Amerykanie szkolą brazylijską policję na Mundial

Stany Zjednoczone stały się głównym partnerem Brazylii w przygotowywaniu lokalnych służb mundurowych do Mundialu. I nie wszystkim się to podoba.


Problem bezpieczeństwa stał się dla organizatorów brazylijskiego Mundialu palący po ubiegłorocznym Pucharze Konfederacji, który miał służyć jako próba generalna przed tegoroczym futbolowym Pucharem Świata. Bo sportowym zmaganiom towarzyszyły wówczas manifestacje i zamieszki na od lat nie spotykaną w Brazylii skalę. Ludzie protestowali m.in. przeciw podwyżkom cen biletów komunikacji miejskiej, nadmiernym wydatkom z kasy państwowej na Mundial, korupcji towarzyszącej przygotowaniom do tej imprezy i domagali się większych nakładów na edukację i służbę zdrowia. Do strarć ze służbami porządkowymi doszło m.in. we wszystkich 6. miastach goszczących wówczas mecze. Uliczne starcia często uniemożliwiały kibicom dotarcie na czas na stadiony.

Rząd w Brasilii doszedł wówczas do wniosku, że przed Mundialem musi lepiej wyszkolić swe służby porządkowe. O pomoc poproszono Kanadę, Francję, Niemcy, Wielką Brytanię, Japonię i Stany Zjednoczone. Wszystkie one na tę prośbę odpowiedziały pozytywnie, ale to Waszyngton okazał się najbardziej hojny, organizując i w pełni opłacając aż 39 różnych kursów dla mundurowych z Brazylii.

Szczegóły przeprowadzonych szkoleń są owiane tajemnicą. Ambasada USA w Brasilii potwierdza jedynie, że udzieliła „treningowej pomocy” państwu będącemu organizatorem tegorocznego Mundialu. A William Marcel Murad, koordynator mundialowego bezpieczeństwa z ramienia brazylijskiego rządu mówi oględnie, że amerykańska pomoc dotyczyła „szkolenia technicznego w dziedzinie kontroli tłumów, kontroli na granicach i bezpieczeństwa wodno-morskiego”. To ostatnie ze względu na fakt, że większość miast, które będą gospodarzem mundialowych meczów znajduje się na wybrzeżu, bądź nad Amazonką.

AcademiJedyną konkretną informacją związaną z tymi treningami, która wyciekła do brazylijskiej prasy, była wiadomość że 24 oficerów lokalnej policji było na szkoleniu w Academi, prywatnej akademii bezpieczeństwa powstałej na fundamentach owianej ponurą sławą firmy Blackwater Worldwide, znanej m.in. z tego że podczas ostatniej wojny w Iraku zapewniała w terenie czołowym amerykańskim  oficjelom „doradców ds. bezpieczeństwa”.

Te amerykańskie szkolenia nie wszystkim w Brazylii się podobają. Wielu komentatorów przypomina, że podobną „zagraniczną pomoc” Brazylia otrzymywała w okresie krwawej, wojskowej dyktatury, czyli między 1964 a 1985 r. Wtedy też policję i wojsko szkolono nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też właśnie we Francji i Wielkiej Brytanii.

Nie brakuje też takich, którzy zarzucają prezydent Dilmie Rousseff hipokryzję, gdyż z jednej strony stara się pokazać iż „ochłodziła” swe relacje z Waszyngtonem po ujawnieniu przez Edwarda Snowdena, że amerykańskie służby „monitorowały” najwyższych brazylijskich oficjeli (brazylijska prezydent, we wrześniu ubiegłego roku, odwołała nawet z tego powodu swą wizytę w USA), a z drugiej pozwala na organizowanie i opłacanie przez Stany Zjednoczone owianych tajemnicą treningów służb mundurowych.

To normalne, że uczymy się od najlepszych. To współpraca czysto techniczna, nie polityka.– stara się uciąć polemikę William Marcel Murad.

Ale ona trwa i na pewno nie wygaśnie przed końcem Mundialu.

Brazylia planuje zaangażowanie w bezpośrednie zapewnianie bezpieczeństwa podczas Mundialu 150 tys. wojskowych i policjantów. Najważniejsza futbolowa impreza świata rozpocznie się 12 czerwca i trwać będzie miesiąc.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.