brat Ramona Villedy Bermudeza – byłego ministra, wicemarszałka Kongresu i do niedawna prezesa Banku Centralnego.
  • Partido Nacional (Partia Narodowa) – druga z partii tradycyjnie dzielących między sobą władzę. Konserwatywna. Jej kandydatem był Juan Orlando Hernández – adwokat, do niedawna marszałek Kongresu.
  • Unificación Democrática (Zjednoczenie Demokratyczne) – partia radykalnie lewicowa, założona w latach 90-tych ubiegłego stulecia jako polityczna kontynuacja ruchów guerilleros (partyzantek), walczących z wojskową dyktaturą lat 70. i 80. Kadydat: Andrés Pavón.

Od początku kampanii wyborczej było jednak jasne, że z tej ósemki realnie o szansie na prezydenturę marzeć mogła tylko czwórka – poza kandydatami obu partii tradycyjnych: Narodowej i Liberalnej, także Xiomara Castro z LIBRE i Salvador Nasralla z Partii Antykorupcyjnej. Tylko im sondaże dawały dwucyfrowe poparcie. Poparcie dla pozostałych kandydatów nie przekraczało 1 proc.

Szybko jednak i w tej najpopularniejszej czwórce wyłoniła się para liderów. Od początku października sondaże coraz wyraźniej wskazywały, że los przyszłej prezydencji Hondurasu rozegra się między Juan Hernándezem i Xiomarą Castro. Oznaczało to, że dwupartyjny monopol został w końcu przełamany. Zwłaszcza, że to właśnie kandydatka LIBRE przez kilka tygodniu utrzymywała się na sondażowym prowadzeniu. Był moment, że projekcje dawały jej niemal 32 proc. poparcia, a kandydatowi Partii Narodowej o aż 10 proc. mniej!

Z czasem jednak ta przewaga zaczęła maleć, aż znikła zupełnie. Z ostatnich przedwyborczych badań opinii publicznej wynikało, że Castro i Hernández idą łeb w łeb. Ten ostatni może nawet trochę lepiej, ale jego przewidywana przewaga mieściła się granicach błędu statystycznego.

Głównym tematem kampanii wyborczej była walka z przestępczością. Nic dziwnego w kraju należącym nie tylko do najniebezpieczniejszych w Ameryce Łacińskiej, ale i na całym świecie. W tym państwie liczącym 8,5 miliona mieszkańców średnio ginie z rąk zabójców 20 osób dziennie.

Juan Hernandez

„Dziękuję Bogowi i ludowi Hondurasu za to zwycięstwo” – tymi słowami i tym zdjęciem Juan Hernández (po środku, w białej koszuli) ogłosił swe wyborcze zwycięstwo.

Hernández przypominał wyborcom, że – jeszcze jako marszałek Kongresu – walczył o przyjęcie spec-ustawy pozwalającej na powierzenie prac policyjnych wojsku, oraz na ekstradycję do Stanów Zjednoczonych ściganych tam za przestępstwa narkotykowe Honduran. Castro była natomiast przeciwna wyprowadzaniu wojska na ulice, w zamian obiecując wzmocnienie i „oczyszczenie” policji.

Dla wielu obserwatorów to właśnie takie stanowisko spowodowało, że żona byłego prezydenta Zelayi straciła swe prowadzenie w sondażach. Wielu Honduran uważa bowiem policję za organ do szpiku skorumpowany i powiązany z zorganizowaną przestępczością. I po prostu nie wierzy, że można go jeszcze „oczyścić”, zreformować i wzmocnić. Bardziej przekonywująco brzmiały zapowiedzi Hernándeza „bezlitosnej i zbrojnej walki z przestępczością i korupcją”.

Eksperci zapowiadali przed wyborami, że im większa będzie frekwencja, tym większe szanse na zwycięstwo „antysystemowej” Xiomary Castro. Pewnie dlatego w niedzielę od rana kandydatka LIBRE we wszystkich swych wystąpieniach mówiła o „bezprecedensowej mobilizacji wyborców”, którzy – jej zdaniem – „obudzili się z politycznego letargu i oddanym na mnie głosem wyrazili swój sprzeciw wobec rozkładu Państwa, do którego doprowadziły dekady rządów partii Liberalnej i Narodowej”. „Od jutra będziemy mieli nowy Honduras, od jutra rozpoczniemy budowanie nowej ojczyzny” – dodała.

Wszystko teraz wskazuje jednak na to, że było to bardziej myślenie życzeniowe, niż relacjonowanie stanu faktycznego. Bo frekwencja w wyborach była jednak bardzo mizerna – w granicach 29 proc.

Tuż po zamknięciu lokali wyborczych zarówno Castro, jak i Hernández ogłosili się zwycięzcami. Pierwszy oficjalny komunikat przyznał rację temu drugiemu.

I, co więcej, wygląda na to, że na szczęście różnica między zwycięzcą, a Xiomarą Castro wcale nie będzie taka mała. „Na szczęście”, bo przed wyborami międzynarodowi obserwatorzy najbardziej obawiali się sytuacji, w której nowy prezydent zostałby wyłoniony minimalną ilością głosów. –Jeśli wynik nie będzie jednoznaczny, to istnieje ryzyko że polityczne emocje wyleją się na ulice.- tłumaczyła Jennifer McCoy z Carter Center.

Oficjalne, ostateczne wyniki wyborów poznamy najprawdopodobiej w poniedziałek po południu czasu polskiego. Prezydenckich i parlamentarnych, bo mieszkańcy Hondurasu wybierali też wczoraj wszystkich 128 deputowanych do swego jednoizbowego Kongresu.

Wśród kandydatów na parlamentarzystów był m.in. Manuel Zelaya, który najprawdopodobniej zostanie wybrany. Będzie to jego wielki, oficjalny powrót do hondurańskiej  polityki.

 

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.