Wenezuela podnosi cenę benzyny. O 6185 procent!

Prezydent Wenezueli, Nicolas Maduro, przedstawił w środę serię decyzji mających pomóc, znajdującej się w głębokim kryzysie, gospodarce jego kraju. Jest wśród nich m.in. gigantyczna podwyżka cen paliw.


6185 proc. – o tyle dokładnie wzrośnie w najbliższy piątek cena litra benzyny 95-oktanowej na wenezuelskich stacjach benzynowych. I choć podwyżka jest rzeczywiście gigantyczna, to Wenezuela nadal będzie po niej miała najtańszą benzynę świata.

W tej chwili litr benzyny w tym kraju kosztuje 0,097 boliwara. Cena ta nie zmieniła się od 1996 roku, mimo że skumulowana inflacja w Wenezueli, w ciągu tych ostatnich 20 lat, wyniosła kilkanaście tys. procent. Mieszkańcy tego kraju przyzwyczaili się, że benzyna jest praktycznie za darmo, tłumacząc to sobie tym, że przecież żyją w kraju o prawdopodobnie największych rezerwach ropy naftowej na świecie.

Rząd o podwyżce przebąkiwał już od dłuższego czasu. W 2007 roku prezydent Hugo Chávez nazwał cenę benzyny „rażącą nieprzyzwoitością” i stwierdził, że albo należy ją zwiększyć, albo… zacząć po prostu rozdawać. Żadna z jego propozycji nie została jednak wówczas wdrożona.

Politycy bali się, że ewentualny wzrost cen paliw napędziłby inflację, która i tak, z roku na rok, jest w Wenezueli coraz większym problemem. Dodatkowo wciąż w pamięci Wenezuelczyków żywa jest trauma „Caracazo”, czyli wywołanej decyzją o 30-proc. podwyżce cen paliw fali protestów i zamieszek, które – w 1989 r. – zakończyły się krwawą represją z blisko 300 ofiarami śmiertelnymi.

Niemniej sprzedawanie benzyny za grosze miało, oczywiście, swoją cenę. I to bardzo wysoką. Pod koniec 2014 roku, ówczesny prezes państwowego monopolisty naftowego PDVSA, Rafael Ramirez, szacował, że różnica między przychodami z detalicznej sprzedaży paliw na rodzimym rynku, a rzeczywistymi kosztami ich produkcji i dystrybucji sięga 15 miliardów dolarów rocznie. A niezależni eksperci twierdzili, że liczba ta jest „bardzo optymistyczna”.

Dramatyczny spadek miesięcznych przychodów Wenezueli ze sprzedaży ropu naftowej: ponad 3,3 miliarda USD w styczniu 2013 i 77 milionów w ubiegłym miesiącu.

Dramatyczny spadek miesięcznych przychodów Wenezueli ze sprzedaży ropu naftowej: ponad 3,3 miliarda USD w styczniu 2013 i 77 milionów w ubiegłym miesiącu.

Póki baryłka ropy, czyli głównego wenezuelskiego towaru eksportowego, sprzedawana była na światowych rynkach za ponad 100 dolarów, rząd mógł jeszcze przymykać oko na tą kosztowną paliwową ekstrawagancję. Ostatnio jednak cena wenezuelskiej ropy spadła poniżej 20 dolarów za baryłkę i w państwowej kasie Wenezueli zrobiło się dramatycznie pusto. Sam aktualny prezydent Nicolas Maduro mówi otwarcie o „gospodarczym stanie wyjątkowym” i „kryzysie”. Decyzji o podwyżce nie mógł dłużej odwlekać.

W najbliższy piątek cena litra benzyny 95-oktanowej wzrośnie więc z 0,097 do 6 VEF. Zdaniem rządu cena ta pozwoli na pokrycie kosztów produkcji i dystrybucji tego paliwa.

Dla tych, dla których podwyżka ta będzie zbyt bolesna, pozostanie benzyna 91-oktanowa. Jej cena wzrośnie mniej dramatycznie – z 0,07 do 1 boliwara.

Prezydent, ogłaszając podwyżki, nic nie wspomniał o cenie diesla, który w Wenezueli używany jest głównie przez samochody ciężarowe i autobusy. Niewykluczone więc, że jego cena pozostanie bez zmiany, aby nie prowokować wzrostu kosztów transportu i przewozów. Obecnie płaci się 0,048 boliwara za litr.

Zadekretowana podwyżka, choć dramatyczna, nie sprawi bynajmniej, że Wenezuela utraci miano państwa z najtańszą benzyną na świecie. Za 1 dolara sprzedanego na czarnym rynku nie będzie już można wprawdzie kupić – jak dotąd – ponad 10 tysięcy litrów benzyny 95-oktanowej. Po piątkowej podwyżce trzeba będzie się zadowolić 172 litrami za równowartość owego jednego dolara. Zatankowanie pełnego baku w samochodzie osobowym kosztować będzie mniej więcej tyle, co filiżanka kawy.

Nicolas Maduro

Prezydent Wenezueli, Nicolas Maduro.

Choć proporcje te wkrótce i tak się zmienią. Inflacja w ubiegłym roku, wg. oficjalnych danych, wyniosła ponad 270 proc. i wciąż przyspiesza. A prezydent Maduro zadekretował wczoraj także dewaluację waluty. O ponad 56 proc.! Oficjalny kurs boliwara wobec dolara został zmieniony z 6,3 na 10 boliwarów za 1 USD.

Kurs ten jest teoretycznie zarezerwowany dla importu towarów „chronionych”, czyli lekarstw, sprzętu medycznego, oraz towarów i surowców dla rządowych programów socjalnych.

W pozostałych importerów, oraz firm i osób prywatnych chcących zakupić dewizy, przeznaczone są tzw. dolary SIMADI – których kurs wahał się ostatnio wokół 200 boliwarów za dolara.

Do tej pory jednak dostęp do SIMADI był mocno ograniczony i nawet ze znajomościami i łapówkami trudno było zdobyć dolary po takim kursie. Najpewniejszym więc źródłem zaopatrzenia w dewizy dla przeciętnego Wenezuelczyka, oraz małych i średnich przedsiębiorstw, jest już od lat czarny rynek. A na nim za 1 dolara trzeba było zapłacić wczoraj 1030 boliwarów.

Tyle było do momentu prezydenckiego przemówienia, bo po ogłoszeniu podwyżek było już 1045. I dzisiaj wartość czarnorynkowego dolara pewnie będzie dalej rosła.

Na osłodę Wenezuelczycy dostali też w pakiecie podwyżkę pensji minimalnej. 1 marca wzrośnie ona z 9649 do 11578 VEF.

Prezydent Maduro wezwał też wszystkich Wenezuelczyków do wspólnego wysiłku w wyciąganiu kraju z kryzysu. Pomoc ta może być różnoraka – np. sadzenie w doniczkach na parapecie i na balkonach różnych warzyw. Aby to promować powstało już nawet stosowne Ministerstwo Władzy Ludowej ds. Rolnictwa Miejskiego.

Prezydent zapowiedział też następujące „linie działania” w walce z gospodarczym kryzysem:

  • demontaż podzespołów wytoczonej Wenezueli wojny gospodarczej na wszystkich szczeblach – narodowym, regionalnym i lokalnym
  • pogłębienie rewolucji podatkowej i uszczelnienie systemu
  • pokonanie starego systemu opierającego się głównie na dochodach z ropy
  • stworzenie nowego systemu opartego na 14 silnikach napędowych produkcji, dystrybucji i sprzedaży.

Owe „14 silników” to 14 sektorów, których dynamizacja wyciągnie – wg. prezydenta Maduro – Wenezuelę z kryzysu:

  1. Agrospożywczy
  2. Farmaceutyczny
  3. Przemysłowy
  4. Nowe produkty eksportowe generujące dewizy
  5. Gospodarka komunalna, społeczna i socjalistyczna
  6. Paliwa
  7. Petrochemia
  8. Górnictwo
  9. Turystyka
  10. Budownictwo
  11. Przemysł leśny
  12. Przemysł wojskowy
  13. Telekomunikacja i informatyka
  14. Banki publiczne i prywatne

 

Prezydent Maduro w swoim wczorajszym, ponad 4-godzinnym, przemówieniu zachęcił też zagranicznych inwestorów do zainteresowania się Wenezuelą. –Nawet Marsjanie zostaną tu mile przyjęci.– zażartował. Ani słowem nie wspomniał jednak o walce z przestępczością, która – zdaniem wielu ekspertów – jest jednym z podstawowych przeszkód w rozwoju kraju. Zdaniem organizacji pozarządowych w ubiegłym roku zamordowano w Wenezueli 27875 osób. Z 90 zabójstwami rocznie na każde 100 tys. mieszkańców Wenezuela jest, obok Salwadoru, jednym z dwóch najniebezpieczniejszych państw świata.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

2 reakcje na "Wenezuela podnosi cenę benzyny. O 6185 procent!"

  1. Pingback: Drożeje benzyna w Wenezueli - Sur del Sur

  2. Don Bulgot  22/02/2016 o 14:23

    Jedno trzeba „robolucjonerom” przyznać. Na to co Castro potrzebował 40 lat by zrobić z Kubą oni z Wenezuelą uwinęli się w 15.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.