Jednak to Dilma wręczy Puchar

Prezydent Brazylii, Dilma Rousseff, potwierdziła, że to jednak ona wręczy w niedzielę, w Rio de Janeiro, Puchar Świata FIFA kapitanowi zwycięskiej reprezentacji.


Brazylijska prezydent zdecydowała, że  jednak nie będzie odstępstwa od tradycji i – tak jak w poprzednich edycjach futbolowych mistrzostw świata – to właśnie przywódca państwa-gospodarza wręczy, w najbliższą niedzielę, Puchar FIFA kapitanowi najlepszej drużyny Mundialu.

Nie zrobię tego dlatego, że mam na to jakąś olbrzymią ochotę, ale trudno… Co mi innego pozostaje?– stwierdziła, pół żartem, pół serio, Dilma Rousseff podczas piątkowej konferencji prasowej, nie precyzując jednak czy ten deklarowany brak entuzjazmu wynika z tego, że odbiorcą trofeum na pewno nie będzie drużyna Canarinhos, czy też z obawy, że tak jak podczas ceremonii otwarcia Mundialu, może zostać wygwizdana przez część publiczności.

To właśnie zachowanie części brazylijskich kibiców podczas inauguracji piłkarskiej imprezy, 12 czerwca na stadionie Itaquerão w São Paulo, sprawiło, że udział prezydent Rousseff w półfinałowej ceremonii stał pod znakiem zapytania – choć zrezygnowała ona wówczas z oficjalnego przemówienia i tak, za każdym razem gdy pokazywano ją na stadionowych telebimach, rozlegały się gwizdy i buczenia.

Dilma Rousseff

Prezydent Brazylii Dilma Rousseff – komu wręczy w niedzielę Puchar Świata FIFA?

FIFA nie ukrywała, że rozważane są różne scenariusze, a informacja o udziale brazylijskiej prezydent w niedzielnym finale, w którymś momencie znikła ze oficjalnych stron internetowych Mundialu. Wczoraj jednak, tuż po konferencji prasowej Rousseff, jej nazwisko w niedzielnym programie ponownie się pojawiło – kapitan drużyny, która zwycięży w finale otrzyma mundialowe trofeum (tak naprawdę jego pozłacaną kopię) z rąk brazylijskiej prezydent i szefa FIFA, Seppa Blattera.

Dziennikarze pytali się też brazylijskiej prezydent komu wolałaby wręczyć Puchar. Dilma, jak można się tego było spodziewać, nie zdradziła jednak swoich preferencji: –Nie dam żadnej wskazówki z tym związanej. Na stadionie Maracanã będę jako głowa państwa. A o tym co się kryje w moim sercu nie powiem nikomu!– stwierdziła jednoznacznie.

Brazylijska prezydent ustosunkowała się też do historycznej porażki reprezentacji swego kraju w mundialowym półfinale. I wyraziła nadzieję, że ta klęska stanie się okazją do reformy struktur organizacyjnych piłki nożnej w jej kraju. –Kraj który miał Pelego i Garrinchę i który jest siódmą największą gospodarką świata ma obiektywne warunki do tego, aby najlepsi piłkarze grali w kraju i nie musieli emigrować do europejskich klubów. Dzięki Mundialowi mamy już wspaniałe stadiony na poziomie światowym, które stały się dziedzictwem, dobrem narodowym wszystkich Brazylijczyków. Teraz musimy sprawić aby kluby uzdrowiły swoje finanse i aby najlepsi nasi piłkarze też byli traktowani jako dobro narodowe.– tłumaczyła.

Jeden mecz, nawet sromotnie przegrany, nie może zniszczyć reprezentacji. Ale powinien stać się impulsem do pewnego odrodzenia. Zresztą reprezentacja Niemiec przeszła podobny proces – w 2000 r.  poniosła klęskę w Mistrzostwach Europy, po czym rozpoczęła reformy, które doprowadziły ją tam, gdzie znajduje się obecnie.– zauważyła też Rousseff.

Brazylijska prezydent podkreśliła też, że wcale nie uważa iż jej kraj przegrał Mundial. Bo choć reprezentacji się nie powiodło, to – tak uważa Rousseff – Brazylia wygrała jako organizator tej imprezy. –Pamiętam, że gdy przed inauguracją mówiłam wam, dziennikarzom, że ten Mundial będzie sukcesem, to widziałam na waszych twarzach niedowierzanie. Ale żaden wasze negatywne przepowiednie się nie sprawdziły: nie było masowych demonstracji, nie było wyjątkowej przestępczości, nie było żadnych poważnych wpadek z mundialową infrastrukturą. Wszystko zadziałało jak powinno.– mówiła, nie bez satysfakcji.

Rousseff zapewniła dziennikarzy, że wierzy iż Brazylia jest krajem skazanym na sukces: –Oczywiście, czeka nas jeszcze wiele pracy i reform. Ale każdy kraj na świecie musi przechodzić co jakiś czas głębokie reformy. Taka jest cena postępu. Niemniej jesteśmy na dobrej drodze i dość sprawnie pokonujemy nasze historyczne zacofania. Jeden przykład – byliśmy ostatnim krajem na kontynencie, w którym powstał uniwersytet. A teraz co? Brazylijskie uczelnie należą zdecydowanie do najlepszych w regionie. Droga rozwoju Brazylii wiedzie właśnie przez edukację, inowację i nowoczesne infrastruktury. Musimy też przyspieszyć rozwój usług publicznych, oraz zmniejszyć biurokrację. Wciąż jesteśmy, niestety, krajem zbyt wielu pieczątek i papierków – to taka kolonialna spuścizna, której jeszcze się nie pozbyliśmy. Na szczęście jesteśmy w pełni świadomi naszych braków, mamy polityczną wolę aby to naprawić i – co najważniejsze – także środki na to. Wg. naszych prognoz w ciągu najbliższych 35 lat Brazylia moze dostać 800 miliardów dolarów ze sprzedaży ropy. Nie ma więc żadnej możliwości, aby Brazylia – jako kraj – poniosła porażkę.– zapewniła.

A dziennikarzom, którzy wytknęli, że brazylijskie PKB rośnie ostatnio niemrawo, odpowiedziała: –Niemrawo ale rośnie, tak jak obecnie w większości państw na świecie.-




Prześlij dalej:

2 reakcje na "Jednak to Dilma wręczy Puchar"

  1. minasgerais  14/07/2014 o 01:48

    „Nie dam żadnej wskazówki z tym związanej. Na stadionie Maracanã będę jako głowa państwa. A o tym co się kryje w moim sercu nie powiem nikomu!”

    Jednak na stadionie swych emocji i sympatii nie zdołała ukryć. Realizatorzy w TV wiele razy pokazywali, że na to co dzieje się na stadionie reagowała tak samo jak siedząca obok niej Angela Merkel. W sumie nic dziwnego, większość moich znajomych Brazylijczyków też, zupełnie otwarcie, kibicowało Niemcom. Argentyńczyków tu się nie specjalnie lubi.

    Odpowiedz
  2. Pingback: Dunga za Scolariego, czyli nowy/stary selekcjoner Canarinhos | tierralatina.pl - Ameryka Łacińska i Karaiby

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.