Dunga – nowy (stary) selekcjoner dla Brazylii

To już oficjalne - Luis Felipe Scolari zostanie zastąpiony na czele brazylijskiej reprezentacji przez byłego piłkarza i selekcjonera Dungę.


Brazylijska Federacja Futbolowa (CBF) potwierdziła dzisiaj oficjalnie to, o czym lokalna prasa mówiła już od kilku dni: nowym selekcjonerem Canarinhos, który zastąpi Luisa Felipe Scolariego, zostanie 50-letni Dunga – kapitan reprezentacji, która w 1994, podczas mundialu w Stanach Zjednoczonych, sięgnęła po tytuł mistrza świata.

Dunga

Carlos Caetano Bledorn Verri, znany jako Dunga, został nowym selekcjonerem reprezentacji Brazylii (fot: Rafael Ribeiro/CBF)

Powierzając obowiązki selekcjonera Dundze, sięgamy po symbol efektownego i efektywnego brazylijskiego futbolu. Dunga spełnia wsztstkie warunki, aby ponownie –  z sukcesem – prowadzić naszą reprezentację – stwierdził dzisiaj szef CBF w, José María Marin.

Ale na pewno nie wszystkich przekonał – już zanim decyzja o powierzeniu reprezentacji byłemu kapitanowi stała się oficjalna, na brazylijską federację posypał się grad krytyk.

Bo, po historycznej porażce Canarinhos w półfinale brazylijskiego mundialu, nawet sama prezydent Dilma Rousseff mówiła o konieczności głębokich reform w brazylijskim futbolu. Tymczasem Dunga to nowy, ale zarazem stary trener – kierował on już losami reprezentacji w latach 2006-2010. I choć doprowadził wtedy Brazylijczyków do zdobycia Copa América i Pucharu Konfederacji, i mimo że jego selekcjonerskie statystyki nie są bardzo przyzwoite (60 spotkań: 42 zwycięstwa, 12 remisów i 6 porażek), to jednak nikt w Brazylii nie zapomniał, że podczas mundialu w RPA jego podopieczni odpadli wcześniej niż teraz drużyna Scolariego. W 2010 r. Brazylia została bowiem wyeliminowana przez Holandię już w ćwierćfinałach (2-1).

Trudno więc się dziwić, że tytuły w brazylijskiej prasie, anonsujące nominację Dungi, są w dużej mierze ironiczne, jak chociażby ten z dziennika O Globo: Nowa Era: Powrót Dungi.  Z kolei sportowy dziennik Lance, wiadomość o nowym selekcjonerze, tytułuje „Stracona okazja„.

W powodzenie Dungi na czele Canarinhos nie wierzą nawet niektórzy brazylijscy trenerzy. Antonio Lopes, który był prawą ręką Scolariego, gdy kierowana przez niego reprezentacja zdobyła swą „piątą gwiazdkę” na mundialu w Korei i Japonii w 2002 r., stwierdził na łamach Folha de São Paulo, że Brazylia potrzebuje obecnie trenera „z nową mentalnością”, który „będzie w stanie wymusić zmiany strukturalne w całym brazylijskim futbolu, od poziomu klubowego, po CBF”. Tymczasem, wg. Lopesa Brazylijska Federacja Futbolowa, mianując Dungę, zamiast myśleć o przyszłości „dała zachowawczy krok do tyłu”.

Podobnego zdania jest Paulo Vinícius Coelho, jeden z najpopularniejszych w Brazylii komentatorów piłkarskich meczy. Wg. niego CBF straciła okazję aby wyjść z „błędnego koła”, w którym trwa – twierdzi Coelho – od czasu zdobycia przez Brazylię mistrzostwa świata w 1994 r. –Selekcjonerem Brazylii był wtedy Carlos Alberto Parreira, którego później zastąpił starszy od niego Mário Zagallo. Potem mieliśmy Scolariego, potem znowu wrócił Parreira, następnie był Dunga, po czym znowu Scolari i Parreira, teraz wraca ponownie Dunga. Jak dla mnie to wyraźny brak świeżych idei.– twierdzi komentator, wytykając przy okazji Dundze, że choć jest w tym towarzystwie najmłodszy, to i tak jest weteranem mającym małe pojęcie o współczesnym futbolu: –Najlepszym tego dowodem była reprezentacja, którą zabrał do RPA, operająca się na gwiazdach, których blask właśnie przemijał.

Brazylijscy dziennikarze wypominają też, że po odejściu z fotela selekcjonera brazylijskiej reprezentacji w 2010 r., Dunga był głównie bezrobotny. Dostał wprawdzie posadę trenera w Interze Porto Alegre, klubie w którym rozpoczął i zakończył swą zawodową zawodniczą karierę, ale kontrakt ten został zerwany przez pracodawcę przed terminem, już po 10 miesiącach, z powodu „braku zadowalających wyników”.

Sam Dunga nie obiecywał dzisiaj żadnych cudów. Otwarcie przyznał, że jego i reprezentację, czeka dużo pracy. –Nie mamy już prawa myśleć, że jesteśmy najlepsi na świecie. Kiedyś tacy byliśmy, ale już nie jesteśmy. Na szczęście mamy wszystko, aby do tam powrócić. Mamy odpowiednio utalentowanych zawodników. Ale musimy znaleźć w sobie pokorę, aby przyznać że nasi konkurenci pracowali dużo i przez wiele lat aby znaleźć się tam, gdzie się znaleźli. I nie pozostaje nam nic innego jak zrobić to samo – też dużo pracować, aby odzyskać prawo zaliczania się do najlepszych na świecie.– stwierdził nowo-mianowany selekcjoner.

Może więc krytycy nie mają racji? Może Dunga powrócił z nowymi ideami i doprowadzi Canarinhos to mistrzowskiego tutułu na najbliższym mundialu w Rosji? Tak przynajmniej twierdzi były brazylijski prezydent Lula, który dzisiaj entuzjastycznie zareagował na nominację selekcjonera: –Co jest bardzo ważne Dunga już dawno pokazał, że ma silną osobowość. Że potrafi budować drużynę nie zważając na dziennikarzy, którzy zawsze chcieliby aby trenerzy postępowali wg. ich pomysłów. Ja wierzę, że z nim na czele Brazylia bedzie w stanie ponownie zdobyć mistrzostwo świata.

Pierwszy sprawdzian czeka nowego/starego selekcjonera juz we wrześniu, gdy Brazylia rozegra w Stanach Zjednoczonych towarzyskie mecze z Ekwadorem i Kolumbią. Miesiąc później będzie jeszcze trudniej – Brazylia ma bowiem zaplanowane na październik spotkanie, także towarzyskie, ze swym odwiecznym rywalem i aktualnym wicemistrzem świata, Argentyną (w Chinach). W listopadzie Canarinhos zmierzą się z kolei z Turcją przed jej własną publicznością w Stambule.

Mecze o prawdziwą, a nie tylko honorową stawkę, rozpoczną się w przyszłym roku – będzie to Copa América w Chile i początek kontynentalnych eliminacji do Mundialu w 2018 r.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.