Piranie atakują w Argentynie


Prawie 70 osób zostało rannych w wyniku ataku ławicy piranii na kąpielkisko miejskie w argentyńskim Rosario nad rzeką Parana.

Do ataku doszło wczoraj, w dniu święta Bożego Narodzenia, gdy tysiące rosareńczyków wyległo szukać ochłody od panujących od kilku dni w Argentynie upałów, nad brzegami, obejmującej ich miasto od wschodu, rzeki Parana.

Wg. informacji przekazanych prasie przez Gabrielę Quintanillę z miejskiego departamentu zdrowia w Rosario, zaatakowani przez ryby kąpali się przy plaży znajdującej się przy tzw. Bulwarze Katalońskim, w północnej części miasta. –Nasze służby opatrzyły około 70 osób, na szczęście w większości były to rany powierzchowne, wymagające jedynie desynfekcji i opatrzenia. Niemniej jedna 7-letnia dziewczynka straciła mały palec u ręki, inny chłopiec miał otwarte złamanie kilku palców, a jednemu mężczyźnie musieliśmy amputować palec u nogi.– sprecyzowała.

Serrasalmus marginatus

Serrasalmus marginatus

Za atak odpowiedzialne są należące do piraniowatych, żyjące w rzekach Parana i Uruguay, ryby gatunku Serrasalmus marginatus, Serrasalmus maculatus i Serrasalmus aureus, przez Argentyńczyków zwane popularnie palometas. Są one drapieżne i mięsożerne, osiągają ponad 20 cm długości ciała.

I choć nie jest to pierwszy raz gdy ryby te atakują kąpiących się ludzi, to – jak podkreślają lokalne władze – tego typu zdarzenia są bardzo sporadyczne. –W naszej prowincji notujemy kilka takich przypadków w ciągu roku. I najczęściej dotyczą one pojedyńczych osób. Biorąc pod uwagę, że w Santa Fe Parana ma prawie 800 km linii brzegowej, to naprawdę można powiedzieć, że tego typu ataki są wydarzenami odizolowanymi i bez znaczenia dla zdrowia publicznego.– stwierdził, podczas konferencji prasowej, Ricardo Biasatti – szef departamentu środowiska naturalnego prowincji Santa Fe, której stolicą jest właśnie Rosario.

Biasatti dodał, że ataki najczęściej zdarzają się podczas wielkich upałów, gdy opada poziom rzeki.

Do wczorajszego ataku doszło południe, gdy temperatura w cieniu przekraczała 38 stopni.

Palometa złapana w Rosario (fot: capital.com.ar)

Palometa złapana w Rosario (fot: capital.com.ar)

Naukowcy z lokalnego Universidad Nacional de San Martín sugerują jednak, że pewną część odpowiedzialności za coraz częstsze, ich zdaniem, ataki palometas na ludzi ponosi rolnictwo. –W wyniku bardzo intensywnej eksploatacji rolniczej, zwłaszcza chodzi o wypas bydła, na znajdujących się na Paranie wyspach, uciekły z nich takie ptaki jak kormorany i czaple, które są największym naturalnym drapieżnikiem dla piranii. W efekcie ryb tych w Paranie jest coraz więcej.– twierdzi biolog, Priscilla Minotti.

Jedynym sposobem na zabezpieczenie kąpiących się przed tego typu incydentami jest otoczenie kąpielisk siatkami. Władze Rosario, po poprzednim masowym ataku (ponad 40 rannych) w 2008 r., próbowały już to robić, ale siatki długo nie wytrzymały. –Na większości kąpielisk, ze względu na prąd Parany, utrzymanie takich siatek jest czymś bardzo trudnym.– wyjaśnił Biasatti.

 

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.