Polacy napadnięci na Margaricie

Uzbrojona banda napadła i obrabowała gości weselnych na wenezuelskiej Margaricie. Wśród poszkodowanych są Polacy.


Hotel Maloka

Hotel Maloka

Ośmiu uzbrojonych napastników liczyła grupa, która – w miniony weekend – napadła na blisko 80 osób szykujących się do celebracji wesela w ekskluzywnym hotelu Maloka Boutique & Spa, położonym w pobliżu Guacuco na wenezuelskiej Margaricie. Bandyci zterroryzowali wszystkich obecnych, zabierając im m.in. telefony komórkowe, aparaty fotograficzne, komputery, zegarki, biżuterię, dokumenty, a nawet części garderoby.

Wg. lokalnej prasy wśród poszkodowanych jest wielu Polaków – wesele odbywało się bowiem z okazji ślubu pierwszego sekretarza Ambasady Boliwariańskiej Republiki Wenezueli w Warszawie, Dimasa Alvarengi.

Wojsko informuje o zatrzymaniu dwóch sprawców i odzyskaniu części łupu. (fot: Dexcy Guédez)

Wojsko informuje o zatrzymaniu dwóch sprawców i odzyskaniu części łupu. (fot: Dexcy Guédez)

Admirał Víctor Ortiz, regionalny szef połączonych służb bezpieczeństwa, poinformował wczoraj, że mundurowym udało zatrzymać dwóch członków bandy odpowiedzialnej za napad i odzyskać część łupu, który był zakopany w pobliżu miejsca zamieszkania jednego z nich. Admirał Ortiz przyznał, że wśród zatrzymanych jest 17-latek poszukiwany przez policję za wcześniejsze kradzieże i morderstwo.

Book Hostels Online Now

Prześlij dalej:

4 reakcje na "Polacy napadnięci na Margaricie"

  1. Catire Polaco  15/02/2015 o 17:12

    Boże, kto jeszcze jeździ na Margaritę? Chyba tylko chaviści. Wyspa syfu i bandytyzmu! Chcesz bezpiecznie zwiedzić Wenezuelę? Dwie podstawowowe rady – omijaj Caracas i właśnie Margaritę.

    Odpowiedz
  2. GMarczuk  23/02/2015 o 08:48

    Powiem tak – byłem w styczniu w Wenezueli przez 20 dni. I tylko jedna miejsce mnie rozczarowało – Margarita właśnie. Dziadostwo, bylejakość, brud – to tak w skrócie. Ale reszta Wenezueli jest OK. No może poza Caracas gdzie widziałem jak uzbrojeni kolesie na motorze obrabiają samochód, który się zatrzymał na czerwonym świetle. I to w centrum miasta. W biały dzień.
    Ale prowincja, Parki Narodowe są bardzo fajne. Tylko że to kraj 3. świata z problemami 3. świata. Trzeba o tym pamiętać.

    Odpowiedz
  3. elpolaco  28/06/2016 o 17:17

    a ja pamiętam Margaritę, Chichiriviche, Los Caracas, Naiguata, z lat 70-tych… raj na ziemi. Przestepczość była ale nie tak beszczelna. Mieszkałem na El Silencio a do szkoły chodziłem na San Bernardino.

    Wtedy to był kraj zaliczany do3 świata, a teraz to porównywalne chyba do Somalii. Żal.

    Odpowiedz
  4. Ixi  04/08/2016 o 11:18

    Kolego GMarczuk, w tym samochodzie obrabowywanym przez motocyklistów w centrum Caracas na światłach „byłem ja”. A piszę to w cudzysłowie dlatego, że oczywiście nie było to w 2015r. ale w 2010, a tak to całe okoliczności były identyczne. Mnie ze strachu zmroziło i zanim zdążyłem zareagować to zmieniło się światło a kierowca dał gaz do dechy i uciekaliśmy a bandyci przez kilka skrzyżowań gonili nas ale odpuścili w końcu bo był bardzo duży ruch i wieczór więc trudno było nas śledzić. Do dzisiaj jak opowiadam to mam ciarki bo mogliśmy zginąć (mieli gnata) i brzmi to jak zmyślona historyjka rodem z filmu, tyle że ja w niej grałem jedną z głównych ról. To był pierwszy dzień pobytu w Wenezueli i od razu opuściliśmy tego samego dnia Caracas by do niego wrócić tylko w drodze na lotnisko i ani chwili dłużej. Koszmar. Poza tym cała reszta Wenezueli była powalająca, zwłaszcza Park Morrocay, Wyspy Los Roques (zwłaszcza to drugie bije na głowę Margaritę), nie wspomnę już o całej Canaimie czy spływie łodzią po Orinoko!

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.