Nowa Inkwizycja, czy bałwochwalstwo?

"Nowa Inkwizycją" nazwał wenezuelski prezydent, Nicolás Maduro, kościelnych hierarchów, którzy skrytykowali partyjną "modlitwę" Chávezie Nasz.


Chávezie Nasz to utwór zaprezentowany kilka dni temu w Caracas, podczas partyjnych warsztatów, będących kontynuacją niedawnego III Kongresu Zjednoczonej Partii Robotniczej Wenezueli. Zaprezentowała go aktywistka ze stanu Táchira, nazywając Modlitwą Delegata:

Chavezie nasz, który jesteś w niebie,
na ziemi, w morzu i w nas delegatach,
święc się imię Twoje,
przyjdź dziedzictwo Twoje,
abyśmy mogli przekazać je ludom.
Daj nam dziś światłości Twojej,
aby nas prowadziła każdego dnia.
Nie wódź nas na pokuszenie kapitalizmu,
ale nas zbaw od zła, oligarchii i kontrabandy,
ponieważ my jesteśmy Ojczyzną, Pokojem i Życiem.
Na wieki wieków, Amen!
Niech żyje Chávez!

 

Modlitwa nagrodzona została gromkimi brawami zebranych, w tym prezydenta kraju, Nicolása Maduro i błyskawiczne podchwycona przez wenezuelskie media, zarówno prorządowe, jak i proopozycyjne.

Jak łatwo się domyślić, te pierwsze rozpływały się w zachwytach i analizach np. „duchowego wymiaru spuścizny po Wielkim Przywódcy”, podczas gdy te drugie Modlitwę Delegata krytykowały, czy wręcz wyśmiewały.

Odezwał się też wenezuelski Kościół, który – jak najbardziej oficjalnie – komunikatem Komisji Episkopatu, utwór nie tylko skrytykował, ale ostrzegł, że osoby go odmawiające popełniają grzech bałwochwalstwa:

  1. W ostatnich dniach przedstawiono nową wersję najbardziej znanej modlitwy chrześcijaństwa: „Ojcze Nasz”. Tym razem modlitwa skierowana jest do zmarłego Prezydenta Cháveza, zamiast do Boga, naszego Ojca Niebieskiego.
  2. Ojcze Nasz, będący kwintesencją modlitwy chrześcijan na całym świecie, pochodzi z samych ust naszego Pana Jezusa Chrystusa, wygłoszona podczas Kazania na Górze (Mt 6, 9-13), i dlatego jest nienaruszalna. Tak samo jak nikt nie pozwoliłby sobie na zmianę słów Hymnu Narodowego aby wyrazić cześć jakiejś osobie, tak nikt nie ma prawa zmienić Ojcze Nasz, ani żadnej innej chrześcijańskiej modlitwy, jak np. Creda. Symbole, modlitwy i elementy religii katolickiej należy szanować.
  3. Kto będzie odmawiał tą nową i nieuzasadnioną wersję Ojcze Nasz, będzie popełniał grzech bałwochwalstwa, przypisując jakiejś ludzkiej istocie cechy i czyny właściwe Bogowi.
  4. Szanując uczucie jakim wielu Wenezuelczyków darzy zmarłego Prezydenta, musimy przypomnieć, że Ojcze Nasz jest częścią świętego dziedzictwa Kościoła Katolickiego i wszystkich Kościołów chrześcijańskich na całym świecie. Nie przystoi więc modyfikować go, manipulować i instrumentalizować. My, katolicy, żądamy aby szanowano Ojcze Nasz.
  5. Prosimy kierownictwo rządu i Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli o uniknięcie dalszego rozpowszechniania tej domniemanej modlitwy, aby nie było kolejnego powodu do podziałów wśród Wenezuelczyków.
  6. Pod ochroną naszej miłosiernej Matki Boskiej z Coromoto, połączmy się wszyscy wokół Jezusa Chrystusa, Boga i prawdziwego człowieka, odmawiając prawdziwe Ojcze Nasz, poprośmy Boga o pokój i pojednanie w naszej ukochanej Wenezueli.

Komunikat ten, i możliwość popełnienia grzechu, nie wywarły jednak większego wrażenia na partyjnej delegatce z Táchira będącej źródłem tej całej polemiki. María Estrella Uribe, w rozmowie z dziennikiem Las Últimas Noticias wyznała, że mimo iż jest katoliczką, modli się codziennie do Hugo Cháveza. –Najpierw odmawiam Ojcze Nasz w wersji wszystkim znanej i zaraz potem Chávezie Nasz.- zapewniła. Dodała też, że wcale nie uważa aby to było w jakikolwiek sposób obraźliwe. –Jak mogłam obrazić chrześcijan, skoro chrześcijanie są humanistami i ja też jestem humanistką? Wszystkie te wartości, które przekazał nam Gandhi, które przekazała nam Matka Teresa, są przecież zawarte w humaniźmie, który przekazał nam także Hugo Chávez.- tłumaczyła.

Dla wielu Wenezuelczyków zmarły w ubiegłym roku Hugo Chavez na rzeczywiście statuś świętego - w Caracas istnieje już nawet Kaplica Świętego Chaveza, do której wierni przychodzą się modlić, prosić o łaski i składać ofiary.

Dla wielu Wenezuelczyków zmarły w ubiegłym roku Hugo Chavez na rzeczywiście statuś świętego – w Caracas istnieje już nawet Kaplica Świętego Chaveza, do której wierni przychodzą się modlić, prosić o łaski i składać ofiary.

Uribe podkreśliła też w rozmowie, że modlitwę napisała sama i z własnej inicjatywy przedstawiła na partyjnym kongresie. –Odkryłam niedawno, że mam w sobie kulturalną muzę, która uaktywniła się podczas tych partyjnych warsztatów. Nikt mi nie powiedział: napisz to, zrób to. Po prostu, w trakcie Kongresu było wiele dyskusji, refleksji na temat tego, jak każdy z nas widzi naszego Najwyższego Dowódcę Hugo Cháveza, co on dla każdego z nas znaczy. I ja, jako delegatka, nominowana do tej funkcji przez Dyrekcję Narodową partii, wyraziłam swoje zdanie. Moja własne duchowość, moje własne uczucia sprawiły, że stworzyłam właśnie to. W chwili gdy się myśli o Chávezie, o jego dorobku i spuściźnie, tak wiele rzeczy dzieje się w sercu i głowie, że go sobie wyobrażamy i uosabiamy. I niech nikt nie myśli, że ja jestem jakąś rewolucyjną neofitką – ja robiłam rewolucję, zanim pojawił się Chávez i za Cháveza ta pasja obudziła się we mnie ponownie, on mnie utwierdził w tym co robiłam. Bo ja dla rewolucji, na ostatnim roku, porzuciłam studia. Dla rewolucji i polityki zostawiłam moje małe dzieci. Ja byłam miejską partyzantką, przeszłam szkolenie wojskowe i polityczne. Nawet mój dziadek był rewolucjonistą. W tej modlitwie wyraziła się cała moja długa historia.

Modlitwa Delegata jest plagiatem?

Prezydent kraju Nicolás Maduro nie przeczytał chyba wywiadu udzielonego przez delegatkę z Táchiry dziennikowi w Caracas. Bo wczoraj wziął ją w obronę i atakując Kościół, przedstawił wersję zdecydowanie sprzeczną z jej słowami:

W tych dniach zobaczyliśmy naszą krajankę, Maríę Estrellę Uribe, skromną kobietę ze stanu Táchira, która została wybrana przez partyjne bazy i która stanęła przed Kongresem Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli – ta gospodyni, matka i babcia, kobieta o chrześcijańskim sercu – i wyrecytowała tam, aby wyrazić swą miłość wobec Cháveza, coś bardzo pięknego – poezję zatytułowaną „Chávezie Nasz”.
No ale teraz wyszło kilku tych biskupów uważających się za właścicieli inkwizycyjnej prawdy, wyszła ta nowa inkwizycja i próbuje zmasakrować tą skromną kobietę, mówiąc że niemal popełniła grzech, a przecież to tylko skromna kobieta!
To jest rodzaj jakiejś nowej inkwizycji! Wulgarnej w dodatku, bo to przecież skromna kobieta, katoliczka w sercu, gospodyni i babcia. A jedyne co zrobiła, to przeczytała wiersz bardzo znanego poety, laureata Narodowej Nagrody Poetyckiej… Bo to przecież William Osuna napisał ten wiersz nazwany „Chávezie Nasz”!

Zdaniem prezydenta z biskupów „tryska nienawiść do Cháveza”: –Gdy widzą wyrazy szczerej miłości wobec Cháveza, zachowują się jak szaleńcy. Nie zdołali obalić Cháveza, nie pokonali Cháveza za życia, więc teraz chcą prześladować tą duchową miłość jaką ma wobec niego lud!

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.