„Polonus” sztrandował na Antarktydzie

Polski jacht s/y "Polonus" osiadł na przybrzeżnych skałach antatrktycznej Wyspy Króla Jerzego. Załogę ewakuował okręt patrolowy argentyńskiej marynarki wojennej.


„Polonus” na antarktyczną Wyspę Króla Jerzego dopłynął kilka dni temu. Odwiedziny w znajdującej się tam, w Zatoce Admiralicji, polskiej stacji polarnej „Arctowski” były częścią, rozpoczętego 30 lipca w Londynie, rejsu śladami Ernesta Shackletona.

planowana trasa rejsu sladami Shackletona (fot: shackleton2014.com)

planowana trasa rejsu sladami Shackletona (fot: shackleton2014.com)

Wg. informacji przekazanych wcześniej przez załogę jachtu, polscy polarnicy poprosili ją o pomoc w ściągnięciu dwóch naukowców pracujących w położonym 35 kilometrów od stacji badawczej refugium „Taturowa Chata”. Dostać się tam można tylko od morza, a używany do tego zwykle ponton z silnikiem miał akurat awarię. W tej sytuacji, 22 grudnia, część załogi „Polonusa” pozostała w Arctowskim, a cztery osoby popłynęły po naukowców.

Wyspa Króla Jerzego. "Polonus" uwięziony jest w pobliżu wejścia do Zatoki Króla Jerzego, nieopodal cypla Lions Rump

Wyspa Króla Jerzego. „Polonus” uwięziony jest w pobliżu wejścia do Zatoki Króla Jerzego, nieopodal cypla Lions Rump

Wg. wstępnych informacji zebranych przez redakcję tierralatina.pl, gdy „Polonus” był już na miejscu, czyli w pobliżu tzw. Lions Rump u wejścia do Zatoki Króla Jerzego, zerwal sie szkwał i jacht, choć na kotwicy, zaczął dryfować, a jego załodze nie udało się w porę uruchomić silnika i uniknąć sztrandowania.

Choć załodze jachtu nie zagrażało niebezpieczeństwo, dość szybo stało się oczywiste, że nie będą w stanie sami ściągnąć jachtu z przybrzeżnych skał na których osiadł. O 1:30 w nocy z poniedziałku na wtorek, zgodnie z obowiązującymi procedurami, stacja Arctowskiego zwróciła się do chilijczyków z największej na Wyspie Króla Jerzego bazy Eduardo Frei z prośbą o udzielenie pomocy polskiemu jachtowi. Chilijczycy skomunikowali się z nim drogą radiową i po uzyskaniu od załogi dokładnych koordynatów wysłali na miejsce śmigłowiec, oraz – za pośrednictwem Centrum Koordynacji Poszukiwań i Ratunku w Ushuaia – argentyński patrolowiec ARA “Suboficial Castillo”.

Od 1998 r. funkcjonuje chilijsko-argentyńska Patrulla Antártica Naval Combinada (PANC) – oba kraje, w okresie południowego lata, od połowy listopada do połowy marca, wspólnie patrolują antarktyczne wody między 10 i 131 południkiem, razem organizują ewentualne akcje ratunkowe i pomagają zlokalizowanym tam bazom badawczym. Patrolujący okręt raz jest chilijski, raz argentyński – zmieniają się co 30 dni, ale zawsze na pokładzie jest oficer łącznikowy z drugiego kraju.

Załoga śmigłowca potwierdziła położenie „Polonusa”, to że znajduje się on uwięziony na mieliźnie ok. 30 metrów od brzegu, oraz że rzeczywiście żeglarzom nie zagrażało niebezpieczeństwo. Postanowiono, że akcję ratunkową przeprowadzi argentyński patrolowiec, który w momencie otrzymania zgłoszenia znajdował się zaledwie 12 mil morskich od polskiego jachtu.

Jacht "Polonus", zdjęcie wykonane przez załogę chilijskiego śmigłowca (fot: Armada de Chile)

Jacht „Polonus”, zdjęcie wykonane przez załogę chilijskiego śmigłowca (fot: Armada de Chile)

Komunikat argentyńskiej marynarki wojennej precyzuje, że „mimo wiatrów o sile 40 węzłów, wzburzonego morza i dryfującego lodu ARA „Suboficial Castillo” dotarła na miejsce ratunku jak najszybciej”, a „ratownicy na pontonach bez przeszkód ewakuowali 6 osób i ich bagaże” (4 członków załogi Polonusa i dwie osoby z refugium). Lekarz na pokładzie patrolowca stwierdził że wszyscy, mimo wychłodzenia, są w dobrej formie.

Argentyński komunikat dodaje, że „uwięziony na skałach polski jacht leży na lewej burcie i przechylony jest o 30-45 stopni.”

Ewakuowani żeglarze i dwókja naukowców przetransportowane została, przez Argentyńczyków, do stacji badawczej „Arctowski”. Tam załoga próbuje aktualnie podjąć działania mające doprowadzić do próby zciągnięcia „Polonusa” z przybrzeżnych skał.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

33 reakcje na "„Polonus” sztrandował na Antarktydzie"

  1. Kosiarz  25/12/2014 o 00:11

    „Argentyński komunikat dodaje, że „uwięziony na skałach polski jacht leży na lewej burcie i przechylony jest o 30-45 stopni.”” – oj nie za dobrze to wróży, niestety. Szkoda, bo płynąłem kiedyś „Polonusem” i to fajny jacht był/jest.

    Odpowiedz
    • Marek  06/01/2015 o 02:48

      Nie rozumiem o co chodzi z tym sztrandowaniem Polonusa. Sztrandowanie to świadomy manewr mający na celu ratowanie życia oraz jednostki pływającej a to co się stało było niezamierzone. Dziwi mnie też fakt, że celem wyprawy Polonusa była Georgia Płd. a Polonus rzekomo znalazł się stacji Arctowskiego, ponieważ miał po drodze. Można powiedzieć, że Georgia Płd. jest po drodze w drodze do Arctowskiego. Ponadto w zatoce Króla Jerzego jest krótki szelf i rzucanie kotwicy na kamienisty brzeg to zabieg karkołomny i bezsensowny. Z Polonusa należało zrzucić ponton, którym 2 osoby powinny popłynąć po naukowców i wrócić w powrotem na Polonusa a a reszta dziadków z Polonusa z włączonym silnikiem powiniena być na jachcie i go pilnować. Widocznie zwiedzania im się zachciało. Nie należy zrzucać winy na silny wiatr bo w tych rejonach ponad 300 dni w roku wieją bardzo silne wiatry, więc wiatr zaskoczeniem nie powinien być. Na Arctowskiego przypływają często różne jednostki pływające i na brzeg docierają pontonami lub szalupami. Załoga Polonusa powinna trochę posypać głowy popiołem bo bez błędu ludzkiego się tu nie obeszło. Do tej pory wszyscy byli zajęci organizowaniem szumu medialnego w okół całego rejsu bo cel był szczytny, ale jak widać balon był napompowany za mocno i tak to się skończyło. Szkoda…
      Dobrze jednak, że wszyscy są cali i zdrowi. Panowie z Polonusa i tak dla mnie są bohaterami bo jak ich widziałem na zdjęciach to stwierdziłem, że gimnazjalistami raczej nie są a pokonanie Hornu i dotarcie do Arctowskiego proste nie jest.

      Odpowiedz
  2. Panna Anna  25/12/2014 o 19:02

    Jakie są szanse na uratowanie jachtu? Wiecie coś może? Będzie jakaś akcja? Czas nie jest tu raczej sprzymierzeńcem, więc jeśli już to szybko.

    Odpowiedz
    • tierralatina.pl  25/12/2014 o 22:32

      W biurze prasowym argentyńskiej marynarki wojennej udało się nam potwierdzić, że ARA „Suboficial Castillo” wróci do Arctowskiego po członków załogi „Polonusa” i przeprowadzona zostanie próba uwolnienia jachtu. Niemniej Argentyńczycy jasno stawiają sprawę – absolutnym priorytetem jest zapobieżenie aby nastąpił jakikolwiek wyciek paliwa z jachtu. To jest ich główne zadanie i temu będzie wszystko podporządkowane.

      Odpowiedz
  3. calama  26/12/2014 o 14:23

    Szkoda, że przytrafiło się to w chwili gdy dyżur pełni „Suboficial Castillo”. Bo zmieniający się z nim chilijski „Galvarino” jest jednostką o wiele bardziej nowoczesną (o 30 lat młodszą!) i lepiej wyposażoną do działań ratunkowych.

    Odpowiedz
    • Marek Przybylik  27/12/2014 o 00:03

      A kiedy będzie ta zmiana? Kiedy dyżur przejmie chilijski statek? Jeśli 1 stycznia to tuż, tuż!

      Odpowiedz
      • tierralatina.pl  27/12/2014 o 04:16

        Wspólne patrolowanie trwa od 15 listopada do 15 marca. Czas ten jest podzielony na 4 miesięczne okresy i każda załoga/okręt ma miesiąc patrolowania, miesiąc odpoczynku i kolejny miesiąc patrolowania. Najbliższa zamiana dyżurującego okrętu przewidziana jest więc na 15 stycznia

        Odpowiedz
  4. selawi  28/12/2014 o 14:38

    „Suboficial Castillo”ma już zapewne doświadczenie w ratowaniu załóg polskich jachtów.Prawie dokładnie 4 lata temu brał udział w ratowaniu załogi jachtu Nashachata.Chyba,że się mylę?Na morzu trzeba się spodziewać złej,a nawet bardzo złej pogody,płycizn,skał.Dobre sobie! Wszystko byłoby ok,ale na przeszkodzie stanęła zła pogoda i nie udało się na czas uruchomić silnika.Nieznośna lekkość bytu jest mało przydatna na morzu.

    Odpowiedz
  5. Stary skipper  30/12/2014 o 00:07

    Taki wywiad znalazem. Pycha chodzi przed upadkiem, powtarzam sobie przed kazdym oddaniem cum.
    Nie to żebym był złośliwy, byłem tam i pamietam jak kpt. Kuźniar wbijał do głowy że tam nawet kombinerki nie odłożone na swoje miejsce mogą być przyczyną poważnych kłopotów.
    Nie ma starych, doświadczonych i wyrywnych kapitanów, z całym szacunkiem dla kpt. Grzywy.
    Mam nadzieję i bardzo im życzę żeby Nowy Rok „Polonus” powitał ze stopą wody pod kilem.
    ——————————————
    Fragment wywiadu z kpt. Markiem Grzywą
    Rozpoczęła się jedna z największych polskich wypraw żeglarskich ostatnich lat. Jacht „Polonus” wyruszył ze Szczecina w rejs dookoła Ameryki Południowej, na Antarktydę i Grenlandię

    – Płynę, żeby się uwolnić od wszystkiego, co jest złe na lądzie – mówi organizator podróży kpt. Marek Grzywa. – Na morzu wszystko jest poukładane, każdy wie co ma robić, a niespodzianki zdarzają się tylko idiotom nie mającym pojęcia o żegludze – dodaje.

    Odpowiedz
    • Kosiarz  30/12/2014 o 13:49

      Zacne! A życie, jak zwykle, dopisało pointę.

      Tak sobie patrzę od kilku dni na te nasze żaglarskie fora i doszedłem do wniosku, że zachowujemy się jak lekarze, ktrórzy największego nawet konowała będą bronić, najbardziej drastyczny błąd lekarski będą negować, w imię kretyńsko pojętej solidarności zawodowej.

      Tymczasem trzeba powiedziećsobie jasno, także wśród nas, żeglarzy, jest cała masa „konowałów”, ludzi z mocno przerośniętym ego, także wśród tych (a może przede wszystkim) co mają kpt. przed nazwiskiem.

      Odpowiedz
      • Stary skipper  30/12/2014 o 15:06

        Tak to już jest, że dalej nie potrafimy uczyć się na cudzych błędach, ja byłem tam parę miesiecy po wypadku jachtu Nashachata. Każdy kto tam chce pływać powinien mieć ten przypadek i jego przyczyny dokładnie prześledzone i cały czas na uwadze. No bo potem jak już się Murhpy dorwie to już idzie seria: decyzje, pogoda, silnik, okres swiąteczny, ten a nie inny patrolowiec …. itd.
        Na tamtejszych mapach wraków to jakby kto mak na świeta rozrzucił.
        Mam nadzieje że tym razem uda im się wyjść z tego cało.

        ps. Zdarzało sie czasem że na odprawe w Puerto Williams czekały 3-4 polskie jachty i wszyscy sie dziwili jaki to dzielny, morski naród ci Polacy i tego się trzymajmy : – )

        Odpowiedz
  6. SailorX  30/12/2014 o 16:37

    Abstrahując od tego czy kapitan Grzywa jest kabotynem, czy nie. I niezależnie od tego jak lekkomyślnie przeprowadzono podejście pod to refugium, to – gdyby Polska była normalnym krajem – właściciel jachtu w podobnej sytuacji zacierałby z radości ręce.

    Bo po czymś takim:

    „Wg. informacji przekazanych wcześniej przez załogę jachtu, polscy polarnicy poprosili ją o pomoc w ściągnięciu dwóch naukowców pracujących w położonym 35 kilometrów od stacji badawczej refugium „Taturowa Chata”. Dostać się tam można tylko od morza, a używany do tego zwykle ponton z silnikiem miał akurat awarię. W tej sytuacji, 22 grudnia, część załogi „Polonusa” pozostała w Arctowskim, a cztery osoby popłynęły po naukowców.”

    PAN wypłacałby takie odszkodowanie, że Polonezy mógłby sobie kupić dwa.

    No ale, niestety, do normalności wciąż nam wiele brakuje. Więc współczuję właścicielowi.

    Odpowiedz
    • Stary skipper  30/12/2014 o 18:04

      Jaka jest różnica pomiedzy Panem Bogiem a kapitanem ?
      Panu Bogu nie wydaje się że jest kapitanem.
      Niestety przywilej i obowiązek jest taki że za wszystko odpowiada tylko i wyłącznie kapitan,
      kiedy jest inaczej zawsze kiepsko się kończy, patrz np. lot do Smoleńska i nie tylko, stary kapitan
      cześciej bedzie wiedział kiedy podjąć właściwszą decyzje i powidzieć „Nie”. To przychodzi z wiekiem.
      Może nie uszkodzą tego patrolowca bo jakby przyszło nam go odkupic to może dobrze ze ma z pół wieku : – )

      Odpowiedz
  7. Anne Bonny  30/12/2014 o 20:28

    @Stary skipper: Nawet nie wiesz jak miło przeczytać Twoje komentarze tutaj. Głos rozsądku. Bez tego napuszenia jakie charakteryzuje tak wielu żeglarzy w naszym kraju. Po prostu trzeźwe spojrzenie, bez tego, zazwyczaj w żaden sposób nie usprawidliwionego, poczucia wyższości nad innymi.

    Odpowiedz
    • Stary skipper  30/12/2014 o 22:41

      Dziekuje ci Aniu za miłe słowa : – ). Jaka jest definicja doswiadczonego kapitana ?
      To ktos kto popełnił wystarczająco dużo błędów i miał szczęście wyjść z tego cało. To o mnie : – ).
      Jak mawiają moi kapitanowie , ci latający i pływający: „Wszystko można co nie można byle z wolna i ostrożna” : – )

      Odpowiedz
  8. żółtodziób  30/12/2014 o 20:51

    „niespodzianki zdarzają się tylko idiotom nie mającym pojęcia o żegludze” – ciekawe jak teraz odniósłby się do swych słów Grzywa? Uznałby, że jest idiotą, czy może próbowałby tłumaczyć, że Sylwestra w bazie Arctowskiego sobie już dawno zaplanował?

    Dodam, że płynąłem swego czasu „pod” Grzywą. Po rejsie powiedziałem sobie „nigdy więcej”. Nie że było źle, po prostu było nijak. Jeden z niewielu rejsów z którego absolutnie nic nie wyniosłem, niczego się nie nauczyłem.

    Odpowiedz
  9. Stary skipper  30/12/2014 o 22:55

    Niestety te żagle w pokrowcach też mówią wiele. Tam od spokojnej pogody do szkwałów takich z 40 ktn i wiecej czasami mija kwadrans albo i mniej. Gdyby mogli natychmiast postawić żagle, mogliby powalczyć nie mówie że by się na pewno udało, ale silnik może zawieść w każdym momencie.

    Odpowiedz
  10. Pioootr  31/12/2014 o 15:08

    I jeszcze ta mania, których ma wielu, do wypowiadania się w imieniu „środowiska”. Choć namaszczeni przez nikogo nie zostali.
    Tymczasem to co się dzisiaj dzieje na forum.zegluj.net najlepiej „środowisku” wystawia laurkę, nienajlepszą niestety. Bo jak nazwać grożenie przez administratorów banem tym, którzy po prostu zadają jak najbardziej uprawnione pytania? Żałosne.

    No ale „on the bright side” Castillo popłynął dzisiaj po Polonusa. Zobaczymy co się stanie. Oby jacht się udało ocalić!

    Odpowiedz
  11. Pioootr  31/12/2014 o 20:38

    Właśnie się nam dostało po łapach od samego kapitana Zbieraja! Nasze przestępstwo? No straszne! Rozmawiamy o żeglarstwie na nieżeglarskim forum!
    Jak nic powstanie Komisja Śledcza aby wyśledzić pod jakimi nickami działamy na forum.zegluj.net. I wtedy ban murowany. Gdyby mogli to pewnie by nam i patenty pozabierali!
    Czy oni nie widzą jak bardzo są śmieszni? I jak bardzo całe „środowisko” ośmieszają?
    Choć nie, to nie jest śmieszne, to jest żałosne!

    Odpowiedz
    • Kosiarz  31/12/2014 o 21:14

      To Tobie Piotr nie nikt nie powiedział, gdy robiłeś żeglarza, że wstępujesz do sekty? A w sekcie jak w mafii – brudy pierze się za zamkniętymi drzwiami, pozycji i słów guru(ów) nigdy się nie kwestionuje, (pod)ludziom spoza sekty sprzedaje się „mit i etos morza”, a tych którzy do zasad sekty się nie stosują karze się przykładnie i bezlitośnie.

      Odpowiedz
    • żółtodziób  01/01/2015 o 00:38

      O żeglarstwie w nieżeglarskim miejscu!?! Toż to przewina. W dodatku zdarzająca mi się całkiem regularnie. Może rzeczywiście powinienem odnotowywać każdy fakt rozmowy o żeglarstwie z nieżeglarzem i raportować to Zabierajowi? Niech potem chłosta i pokutę zadaje!
      żal.pl

      Odpowiedz
    • Stary skipper  01/01/2015 o 16:19

      Własnie zaglądnąłem na to forum żeglarskie, myśląc że sie czegoś konkretnego dowiem, zwłaszcza po uwagach Pioootra. No i się dowiedziałem że tutaj obrzucamy wszystkich gówienkami i oskarżamy niewinnych (sic!). Bardzo mnie „rozbawiła” odpowiedz kapitana Zbierajewskiego na temat żagli sklarowanych na portowo,
      że ktoś się wrednie czepia bo mogli w kilka sekund postawic genue i regatowo wyjść z zatoki, jak na jednego z najstarszych kapitanów odpowiedź jest to poprostu reeewelacyjna !!. Po prawie pół wieku pływania trzeba mi się uczyć od początku : – ). Kładę to na karb stressu no i poziomu „dyskusji” na tamtym forum żeglarskim. Mam nadzieje że wszystko dobrze się skończy i nerwy wszystkim odpuszczą.Jak się robi medialną impreze to i poziom dyskusji czasami jest adekwatny.

      Odpowiedz
  12. Calama  31/12/2014 o 20:44

    Najnowsza wiadomość z Zatoki Króla Jerzego, cytuję za forum.żegluj.net:

    „Wszystko na lądzie, zaczyna się ściąganie jachtu. Wszystko w rekach Argentynczykow, czekamy.”

    Jako Polako-Chilijczyk powinienem teraz napisać: No to nie brzmi to optymistycznie.

    Ale nie wiem, czy takie poczucie humoru, zabarwione transgraniczną uszczypliwością, zostanie w Polsce właściwie odczytane.
    Tak na poważnie, to trzymam kciuki!

    Odpowiedz
  13. Alibaba  31/12/2014 o 23:17

    Polonus na wodzie.

    Odpowiedz
    • Stary skipper  01/01/2015 o 00:28

      Super !!!, Dobrze że niektóre życzenia szybko sie spełniają, no to toast za Armade i za tych co na morzach !!!
      Wszystkiego dobrego w 2015 a przynajmnie niech się wszystko dobrze kończy !!!

      Odpowiedz
    • żółtodziób  01/01/2015 o 00:33

      Fantastycznie! Wychodzi na to, że Grzywiasty rzeczywiście sobie wszystko świetnie zaplanował. 😉

      Odpowiedz
  14. tierralatina.pl  01/01/2015 o 15:10

    Oficjalny komunikat ze strony shackleton2014.com:

    Wczoraj, 31 grudnia 2014 roku ok. 0700 rano lokalnego czasu ARA Castillo zabrał załogę Polonusa z bazy PAN im. H. Arctowskiego i wyruszył w kierunku miejsca, gdzie znajdował się jacht Polonus. Cała ekipa była na miejscu ok. godz. 0900.

    Przygotowania do ściągnięcia jachtu na wodę trwały do godz. 1300. W tym czasie wypompowano do beczek ropę znajdującą się w zbiornikach, wodę pitną. Wyjęto także rzeczy osobiste załogi i inne dla maksymalnego odciążenia kadłuba. Nurkowie z okrętu obejrzeli kadłub jachtu przed ściąganiem na wodę.

    Ok. godziny 1600 rozpoczęło się ściąganie jachtu na wodę. Około godz. 0100 ARA Castillo przyprowadził na holu Polonusa do stacji PAN im. H. Arctowskiego.

    Pomoc załogi okrętu była bardzo duża i profesjonalna. Szkody powstałe podczas 8 dni leżenia jachtu na kamieniach spowodowały jednak, iż jacht bierze wodę. Na jachcie pracuje cały czas motopompa. Jeszcze dziś będzie podejmowana próba wyciągnięcia Polonusa na brzeg.

    Odpowiedz
    • tierralatina.pl  02/01/2015 o 22:49

      Zdjęcia i krótka relacja z akcji ściągania na wodę „Polonusa”:

      http://www.gacetamarinera.com.ar/nota.asp?idNota=7563

      Odpowiedz
      • jeszcze nie polarny  03/01/2015 o 01:48

        Przegladalem mape tego obszaru i jest tam /poza rejonem Stacji/kotwicowisko jak byk zaznaczone.Kotwicowisko wlasnie tam ,gdzie przebywali naukowcy ..https://www.env.go.jp/nature/nankyoku/kankyohogo/database/jyouyaku/aspa/aspa_pdf_en/151.pdf

        Poza tym na podstawie ostatnich zdjec dlugosc lancucha/ z kotwica/ wylozonego za burte jest smieszna..Jeszcze raz wspolczuje pracownikom Stacji.

        Odpowiedz
        • jeszcze nie polarny  03/01/2015 o 01:51

          Wkradla sie mala niescislosc;podany link obrazuje rejon szczegolnie chroniony,gdzie przebywali naukowcy.Mapa z ktorej korzystalem znajduje sie na „openseamap”

          Odpowiedz
    • tierralatina.pl  04/01/2015 o 11:29

      Najnowszy, i chyba zamykający tą historię, komunikat:

      Po przyholowaniu jachtu w pobliże Polskiej Stacji Antarktycznej im H. Arctowskiego, Polonus przez całą noc stał w zatoce przycumowany do burty okrętu Castillo. Było to związane z przeciekiem wymagającym ciągłego wypompowywania wody. Następnego dnia, armator po konsultacji z kierownictwem stacji podjął decyzję o wyciągnięciu jachtu na brzeg w okolicach przepompowni paliwa stacji. Około godz. 1830, pchany przez ponton ze okrętu Castillo, Polonus osiadł na mieliźnie we wcześniej uzgodnionym miejscu. Załoga Polonusa wraz załogą stacji przystąpiła do wyciągania jachtu na ląd przy pomocy spychacza.

      Po wyciągnięciu na brzeg jacht udało się postawić w pozycji pionowej. W tym celu wykopano dół wokół płetwy balastowej i po postawieniu kadłuba w pionie obsypano kamieniami. Nie udało się natomiast znaleźć materiału na zrobienie podpór. Kolejne oględziny kadłuba na brzegu potwierdziły przypuszczenia, iż uszkodzenia są zbyt poważne, aby można je było usunąć na miejscu i kontynuować ekspedycję. W takim stanie jacht obecnie znajduje się na brzegu stacji.

      Powrót załogi Polonusa do kraju rozpocznie się na pokładzie statku pasażerskiego Zaandam. Udało się wcześniej ustalić, iż trasa jego rejsu przebiega przy wyspie King George, a Zatoka Admiralicji jest planowym miejscem krótkiego postoju statku. Dzięki wielkiemu wsparciu i działaniom polskiej ambasady w Buenos Aires, dyrekcja firmy Holland America Line w Seattle wyraziła oficjalną zgodę na zabranie załogi Polonusa na pokład. Jest to statek o długości 238 m. zabierający na pokład ponad 1400 pasażerów.

      Załoga Polonusa wejdzie na pokład statku 4 stycznia ok. godz 1600. Zgodnie z planem rejsu, 11 stycznia Zaandaam zacumuje w Buenos Aires.

      Dalsze decyzje odnośnie jachtu będą podejmowane przez armatora po powrocie do kraju.

      Odpowiedz
  15. jeszcze nie polarny  02/01/2015 o 02:50

    Jesli chodzi o Izbe Morska,to wcale nie musi rozpatrywac tej sprawy.Zainteresowane strony musza to zglosic.Poza tym z tego co sie dowiedzialem ,to ten” samozwanczy idiota” ma wsparcie brzegowe Kolektywu.
    Chociaz jacht cieknie ,zycze,by turysci uporali sie z problemem i jak najszybciej wymiatali z tamtad gdzie pieprz rosnie.Dziwia mnie dwie sprawy czytajac AP for ASPA # 151;dlaczego Ludzie z Arctowskiego nie przewalkowali na wszystkie sposoby tych turystow nim wyrazili zgode na ich transport oraz dlaczego w tak szczegolnym ,wyjatkowym rejonie procedury ratowania sa takie same jak w pozostalych czesciach Ziemi.Tu powinni od razu/jesli warunki pozwalaja/ po sciagnieciu ludzi ratowac jacht.Koszty operacji to dalsza sprawa/wowczas istnialaby szansa na mniejsze szkody.

    Odpowiedz
  16. jeszcze nie polarny  04/01/2015 o 09:53

    Na ten moment trudno uwierzyc,ze nie zlokalizowano miejsca przecieku.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.