Was też będą nazywać zdrajcami! – ostrzega Wałęsa w Wenezueli

Tekst przemówienia Lecha Wałęsy podczas spotkania w Caracas z proopozycyjnymi studenckimi liderami i rodzinami ofiar represji wenezuelskiego reżimu.


Wraz z prezydentem Kostaryki i także laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, Oscarem Ariasem, oraz Naomi Tutu, córką pokojowego noblisty z RPA, biskupa Desmonda Tutu, były polski prezydent Lech Wałęsa spotkał się w Caracas z rodzinami osób zabitych podczas represji studenckich protestów, które przetoczyły się przez Wenezuelę w 2014 r.

Lech Wałęsa podczas spotkania w Caracas.

Lech Wałęsa podczas spotkania w Caracas.

Oto pełna treść jego wystąpienia podczas tego spotkania, które odbyło się w piątek, 19 lutego 2016 r.:

Czuję tu w Was dzisiaj taki sam nastrój, taką samą wściekłość, jaką ja czułem w 1965 r. Dokładnie 50 lat temu czułem dokładnie to samo myśląc o moim kraju i moim narodzie. Tak jak głęboko wtedy wierzyłem, że musimy zwyciężyć, tak głęboko wierzę, że i Wy zwyciężycie.

Natomiast ja fizycznie jako pierwszy organizowałem w moim kraju tą walkę. I jest bardzo dużo podobieństw między waszą walką i moją walką. Ale też są różnice – ja bym nie mógł się spotkać w takim składzie jak wy. Już spotkanie trzech osób powodowało, że nas zamykali. I oczywiście wtedy, od razu, 48 godzin zamknięcia! Więc tu macie lepiej trochę.

My metodą prób i błędów uczyliśmy się coraz lepszej walki. I gdy wy mówiliście tu przed chwilą o diagnozie sytuacji w Wenezueli, ja zastanawiałem się co bym zrobił gdybyście mi oddali konieczność poprowadzenia waszej walki, z zadaniem że musi być zwycięstwo jak najszybciej.

W takiej sytuacji trzeba myśleć o czasie jaki trzeba przebyć i cenie jaką przyjdzie zapłacić. I co zrobić żeby ten czas przyspieszyć, a zmniejszyć cenę którą trzeba zapłacić. Oraz co Wy i inni mają zrobić aby pomóc mi w tym?

Nie gniewajcie się, ale moim zdaniem w tym gronie nie macie szans wygrać!

Ale macie natomiast szansę intelektualnie przygotować walkę i poszerzyć grupę. Musicie się podzielić się na przygotowanie programowego dojścia do zwycięstwa. Musicie podzielić się na trzy grupy, które przygotują trzy opracowania.

Pierwsza grupa to prawo. “Przerobić” prawo w walce, na co zezwala, jakie są możliwości tej walki. Druga grupa powinna się zająć organizowaniem społeczeństwa, związków zawodowych i innych grup, aby w danej godzinie razem z wami wystąpili. Trzecia grupa powinna się zająć tym, jak stoicie finansowo, bo przecież ta walka kosztuje.

Wy macie dostarczyć intelektu i programu do tej walki! Mówię to do waszej konkretnej grupy, bo widzę że jesteście w stanie to zrobić. Ale bez zaplecza robotniczego, pracowniczego i związkowego nie macie szans. Musicie dla nich przygotować program i organizację. Wyznaczyć ludzi, którzy będą za to odpowiedzialni. Możecie nadal mieć takie, tego typu spotkania, ale w różnych grupach, z różnymi ludźmi.

Musicie ich intelektualnie przekonać, aby włączyli się do tej waszej walki.

My w Polsce kiedy nie mogliśmy walczyć, zaapelowaliśmy do narodu, aby każdy nosił opornik w klapie. Oczywiście nie musi to być opornik, mogą być nawet kwiatki. Chodzi o to aby zobaczyć jakie jest dla was poparcie, czy ono rośnie, czy coraz więcej ludzi to nosi.

Ja z wami, w waszej walce, jestem już 15 lat. Zaproponowaliście mi kiedyś żebym był bardziej radykalny w walce o wasze sprawy. Wykonałem to zadanie i potem, w efekcie, przez 10 lat nie wpuszczaliście mnie do waszego kraju.

Dlatego postanowiłem inaczej walczyć, bo chcę walczyć i wam pomóc. A więc ostrożnie ze słowami. Może to spowoduje, że będę mógł się bardziej włączyć? I będę się u was spotykał ze związkowcami, z fabrykami. Ale wy mi musicie dostarczyć programu, żebym wiedział co mam przedstawić, co będziecie robić jak już będziecie mieli władzę. Wy macie walczyć programami, pokazywać że wszystko będzie lepiej robione, że macie program.

Musicie rozjeżdżać się po fabrykach, po różnych grupach i prezentować programy i rozwiązania.

Jeśli posłuchacie starego Wałęsy, to ja niedługo przyjadę tu świętować z wami wasze zwycięstwo.

Ja też miałem takie wyjście, jak wy dzisiaj. Też mogłem mówić, że nie będę rozmawiać z komunistami. Bo mordowali, my nawet boimy się policzyć ile tak naprawdę wymordowali ludzi komuniści. Delikatnie licząć jest ponad 200 milionów ofiar. Walka z nimi kosztuje. Ale my ich pokojowo pokonaliśmy.

Gdybym wybrał tamtą drogę, konfrontacji a nie rozmowy, to chyba bym do was dzisiaj nie przyjechał. Musieliby mnie zabić! I tak próbowali, ale nie udało się, bo mnie pomagano “z góry” trochę. Więc wybrałem drogę żeby pozyskiwać. A nie przywiązywać bestię do muru, bo przecież będzie łapami machać.

Musicie dzielić policję, zbliżyć się do nich. Tam przecież nie wszyscy są bandytami! Nawet w ich szeregach jest wielu patriotów, tylko że mają inne argumentacje niż ta nasza.

W komuniźmie straszono nas Związkiem Sowieckim i cały świat był przekonany, że nie mamy szansy zmienić układu. W samiej Polsce było ponad 200 tys. żołnierzy sowieckich! A naokoło polski pilnował nas kolejny milion. Ale my i tak się odwoływaliśmy do policji, do wojska.

Oczywiście pomogło nam, że papież był wtedy Polakiem. On uruchomił ducha! Bo nas wcześniej rozbijano, gdy tylko próbowaliśmy coś zrobić. I wyśmiewano nas: „Ilu was jest? Co wy reprezentujecie? Z czym do gości?”

I złamano ducha narodu.

To papież nas zorganizował do modlitwy. A mniejsza grupa niż wasza przejęła wtedy to zorganizowanie i poprowadziła do bitwy.

Gdybym miał taką grupę jaką wy tu stanowicie, w nie więcej jak dziesięć lat zrobiłbym porządek w tym kraju. Jesteście świetni! Tylko musicie się zająć pracą konkretną – z masami, z robotnikami, ze związkami zawodowymi. I pokazywać im jak będzie jak już to będzie wolny kraj. Pokazywać jaki to będzie bogaty kraj.

Chciałbym walczyć tu z wami, bardzo bym przyspieszył zwycięstwo! Dlatego życzę wam zwycięstwa, bo chcę jeszcze zdążyć cieszyć się z wami. A kolejnych 15 lat nie zniosę, chcę wcześniej świętować z wami zwycięstwo. Dlatego bieżcie się do roboty. Oczywiście ja będę was wspierał, umówiony już jestem z niektórymi osobami na internecie.

Organizujcie się. I niech będą też wśród was radykałowie. Niech krzyczą, że ich poduszą. Niech się wystraszą. Ale niech będzie też inna grupa, która powie: “Zaraz, zaraz, poczekajcie. My tu was rozliczymy, ale nie wszystkich. Dlatego szybko się nawracajcie, to nawet wam wybaczymy!”

Oczywiście ci radykałowie będą was wtedy nazywać zdrajcami. Mnie też tak niektórzy nazywają. Ale gdybym nie szedł tą drogą nie byłoby zwycięstwa. Gdybym obrażał policją, to oni ze strachu walczyliby ze mną. Dlatego ja mówiłem im: “Nie jesteście tacy źli, zastanówcie się co możemy razem zrobić? Wyhamujcie waszych radykałów.” Przecież ten żołnierz, który do was strzela to wasz brat. I ten policjant też. Oni sami strzelają do siebie! Rzućmy mu linę, żeby on z tej drogi zszedł…

Następnym razem kiedy mnie zaprosicie, albo sam się wproszę, to pogadamy szerzej. Ja zmieniłem taktykę, chcę wam pomóc, ale z innej strony. Zobaczymy, czy to się uda? Ale na razie muszę was opuścić, bo jeszcze władza wasza mnie nie kocha. I może maksymalnie utrudnić mi odlot, a ja muszę być jutro w Miami. Mam tam wystąpienie.

Źle był ten program tu ustawiony i dlatego mało tu wykonałem roboty, ale następnym razem postaram się to zorganizować lepiej i zrobić dla was więcej.

Dziękuję bardzo.

P.S. tierralatina.pl opublikowała także treść przemówienia jakie Lech Wałęsa wygłosił na specjalnej sesji wenezuelskiego Parlamentu.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.