Evo Morales do biskupów: powiedzcie kto handluje narkotykami!

Boliwijski prezydent, Evo Morales, nie może przeboleć, że biskupi w jego kraju wezwali do walki z korupcją i narkobiznesem w kręgach władzy.


Napięcie na linii boliwijski rząd – Kościół katolicki wywołał przygotowany przez biskupów tego kraju i opublikowany w ubiegłym tygodniu List Pasterski, w którym hierarchowie wyrażają troskę wobec coraz coraz większych problemów jakie, ich zdaniem, stwarza w Boliwii fakt, że kraj ten jest „producentem, miejscem tranzytu i konsumpcji narkotyków”.

W 48-stronicowym dokumencie Konferencja Episkopatu Boliwijskiego stwierdza m.in. że przemyt narkotyków to zjawisko które „spenetrowało” państwowe struktury:

Przemyt narkotyków, w swej strategii zdobywania nowych terenów i bezkarności, spenetrował nawet struktury Państwa i sił mundurowych, kupując sumienia. Korupcja podminowała wiarygodność władz różnego szczebla, odpowiedzialnych za walkę z narkotykami, zarówno w przeszłości, jak i teraz.

Dla prezydenta Boliwii, Evo Moralesa, było tego zbyt wiele, zwłaszcza że już w wielkanocną niedzielę księża nawoływali z ambon do walki z korupcją w aparacie państwowym, co też władzy niespecjalnie się spodobało. Ale tak jak wówczas Kościół krytykowali urzędnicy niższego szczebla, tak teraz do ataku przystąpił sam prezydent.

Evo Morales

Prezydent Boliwii, Evo Morales, z liścmi koki.

Daję Kościołowi ultimatum. Niech ta Konferencja da nazwiska! Kto w rządzie jest przemytnikiem narkotyków? Kto? Prezydent? Wiceprezydent? Czy moze deputowani, lub senatorowie? Niech dadzą nazwiska, jeśli są odpowiedzialni za to co wygadują!– zażądał Evo Morales od biskupów.

I dodał jeszcze, wyraźnie zdenerwowany: –Jakieś trzy, czy cztery lata temu amerykański Departament Stanu też powiedział, że przemyt narkotyków dotknął najwyższych sfer naszego rządu. Czyli że to ja Evo Morales, albo wiceprezydent Álvaro García Linera jesteśmy przemytnikami! Jak to możliwe, że nasi księża, niektórzy, bo przecież nie wszyscy, wygadują to samo co Departament Stanu USA?

 

arcybiskup Sergio Gualberti

Arcybiskup Santa Cruz, Sergio Gualberti

Boliwijscy biskupowie zachowują, mimo prezydenckiego gniewu, spokój. Edwin Bazán, rzecznik prasowy Sergio Gualbertiego, arcybiskupa Santa Cruz, stwierdził jedynie, że: –Kościól odpowie w swoim czasie. Nie ma powodu aby spieszyć się z odpowiedzią prezydentowi.– Zaś sam Gualberti dodał, że List Pasterski był niczym innym jak „zaproszeniem do dialogu”.

Kościół jest zaniepokojony rosnącym przemytem i konsumpcją narkotyków, zwłaszcza wśród młodych. List był wyrazem tego zaniepokojenia, refleksją i skromnym, szczerym wkładem do koniecznej dyskusji. Chcieliśmy też, aby lud zdał sobie sprawę z powagi sytuacji.– powiedział arcybiskup Gualberti w jednej ze swych ostatnich homilii.

 

W sukurs biskupom wyszedł boliwijski rzecznik praw obywatelskich, Rolando Villena, który wezwał rząd aby „przestał próbować zasłaniać Słońce palcem” i stawił czoła problemowi. –List biskupów dotyczy poważnych spraw. Reakcja prezydenta jest zupełnie nieuzasadniona. Jeśli prezydent rzeczywiście chce wiedzieć, kto przemyca narkotyki, to powinien się o to pytać nie biskupów, lecz zwrócić się do odpowiednich państwowych instancji, które stworzone zostały po to, aby to wiedzieć.– stwierdził Villena.

Boliwia jest trzecim, po Peru i Kolumbii, największym producentem kokainy na świecie. W ostatnich latach w przemyt tego narkotyku zamieszani byli m.in. generałowie boliwijskiej policji.

Mimo to, Evo Morales uważa, że jest „prześladowany przez biskupów”. I już zapowiedział, że poskarży się w tej sprawie papieżowi Franciszkowi, z którym ma się spotkać w Watykanie jeszcze w tym miesiącu.




Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.