Luis Guillermo Solís będzie prezydentem Kostaryki


Luis Guillermo Solís został dzisiaj oficjalnie ogłoszony prezydentem-elektem Kostaryki. W przeprowadzonej 6 kwietnia drugiej turze wyborów otrzymał on 77,8 proc. głosów.

Najwyższy Trybunał Wyborczy w San José potwierdził dzisiaj oficjalnie, że obchodzący właśnie swe 56. urodziny Luis Guillermo Solís zastąpi, 8 maja, Laurę Chinchillę na fotelu prezydenta Kostaryki. Ten politolog i historyk, mający za sobą długą akademicką karierę, reprezentuje centrolewicową, socjaldemokratyczną Partię Akcji Obywatelskiej (PAC) i otrzymał w przeprowadzonej 6. kwietnia II turze wyborów prezydenckich aż 77,8 proc. głosów. Poparło go w sumie ponad 1,3 miliona Kostarykańczyków, co jest bezprecedensowym rekordem – będzie pierwszym w historii swego kraju prezydentem wybranym głosami ponad miliona obywateli.

Luis Guilermo Solís

Luis Guilermo Solís

A jeszcze kilka miesięcy temu nic nie wskazywało na to, że to właśnie on stanie się nowym prezydentem tego, liczącego niespełna 5 milionów mieszkańców, środkowoamerykańskiego państwa. Choć w polityce aktywny jest już od wielu lat i nawet piastował kierownicze funkcje w ministerstwie spraw zagranicznych podczas rządów prezydentów Óscara Ariasa (1986-1990) i José Marii Figueresa (1994-1998), to jednak do niedawna nie był on znany szerszej publiczności. Jeśli już ktoś go kojarzył, to raczej jako… byłego Sekretarza Generalnego rządzącej od 4 lat centroprawicowej Partii Wyzwolenia Narodowego (PLN). Solís piastował tą funkcję przez ponad rok, na przełomie 2002 i 2003 r. Do znajdującej się w opozycji do niej Partii Akcji Obywatelskiej wstąpił dopiero w 2008 r.

Gdy Luis Guillermo (bo tak o nim mówią Kostarykańczycy) – ku zaskoczeniu większości lokalnych komentatorów politycznych, a nawet historycznych liderów swojej nowej partii – wygrał w czerwcu ubiegłego roku wewnętrzne prawybory, sondaże dawały mu poparcie zaledwie 5 proc. elektoratu. Nic więc w sumie dziwnego, że jako hasło przewodnie swej kampanii wyborczej wybrał dość nietypowe: „Poznajcie mnie!”.

Luis Guillermo Solis

W okresie poprzedzającym przeprowadzoną 2 lutego pierwszą turę wyborów prezydenckich kandydat PAC odwiedził niemal wszystkie gminy w swym kraju. Tej, nazwanej przez jego sztab, wyborczej „Trasie Szczęścia” towarzyszyła wyjątkowo aktywna kampania w mediach społecznościowych, z Facebookiem i Twitterem na czele. Luis Guillermo obiecywał m.in. walkę z korupcją i ubóstwem, oraz zrównoważony rozwój gospodarczy kraju. Duży nacisk w swej kampanii kładł też na konieczność ochrony środowiska i obrony praw zwierząt. Obiecał też legalizację związków osób tej samej płci (choć nie małżeństwa) i taką zmianę konstytucji, aby prezydent po swym 4-letnim mandacie mógł ubiegać się raz o, obecnie zakazaną, reelekcje. Sporo kontrowersji wywołał też przyznając w jednej z telewizyjnych debat, że osobiście jest zwolennikiem – wbrew stanowisku swojej partii – zezwolenia na usuwanie ciąży powstałej w wyniku gwałtu. Obecnie w Kostaryce legalną aborcje przeprowadzić można jedynie w przypadku poważnego zagrożenia zdrowia lub życia matki lub płodu.

I choć, w trakcie kampanii, poparcie dla niego nieustannie rosło, to – tuż przed wyborami – wszystkie sondaże wskazywały, że jednak zwycięzy w nich kandydat rządzącej PLN, Johnny Araya. Solís, wg. większości prognoz mógł liczyć co najwyżej na 3. miejsce. Urny przyniosły jednak wielką niespodziankę – pierwszą turę wygrał Luis Guillermo z poparciem  30,8 proc. głosujących, wyprzedzając nieznacznie Arayę (29,6 proc.) i zdecydowanie Jose Maria Villatę z lewicowego Frente Amplio (17,2 proc.).

Ponieważ jednak kostarykańska konstytucja wymaga, aby prezydent wybrany został przez co najmniej 40 proc. głosujących, konieczna była elektoralna dogrywka między dwójką najlepszych kandydatów z pierwszej tury. Tym razem, mimo olbrzymich środków skierowanych początkowo na kampanię przez rządzący PLN i radykalizacji poglądów jej kandydata, który chciał w ten sposób przyciągnąć do siebie wyborców o konserwatywnych, chrześcijańskich poglądach, sondaże były ponownie jednoznaczne – wszystkie wskazywały jednak, że kolejnym prezydentem Kostaryki zostanie Luis Guillermo Solís. Jego przewaga była tak znacząca, że w marcu rządząca partia poddała się walkowerem. Johnny Araya ogłosił, że choć zgodnie z konstytucją nie może wycofać swej kandydatury, to jednak zawiesza kampanię wyborczą.

W drugiej turze na Solísa oddano 77,8 proc. głosów. Kandydat partii rządzącej otrzymał ich 22,1 proc. W dzień po głosowaniu wyborczy zwycięzca zaprosił do wspólnej modlitwy o przyszłość Kostaryki wszystkich jej mieszkańców –  w zorganizowanej w San Jose ekumenicznej ceremonii udział wzięli, obok prezydenta-elekta,  katoliccy księża, luterańscy pastorzy, oraz duchowni anglikańscy, muzułmańscy i buddyjscy.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.