Marihuana w końcu „legalna” na Jamajce

Palenie jointów nie jest wreszcie na Jamajce przestępstwem. Bo choć użycie marihuany jest w tym kraju, od lat, bardzo powszechne, to do tej pory groziło za to więzienie.


Parlament Jamajki zakończył w końcu, w nocy z wtorku na środę, trwającą od wielu miesięcy debatę o tzw. depenalizacji marihuany. Lokalni posłowie i senatorzy postanowili, że jej konsumpcja i uprawa małych ilości konopii nie będzie odtąd przestępstwem, lecz – co najwyżej – wykroczeniem administracyjnym.

Do tej pory, wbrew temu co bardzo często sądzili np. odwiedzający Jamajkę turyści, kupowanie czy bardzo powszechne w tym kraju palenie gandzi było tam przestępstwem, za które groziła nawet kara więzienia. I, bynajmniej, nie było to wcale martwe, obowiązujące tylko w teorii, prawo. Wg. oficjalnych statystyk ponad 70 proc. kar pozbawienia wolności orzeczonych w ubiegłym roku przez jamajskie sądy, dotyczyło przestępstw związanych z narkotykami i większość z nich dotyczyła właśnie marihuany.

W trakcie parlamentarnej debaty, zwolennicy depenalizacji argumentowali m.in. że kryminalizacja marihuany stała się źródłem korupcji w policji. Bo osoby przyłapane na paleniu wolały najczęściej „opłacić” mundurowych niż ryzykować proces i wpis do rejestru skazanych. W efekcie przed oblicze Temidy trafiali głównie ci, których nie było stać na łapówkę dla policjanta.

Peter Bunting

Jamajski minister bezpieczeństwa narodowego – Peter Bunting.

To wielka zmiana dla naszego kraju, bo przez ponad 7 dekad z powodu zakazu posiadania marihuany robiono przestępców z dziesiątek tysięcy obywateli, najczęściej młodych, ubogich i czasrnoskórych mężczyzn, których skazywano za posiadanie jednego skręta. Zakaz ten był niepotrzebnym powodem napięć międzu siłami porządkowymi a społeczeństwem. – stwierdził wczoraj jamajski minister bezpieczeństwa narodowego, Peter Bunting.

Minister ostrzegł jednak, że przyjęta przez jamajski parlament poprawka do Ustawy o Niebezpiecznych Narkotykach, nie oznacza w żadnym stopniu, że policja zrezygnuje z represjonowania użytkowników innych, nielegalnych substancji odurzających, walki z narkotykowymi przemytnikami, ani że zacznie przymykać oko na duże uprawy konopii. –Depenalizacja nie oznacza, że teraz każdy może do woli produkować, handlować, czy eksportować marihuanę!– podkreślił Bunting.

Wg. nowego prawa przestępstwem przestało być na Jamajce posiadanie maksymanie 2 uncji (56 gramów) marihuany, oraz uprawa do 5 roślin konopii. Parlament stworzył też podstawy prawne, które pozwolą na regulację handlu narkotykiem. Marihuanę na Jamajce będzie można legalnie kupić i posiadać w trzech celach: religijnym, leczniczym i naukowym.

Religijne użycie marihuany dotyczy wyznawców, popularnego na Jamajce, rastafarianizmu. Dla nich palenie ziela jest sakramentalnym aktem oczyszczenia ducha i ciała, przybliżającym wiernego do Boga. I choć rastafarianizm, spopularyzowany na świecie przez Boba Marleya, oficjalnie uznany został na Jamajce za religię w 2003 roku, to do tej pory jego wyznawcy nie mogli otwarcie go stosować.

Marihuana to wysuszone kwiatostany żeńskich roślin konopii.

Marihuana to wysuszone kwiatostany żeńskich roślin konopii.

Marihuana może mieć też zastosowanie lecznicze – np. przy niektórych nowotworach, stwardnieniu rozsianym, stresie. Podczas debaty w jamajskim parlamencie wielokrotnie podnoszono argument, że jej depenalizacja wpłynie pozytywnie na rozwój turystyki na wyspie. Dlatego też ustalono, że cudzoziemcy z wystawionymi przez zagranicznych lekarzy zaświadczeniami o wskazaniach do medycznego stosowania marihuany będą mogli na Jamajce ubiegać się o zgodę na legalny jej zakup.

Dla wszystkich pozostałych, czyli tych którzy marihuanę palą po prostu dla przyjemności, rekreacyjnie, pozostanie – tak jak dotąd – czarny rynek. Ale już bez strachu przez aresztowaniem, czy koniecznością dawania łapówki policjantom. Przyłapanym na paleniu jointa, czy posiadaniu do 2 uncji marihuany grozić będzie, najwyżej, symboliczny mandat.

Jamajka jest pierwszym karaibskim państwem, które oficjalnie „odkryminalizowało” marihuanę, jednak – zdaniem ekspertów – wkrótce w jej ślady pójść może wiele innych w regionie.

Parlamentarzyści z Kingston nie ukrywali, że na ich decyzję wpłynęła też m.in. zmiana amerykańskiej polityki wobec marihuany. Przez wiele lat bowiem Jamajka wytykana była przez Waszyngton palcem, jako państwo z którego pochodziła znaczna część ziela sprzedawanego przez dealerów na ulicach amerykańskich miast. W ostatnich latach jednak przemyt marihuany z Jamajki do Stanów praktycznie ustał. I to bynajmniej nie ze względu na sukcesy operacji antynarkorykowych, ale po prostu dlatego że w USA jest coraz więcej zupełnie legalnych plantacji konopii.

Już ponad 20 amerykańskich stanów zezwala na jakąś tam formę konsumpcji marihuany ze względów medycznych, zaś Colorado, Washington i Alaska tolerują nawet stosowanie jej do celów „rekreacyjnych”.

Podobne zmiany widać też w Ameryce Łacińskiej – Urugwaj całkowicie zalegalizował i uregulował produkcję i sprzedaż marihuany, zaś m.in. w Argentynie, Brazylii, Meksyku i Kolumbii jej używanie, tak jak na Jamajce, przestało być przestępstwem. Dyskusje o tym samym trwają już też w Gwatemali, Chile i Kostaryce.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.