Kubitschek (nie) został zamordowany?

Były prezydent Brazylii Juscelino Kubitschek nie został zabity - Narodowa Komisja Prawdy potwierdziła, że zginął on w wypadku samochodowym.


Debata, czy rzeczywiście Juscelino Kubitschek, prezydent Brazylii w latach 1955-1961, zginął w 1976 r. w wypadku samochodowym, czy może ktoś się do tego wypadku wówczas przyczynił, trwa w Brazylii od chwili jego śmierci. I pewnie nie zakończy jej obublikowany wczoraj w Brasilii raport  Narodowej Komisji Prawdy, organu powołanego przez rząd Dilmy Rousseff do badania łamania praw człowieka, a zwłaszcza tzw. „zabójstw politycznych” popełnianych w okresie od 1946 r. do końca ostatniej wojskowej dyktatury w 1985 r. Mimo, że komisja potwierdziła wczoraj jednoznacznie, że był to wypadek.

policyjne zdjęcia z miejsca wypadku

policyjne zdjęcia z miejsca wypadku

Oficjalnie Juscelino Kubitschek zginął 22 sierpnia 1976 r. na autostradzie łączącej São Paulo z Rio de Janeiro. W okolicach miasta Resende chevrolet opala kierowany przez przyjaciela i kierowcę byłego prezydenta zderzył się czołowo z ciężarówką załadowaną materiałami budowlanymi. Polityk i jego szofer zginęli na miejscu. Policyjne dochodzenie wskazało, że wypadek spowodowała wcześniejsza kolizja między chevroletem, a jadącym w tym samym kierunku autobusem. To w jego wyniku kierowca prezydenckiego samochodu stracił panowanie nad samochodem, przejechał na przeciwległy pas ruchu, prosto pod pędzącą ciężarówkę.

plan sytuacyjny miejsca wypadku

plan sytuacyjny miejsca wypadku

Od samego początku spekulowano, że być może wypadek nie był przypadkowy. Brazylia rządzona była wówczas przez wojskowych, którzy niechętnie patrzyli na jakiekolwiek formy opozycji. A Kubitschek, jeden z najpopularniejszych prezydentów powojennego okresu brazylijskiej demokracji, pomysłodawca wybudowania Brasilii i przeniesienia tam stolicy z Rio de Janeiro, należał do niezbyt wielu w tym kraju prominentnych polityków, którzy mundurowym starali się – mimo prześladowań – otwarcie przeciwstawiać i zabiegać o powrót demokracji.

JK, bo tak – po dziś dzień – najczęściej nazywa się w Brazylii Juscelino Kubitschka, utworzył,  po wojskowym zamachu stanu w 1964 r., wraz z także byłym prezydentem João Goulartem i dziennikarzem-politykiem Carlosem Lacerdą, opozycyjną organizację Frente Ampla. Reżim w 1968 r. ją zdelegalizował, a całą trójkę ukarał utratą praw publicznych na 10 lat. Praw tych nigdy jednak nie odzyskali – wszyscy zmarli w 1976 i 1977 r. Kubitschek w wypadku samochodowym, a Lacerda i przebywający na emigracji w Argentynie Goulart na zawały serca. 

To były zabójstwa polityczne, będące częścią Operacji Kondora.– oświadczył w 2000 r. były gubernator stanu Rio de Janeiro, Leonel Brizola. przywołując niechlubne porozumienie o współpracy tajnych służb wielu państw Ameryki Południowej, które w latach 70. minionego wieku pomagały sobie wzajemnie w przeprowadzaniu zabójstw politycznych.  Brizola nie przedstawił wprawdzie żadnych dowodów, ale zażądał oficjalnego dochodzenia. Utworzona rok później przez parlament w Brasilii komisja śledcza nie znalazła jednak niczego podejrzanego. W jej raporcie napisano m.in.:

Obojętnie jakby ćwiczyć wyobraźnię i kreatywność, nie można znaleźć żadnych solidnych, logicznych i technicznych argumentów, które mogłyby wesprzeć tezę o morderstwie. Najmniejsze szczegóły nie przeszły niezauważone, zbadaliśmy wszystkie wątpliwości i wszystkie podejrzenia. odpowiedzieliśmy na wszystkie pytania i konkluzja narzuca się nieubłaganie: na koniec naszych badań nie ma wątpliwości, że śmierć Juscelino Kubitschka nie została spowodowana wypadkiem samochodowym, nie ma żadnego śladu morderstwa na zamówienie.

Ale i to nie przekonało wierzących w spiskową wersję śmierci byłego prezydenta. Nadal zabiegali o kolejne dochodzenia, doprowadzając m.in. do zajęcia się sprawą JK przez działającą w São Paulo Miejską Komisję Prawdy. Jej członkowie, w grudniu ubiegłego roku, niespodziewanie ogłosili, że były prezydent został jednak zabity. –Nie mamy wątpliwości, że Juscelino Kubitschek był ofiarą konspiracji, spisku i zamachu politycznego– stwierdził przewodniczący tego ciała, Gilberto Natalini.

Komisja z São Paulo odnalazła w odtajnionych archiwach depeszę przesłaną w sierpniu 1975 r. ówczesnemu wojskowemu prezydentowi Brazylii João Figueiredo przez szefa chilijskiej tajnej policji DINA, Manuela Contrerasa. Chilijski pułkownik, uważany za prawą rękę gen. Augusto Pinocheta, dzielił się w niej swym niepokojem wobec możliwości zdobycia prezydentury w Stanach Zjednoczonych przez Jimmiego Cartera, utrzymującego przyjazne stosunki z wieloma południowoamerykańskimi dysydentami będącymi w otwartej opozycji wobec, rządzących wówczas prawie na całym kontynencie, wojskowych reżimów. Contreras w swej korespondencji wymienił z nazwiska dwóch politycznych przeciwników – byłego szefa chilijskiej dyplomacji Orlando Leteliera i właśnie Juscelino Kubitschka. „Ewentualne poparcie ich przez Waszyngton zagroziłoby stabilizacji w naszym regionie.” – oceniał szef DINA. Letelier zginął w zamachu bombowym, przeprowadzonym przez chilijską tajną policję w Waszyngtonie, we wrześniu 1976 r., w miesiąc po śmierci Kubitschka.

Dodatkowo śledczy z São Paulo odnaleźli dokumenty potwierdzające, że w trakcie autopsji wykonanej w 1996 r. w czaszce kierowcy byłego prezydenta znaleziono 7mm kawałek metalu, co – ich zdaniem – mogłoby sugerować, że szofer został zastrzelony.

Miejska Komisja Prawdy, po ogłoszeniu swego werdyktu, przekazała wszystkie swe ustalenia i zebraną dokumentację Narodowej Komisji Prawdy, która już wtedy prowadziła własne dochodzenie w sprawie okoliczności wypadku byłego prezydenta.

Wczoraj w Brasilii opublikowano wstępny raport w tej sprawie. Eksperci są jednoznaczni – nie ma żadnych elementów potwierdzających tezę o zabójstwie.  W podsumowaniu napisali m.in.

W dokumentach, raportach i fotografiach, którymi dysponowaliśmy przy wykonywaniu tej analizy nie ma żadnego elementu, który choć trochę sugerowałby, że były prezydent Juscelino Kubitschek i jego kierowca Gerardo Ribeiro zostali zamordowani. Wszystko wskazuje na to, że był to wypadek samochodowy.

I to wszystko mimo, że śledczy potwierdzili informację o kawałku metalu odnalezionym w głowie szofera. Tylko, że – ich zdaniem – na pewno nie była

porównianie kuli z fragmentem gwoździe znalezionym w czaszce kierowcy byłego prezydenta

porównianie kuli z fragmentem gwoździa znalezionym w czaszce kierowcy byłego prezydenta

to kula, lecz… gwóźdź z trumny w której kierowca został pochowany. Policyjni eksperci pracujący dla komisji uznali też, że nieprawdopodobna jest powtarzana przez wielu zwolenników teorii spiskowej hipoteza o wyreżyserowanym wypadku. –Nikt nie mógł przewidzieć, że po zahaczeniu przez autobus chevrolet wpadnie pod ciężarową scanię jadącą z przeciwka. Mógł jechać prosto, mógł wypaść na pobocze, mógł też wpaść pod sam autobus. Taki przebieg wypadku był w sumie najmniej prawdopodobny. Poza tym były ślady hamowania dowodzące, że kierowca autobusu chciał uniknąć kolizji z samochodem byłego prezydenta. – tłumaczyli specjaliści podczas wczorajszej konferencji prasowej w Brasilii.

Ale na pewno nie wszystkich to przekonało…

P.S. Prowadzone przez Narodową Komisję Prawdy dochodzenie mające wyjaśnić, czy były prezydent João Goulart zmarł w Argentynie rzeczywiście na zawał serca, czy może – jak twierdzi rodzina i zwolennicy teorii spiskowej – został otruty, wciąż trwa.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Jedna reakcja na "Kubitschek (nie) został zamordowany?"

  1. zuercher  24/04/2014 o 18:23

    Jakoś mnie to nie dziwi. U nas też za 40 lat będą ludzie wierzący, że Kaczyński zginął w zamachu.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.