Piracki najazd na plażę w Wenezueli

Uzbrojeni bandyci zaatakowali od morza popularną plażę Arapo w wenezuelskim Parku Narodowym Mochima. Strzelając w powietrze sterroryzowali a następnie obrabowali plażowiczów.


Okres między świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem to dla większości Wenezuelczyków mini-wakacje spędzane zazwyczaj na plażach. Wypełniają się one wówczas licznie i gwarnie.

I nie inaczej było wczoraj, w piatek, na położonej w sercu Parku Narodowego Mochima, ok. 15 kilometrów na wschód od Puerto La Cruz, plaży Arapo. Leniwą, słoneczną beztroskę blisko 300 osób przerwały jednak nagle, w samo południe, serie wystrzeliwane w powietrze z karabinu.

AR-15

Karabin AR-15. W taką właśnie broń, wg. świadków, uzbrojeni byli piraci.

Tak właśnie swoje przybycie ogłosiła grupa 7 bandytów, którzy – jak piraci – postanowili zaatakować plażę od strony morza, podpływając do niej łodzią motorową. Zamaskowani napastnicy zagrozili przerażonym plażowiczom, że jeśli ktoś będzie próbował uciec, bądź stawać opór, to „poleje się krew”. I przystąpili do opróżniania plażowych toreb, szukając przede wszystkim portfeli, telefonów komórkowych, aparatów fotograficznych i innych elektronicznych gadgetów. Kradli też samochodowe dowody rejestracyjne i – wg zeznań świadków – zabrali też, ku rozpaczy małej dziewczynki, jej rasowego szczeniaka.

Po kilkunastu minutach, gdy szykowali się już do opuszczenia plaży, okazało się że silnik ich łodzi nie chce zapalić. Zmusili więc lokalnego rybaka do oddania im jego własnej jednostki, którą – nie zatrzymywani przez nikogo – w końcu odpłynęli.

Okazało się wtedy, że niektórzy właściciele plażowych sklepików i lokali usługowych, przez cały czas trwania tego napadu, próbowali zaalarmować służby mundurowe. Niestety bezskutecznie.

Park Narodowy Mochima, plaża Arapo znajduje się w jego centrum, w pobliżu granicy stanowej.

Park Narodowy Mochima, plaża Arapo znajduje się w jego centrum, w pobliżu granicy stanowej.

Aby dać wyraz swej bezsilności i frustracji mieszkańcy wioski Arapo postanowili wówczas zablokować ruch na przebiegającej w pobliżu ruchliwej drodze łączącej stany Sucre i Anzoátegui. Ustawiono w poprzek barykadę z płonących opon i ludzki łańcuch. Lokalna ludność twierdzi, że już od dłuższego czasu próbuje zainteresować władze bandami piratów, którzy coraz zuchwalej napadają na turystów i okradają zacumowane w lokalnych przystaniach łodzie i jachty. Mieszkańcy zapewniają, że znają nawet pseudonim i miejsce zamieszkania, w prowizorycznym obozowisku na jednej z plaż na terenie parku, szefa bandy która napadła wczoraj na plażę.

To, że napady na terenie Parku Narodowego Mochima się zdarzają, potwierdził też Gabriel Laclé, szef Izby Turystycznej stanu Anzoátegui. W rozmowie z lokalnym dziennikiem El Tiempo stwierdził on, że oficjalne plany poprawy bezpieczeństwa nie działają. –Już od jakiegoś czasu słyszymy o przypadkach napadów na jachty przez piratów. Ale taki najazd na plażę, w środku dnia, to coś zupełnie nowego.– podkreślił.

Blokada drogi przez mieszkańców okazała się skuteczna – późnym popołudniem dotarła w końcu do Arapo policja i Gwardia Narodowa i obiecała wzmożone patrole. Podpułkownik Jhon Winston Cárdenas, szef lokalnego oddziału Straży Przybrzeżnej GN zapewnił, że „nie spocznie póki nie rozprawi się z piratami”. –Mamy informacje pozwalające nam przypuszczać, że wiemy o kogo chodzi.– zapewnił w rozmowie z lokalnymi dziennikarzami.

****

P.S. Podróżowaniu po Wenezueli, temu jak bezpiecznie zwiedzić ten kraj, poświęcony jest jeden z działów naszego forum.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.