Kto będzie prezydentem Kolumbii?

Kolumbijczycy zdecydują dzisiaj, czy na fotelu prezydenta pozostanie - przez kolejne 4 lata - Juan Manuel Santos, czy też może zastąpi go Óscar Iván Zuluaga.


Ponad 30 milionów Kolumbijczyków jest uprawnionych do głosowania w dzisiejszej II turze wyborów prezydenckich. Wybrać muszą spośród dwóch kandydatów, którzy uzyskali największe poparcie w przeprowadzonym w ubiegłym miesiącu pierwszym głosowaniu. Dość niespodziewanie i wbrew większości sondaży, nieznacznie zwyciężył wówczas kandydat prawicowej opozycji, popierany przez poprzedniego prezydenta Álvaro Uribe (2002-2010) – Óscar Iván Zuluaga. Zdobywając 29,3 proc. głosów wyprzedził ubiegającego się o reelekcję aktualnego prezydenta, centroprawicowego Juana Manuela Santosa, którego poparło wówczas 25,7 proc. głosujących.

Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak 25 maja, tak i dzisiaj, największym zwycięzcą głosowania pozostanie absencja wyborcza. Podczas pierwszej tury z prawa do wybierania prezydenta zrezygnowało niemal 60 proc. kolumbijskich wyborców. I dzisiaj może być podobnie. Tym bardziej, że Kolumbijczycy wydają się w tej chwili znacznie bardziej emocjonować pierwszym od 18 lat udziałem swej reprezentacji w Mundialu, niż krajową polityką. A wczoraj, w swym pierwszym meczu, Kolumbijczycy bez problemu pokonali Grecję 2:0.

Juan Manuel Santos

Juan Manuel Santos to aktualny prezydent Kolumbii. Złośliwi twierdzą, że bardziej niż wynegocjowanie pokoju w kraju, marzy mu się Pokojowa Nagroda Nobla. (fot: Wilson Dias/ABr)

Wielu Kolumbijczyków do głosowania nie zachęci pewnie też fakt, że program obu kandydatów w znaczej mierze zbieżny. I nic dziwnego – obaj kiedyś się przyjaźnili i obaj zasiadali w rządzie Uribe. 55-letni obecnie Zuluaga był ministrem finansów, a 63-letni Santos ministrem obrony. Razem zakładali też w 2005 r. Społeczną Partię Jedności Narodowej, znaną w Kolumbii przede wszystkim jako Partido de la U i która, przez 5 pierwszych lat swego istnienia była politycznym zapleczem prezydenta Álvaro Uribe, a później przyczyniła się do zdobycia prezydentury przez Santosa.

Obu polityków, a obecnie prezydenckich kontrkandydatów, poróżnił przede wszystkim stosunek do negocjacji pokojowych z lewicowymi partyzantkami FARC i ELN, które walczą z rządem w Bogocie już od ponad pół wieku. Santos, gdy był jeszcze ministrem obrony w rządzie Álvaro Uribe, uważany był za jednego z ojców militarnej ofensywy, która – często nie przebierając w środkach – znacznie zredukowała terytorium kontrolowane przez rebeliantów. Ale gdy został prezydentem zrezygnował z militarnych operacji na rzecz negocjowanego rozwiązania konfliktu.  Jego rząd od września 2012 r. prowadzi, przede wszystkim w Hawanie, rozmowy z przywódcami FARC. A kilka dni temu powiadomił, że podobne negocjacje rozpoczną się także z ELN.

Zuluaga, tak jak jego polityczny mentor Uribe, uważa z kolei że z „terrorystami negocjować się nie powinno” tak długo jak przetrzymują oni zakładników i dopuszczają się do zbrojnych działań. Wg. Zuluagi, jeśli FARC i ELN chcą negocjować, to muszą wpierw ogłosić bezwarunkowe zawieszenie broni. A w przeciwnym razie państwo kolumbijskie powinno wytoczyć przeciw nim ostateczną, wojskową ofensywę. „Definitywnie ich zmiażdżyć” – jak stwierdził w jednej z telewizyjnych debat.

Oscar Ivan Zuluaga

Plakat wyborczy Zuluagi

Wynik dzisiejszego głosowania będzie więc w dużej mierze odpowiedzią na pytanie jak Kolumbijczycy chcieliby zakończyć wojnę domową, która uważana jest za jeden z najstarszych konfliktów wewnętrznych na świecie – czy na drodze negocjacji, czy może w sposób siłowy?

Jedno jest pewne – wybory w Kolumbii z niepokojem obserwowane będą przez władze w Caracas. Prezydent Santos wiele zrobił aby znormalizować stosunki z wenezuelskim sąsiadem. Zuluaga nazywa zaś wenezuelskiego prezydenta Maduro dyktatorem i – podobnie jak robił to Alvaro Uribe – oskarża władze w Caracas o wspieranie i zapewnianie logistycznego zaplecza partyzantom z FARC i ELN.

Wg. sondaży wszystko może się dzisiaj zdarzyć – przewidywane różnice w poparciu wobec obu kandydatów mieszczą się w granicach błędu statystycznego.

Nad bezpieczeństwem dzisiejszego głosowania czuwać będzie 246 tys. kolumbijskich żołnierzy i policjantów. Rząd chce aby, bez względu na wynik, wybory te przeszły do historii jako pierwsze od ćwierćwiecza, w trakcie których nie doszło do żadnego zamachu bombowego. W pierwszej turze cel ten udało się osiągnąć – zarówno FARC jak i ELN, jak znak dobrej woli, ogłosiły z własnej inicjatywy „wyborczą ciszę”.

Prześlij dalej:

Jedna reakcja na "Kto będzie prezydentem Kolumbii?"

  1. Pingback: Kolumbia - prezydent Santos ponownie wybrany | tierralatina.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.