Czy Fidel Castro wciąż żyje?

Minął równo rok od ostatniego publicznego pokazania się przywódcy Rewolucji Kubańskiej, Fidela Castro.


Kuba obchodziła wczoraj 56. rocznicę wkroczenia do Hawany, dowodzonych przez Fidela Castro, wojsk rewolucyjnych. Dla reżimu w Hawanie 8 stycznia to taki nieformalny, ale zawsze w jakiś sposób celebrowany, Dzień Zwycięstwa.

Wczoraj jednak żadnych oficjalnych ceremonii, przemówień, ani nawiązań do tryumfu Rewolucji w 1959 roku nie było. Przywódca państwa, Raúl Castro, któremu Fidel przekazał władzę w 2008 r., też nie pojawił się publicznie, choć była to doskonała okazja aby choć trochę rozwiać narastające od kilku dni plotki o śmierci swego brata.

Oczywiście, nie jest to pierwszy raz, gdy rodzą się pogłoski o ewentualnym zgonie kubańskiego lidera. Ale też dawno nie było aż tak wielu przesłanek nadającym tym plotkom prawdopodobieństwa.

Zacząć trzeba od tego, że wczoraj minął równo rok od ostatniego publicznego wystąpienia 88-letniego obecnie Fidela Castro. 8 stycznia 2014 roku wziął on udział w inauguracji nowej pracowni najgłośniejszego chyba współczesnego kubańskiego artysty-plastyka, Alexisa „Kcho” Leyvy. Już wtedy z trudem się przemieszczał i był otoczony wianuszkiem lekarzy, oraz fizjoterapeutów.

Później Fidela Castro żywego widzieli na własne oczy już tylko wybrani zagraniczni goście – w lipcu przyjął on w swej rezydencji prezydentów Rosji i Chin, a 21 sierpnia prezydenta Wenezueli, Nicolasa Maduro.

Zdjęcie z sierpniowego spotkania Castro-Maduro. Ostatnie opubliczniona fotografia kubańskiego lidera.

Zdjęcie z sierpniowego spotkania Castro-Maduro. Ostatnia opubliczniona fotografia kubańskiego lidera.

Jaką energię i jaką siłę ma Comandante! Głos dźwięczny i myśli przejrzyste!– relacjonował po tym spotkaniu Wenezuelczyk.

Ale kolejnych oficjalnych gości już nie było. Od sierpnia Fidel Castro o swym istnieniu przypominał już tylko swymi przemyśleniami publikowanymi na łamach dziennika Granma, organu Komunistycznej Partii Kuby. Był m.in. ten w którym winił NATO za zestrzelenie samolotu Malaysian Airlines nad Ukrainą i ten – ostatni – w którym oferował Stanom Zjednoczonym kubańską pomoc w walce z epidemią Eboli. Ukazał się on 17 paździerrnika. Później była już tylko cisza…

Fidel Castro nie zareagował w żaden sposób nawet na ogłoszoną w grudniu, przez swego brata i Barracka Obamę, gotowość do wznowienia przez Kubę i Stany Zjednoczone stosunków dyplomatycznych. Z publicystycznego letargu nie wyrwała go też bezprecedensowe uwolnienie i wymiana odsiadujących kary więzienia, złapanych kubańskich i amerykańskich szpiegów.

Ale to nie wszystko – wg. ostatnich doniesień, od kilku dni, odnawiane są ulice wiodące do cmentarza Św. Ifigenii w Santiago de Cuba, a służby mundurowe uniemożliwiają wejście tam. Tymczasem to właśnie na tym cmentarzu znajduje się Panteon Kubańskich Sił Zbrojnych i mauzoleum José Martíego, zwanego przez Kubańczyków „apostołem niepodległości”. Niewykluczone, że Fidel Castro wyraził chęć zostania pochowanym właśnie tam.

Czy to wszystko wystarcza aby zapowiedzieć śmierć lidera Kubańskiej Rewolucji? Oczywiście nie. Ale wg. niektórych zagranicznych korespondentów pracujących na wyspie, władze szykują na piątek „ważną konferencję prasową”. Hiszpańska agencja EFE próbowała bezskutecznie oficjalnie ją potwierdzić, ale też nie uzyskała formalnego dementi. Jej informatorzy mówią tymczasem o „znacznym napięciu w sferach wojskowych”. Z kolei z Wenezueli napływają doniesienia, też nieoficjalne, że obecni od lat w tym kraju kubańscy „doradcy wojskowi” dostali kilka dni temu rozkaz natychmiastowego powrotu do kraju…

Czy władze Kuby rzeczywiście obwieszczą dzisiaj tą, bez wątpienia wyczekiwaną przez wielu, tragiczną wiadomość? A może… na owej konferencji prasowej pojawi się Fidel Castro?

AKTUALIZACJA: Kubańskie, zależne od lokalnego MSZ, Centrum Prasy Międzynarodowej w Hawanie oficjalnie zdementowało zamiar zorganizowania dzisiaj jakiejkolwiek konferencji prasowej. A proreżimowy blogger, Yohandry Fontana, napisał:

CIA, wg. oficjalnych dokumentów, próbowała zabić Fidela Castro około 600 razy, jednak Fidel zawsze się im wymykał. Myślę, że Twitter chce pobić ten rekord i dlatego zabija go co 3 miesiące, ale Comandante też mu znika.

Fidel czuje się świetnie, jak zawsze.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.