Argentyna z nową stolicą?


Wpływowy polityk rządzącej w Argentynie koalicji odgrzał pomysł wyprowadzenia stolicy z Buenos Aires na prowincję. –Tylko kolonie mają swe stolice w miastach portowych.– argumentuje.

Czy słynne Buenos Aires mogłoby przestać być stolicą Argentyny? Julián Domínguez, marszałek niższej izby argentyńskiego parlamentu, należący do rządzącego Zwycięskiego Frontu prezydent Cristiny Fernández, na początku stycznia zaskoczył mieszkańców swego kraju, twierdząc w telewizyjnym wywiadze, że zmianie stolicy warto zacząć mówić i myśleć.

Aktualny model naszego państwa, ze stolicą znajdującą się w mieście portowym, został wymyślony 200 lat temu. Najwyższy czas, abyśmy ponownie zastanowili się nad tym jak ma wyglądać Argentyna. Pamiętając, że kraje które mają wielkie projekty nie posiadają swych stolic na wybrzeżach. To kolonie mają je w miastach portowych.– stwierdził polityk w Crónica TV.

W rządzącym obozie początkowo zawrzało, bo ponoć marszałek nikogo nie uprzedził, że rzuci opinii publicznej taką propozycję. Zawrzało, ale też nikt jej otwarcie nie skrytykował. Przyznano nawet, że Domínguez pracuje nad tym pomysłem od czasu gdy, kilka lat temu, był koalicyjnym ministrem rolnictwa. A także, że rozmawiał już o nim, swego czasu, z argentyńską prezydent.

Buenos Aires jest wspaniałym, absorbującym miastem. Ale często ogranicza nasze spojrzenie na resztę kraju. To co my tu widzimy, jak rozumujemy, nie odpowiada temu co dzieje się na prowincji.– wyjaśnia marszałek.

Kongres Buenos Aires

Budynek Kongresu w Buenos Aires. Co by w nim powstało? Muzeum? (fot: Tomek Surdel)

Domínguez nie proponuje jednak – tak jak Brazylijczycy, którzy w 1960 r. przenieśli stolicę z Rio de Janeiro do Brasilii – budowy zupełnie nowej stołecznej metropolii. Jego zdaniem wystarczy przenieść stolicę do któregoś z istniejących już miast na północnym-zachodzie kraju. Nie zdradził jednak którego. –Rozwinęłoby to ten region, a także przybliżyło Argentynę do Pacyfiku i reszty kontynentu. Byłaby to logiczna kontynuacja wizji Nestora Kirchnera (nieżyjącego męża aktualnej prezydent i jej poprzednika na prezydenckim fotelu), który zmienił strategię interesów Argentyny otwierając ją właśnie na Pacyfik i refgionalne sojusze: Mercosur i Unię Państw Ameryki Południowej. – tłumaczy.

Argentyńska opozycja pomysł przyjęła chłodno. Wielu jej polityków widzi w nim przede wszystkim chęć wypromowania Domíngueza przed przyszłorocznymi wyborami. W 2015 r. Argentyna będzie wybierać bowiem prezydenta i gubernatorów prowincji, a rządząca koalicja do niedawna była ugrupowaniem wodzowskim z Cristiną i tylko Cristiną na czele. A do wyborów potrzeba wielu rozpoznawalnych twarzy. O Domínguezie mówi się tymczasem, jako o ewenualnym przyszłym gubernatorze prowincji Buenos Aires (której – wbrew nazwie – sama argentyńska stolica nie jest częścią).

Ale nawet wśród krytyków rządu są tacy, którzy uważają, że o przeniesieniu stolicy warto myśleć. Zresztą sam pomysł nie jest nowy – w latach 80-tych minionego wieku ówczesny prezydent z Partii Radykalnej, Raúl Alfonsín, w ramach swego projektu odnowy Argentyny, chciał przenieść państwowoą stolicę do niewielkiego miasta Viedma w Patagonii.

Konieczne jest abyśmy się rozwijali się w kierunku Południa, w stronę morza i w stronę zimna, ponieważ właśnie morze i zimno są charakterystycznymi znakami tej strefy, którą opuściliśmy, częściami tej niedokończonej konstrukcji, która nam w Argentynie pozostała.– tłumaczył wówczas prezydent. I parlament tą argumentację zaakceptował, przyjmując – w maju 1987 r. – ustawę dającą podstawę prawną do przeniesienia stolicy do Patagonii.

Na ustawie się jednak wówczas skończyło, m.in. z powodu sprzeciwu części rządzących obecnie peronistów, oraz wojska.

To co my proponujemy jest czymś zupenie innym. Alfonsín chciał przenosić serce Argentyny w stronę zimnego południa, pozostawiając je równocześnie na atlantyckim wybrzeżu. My chcemy na północ i zachód – w kierunku reszty kontynentu, ale także Chin, Indii i państw arabskich, bo tam jest przyszłość. A nie w Europie, patrząc się na którą powstało Buenos Aires. Nowa stolica byłaby odpowiedzią na nowy układ geopolityczny. – twierdzi teraz Julián Domínguez.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Jedna reakcja na "Argentyna z nową stolicą?"

  1. BsAs  17/01/2014 o 05:07

    Słyszałem kilka dni temu Juliána Domíngueza jak ten temat rozwijał w telewizji publicznej. I znowu powtarzał argument, że niby „liczące się kraje nie mają stolic w miastach portowych”. Ciekawe jakie jest jego kryterium doboru „liczących się krajów”. A może on po prosty nie wie o istnieniu takich miast jak Oslo, Amsterdam, Sztokholm, czy Tokyo. Przecież nawet w sumie Londyn można przecież uznać za miasto portowe.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.