Aconcagua jeszcze szybciej!

Nie minęły nawet 2 miesiące od ustanowienia przez Kiliana Jorneta, rewelacyjnego, jak się wtedy wydawało, rekordu w tempie zdobywania Aconcagui. Wczoraj Karl Egloff pokazał, że można to zrobić znacznie szybciej.


Niespełna dwa miesiące – tyle Kilian Jornet był posiadaczem rekordu w szybkości zdobywania Aconcagui. W przedzień ubiegłorocznej wigilii Bożego Narodzenia Katalończyk wbiegł na najwyższy szczyt obu Ameryk i zbiegł z niego w niespełna 13 godzin. Jego czas wydawał się wówczas rewelacyjny, bo poprawiał poprzedni rekord, ustanowiony w styczniu 2013 r. przez Portugalczyka Carlosa Sá, o aż 3 godziny.

Wczoraj jednak, posiadający podwójne, szwajcarsko-ekwadorskie obywatelstwo Karl Egloff przypomniał, że nie ma rekordów nie do pobicia. Ten 33-letni „speedclimber” prawie 60-kilometrową trasę od wejścia na teren Regionalnego Parku Aconcagua w Horcones na szczyt (6962 m.n.p.m.) i z powrotem pokonał o prawie godzinę szybciej.

Ustanowiony przez niego nowy rekord to 11 godzin i 52 minuty!

Karl Egloff

Karl Egglof, podobnie jak Jornet, wystartował z Horcones o 6 rano. I od razu narzucił sobie bardzo ostre tempo – na wszystkich punktach pomiarowych w drodzie na szczyt, czyli w Confluencia (3390 m.n.p.m.), Plaza de Mulas (4300), Nido de Condores (5550) i Cueva de Guanacos (6600), był szybszy od Katalończyka.

Karl Egloff na szczycie Aconcagui

Karl Egloff na szczycie Aconcagui

I taki był właśnie plan – Egloff jeszcze przed startem przyznawał, że los rekordu będzie się ważył właśnie w trakcie podejścia. –Jornet jest szczególnie dobry w zbieganiu, jeśli mam go pobić, to muszę nabrać przewagi przed szczytem.– tłumaczył.

I Egloffowi się to udało – na szczycie Aconcagui był niemal godzinę wcześniej niż Kilian Jornet. I aby dać sobie jeszcze więcej szans na pobicie jego ekordu, Ekwadorczyk spędził tam zaledwie chwilę, tyle ile było konieczne do zrobienia pamiątkowych zdjęć, po czym zaczął zbiegać. Katalończyk, 23 grudnia,  na wierzchołku spędził aż 15 minut, aby -jak mówił – „złapać oddech i podziwiać widoki”…

Egloff podziwiać niczego nie musiał – Aconcaguę zna bardzo dobrze, wielokrotnie, jako przewodnik, wchodził na jej szczyt z klientami swej agencji wspinaczko-trekkingowej Cumbre Tours.

Przewidywanie Egloffa się potwierdziły – podczas zejścia był wolniejszy od Jorneta. Ale, przygotowany ze szwajcarską precyzją plan też się sprawdził – przewaga zdobyta podczas podchodzenia okazała się wystarczająca – 33-latek ponownie zameldował się u strażników parkowych w Horcones 11 godzin i 52 minuty po wyjściu. Rekord Jorneta został poprawiony o 57 minut!

Karl Egloff Aconcagua

Karl Egloff poddaje się rutynowemu badaniu lekarskiemu po powrocie ze szczytu Aconcagui.

 

Jednym z pierwszych, którzy pogratulowali Egloffowi rekordu był właśnie Kilian Jornet. Za pośrednictwem twittera napisał: „Wielkie gratulacje Karl! Nowy rekord na Aconcagui! Rekordy są po to, aby je bić!„.

Wynik Egloffa, choć robi wrażenie, też, prędzej czy później, zostanie z pewnością poprawiony. Zwłaszcza, że Ekwadorczyk, choć w podejściu był szybszy od Jorneta, nie zdołał pobić wyniku Hiszpana Jorge Egocheagi, który w 2007 r. pokonał trasę Horcones – szczyt Aconcagui w 7 godzin i 52 minuty. Egloff był wczoraj o kilkanaście minut wolniejszy.

Karl Egloff to mieszkający w Quito były piłkarz, były mistrz Ekwadoru w kolarstwie górskim (cross-country), biegacz trailowy i przewodnik wysokogórski. W ramach przygotowań do bicia rekordu na Aconcagui wziął m.in. udział w biegu ultra-trailowym Andes Infernal. To organizowane w grudniu w Chile, uchodzące za jedne z najbardziej wymagających na świecie, zawody dla biegaczy górskich, odbywające się na wysokości między 3000 a 5424 m.n.p.m. Egloff startował na najdłuższym dystansie 51 km. I był na nim najlepszy.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.