„Gato” Barbieri nie żyje

W Nowym Jorku, w wieku 83 lat, zmarł Leandro "Gato" Barbieri - wybitny argentyński kompozytor i saksofonista jazzowy.


„Dzisiaj straciliśmy ikonę, pioniera i oddanego przyjaciela.” – tymi słowami o śmierci argentyńskiego muzyka poinformował wczoraj na twitterze słynny nowojorski klub jazzowy The Blue Note, w ktorym Barbieri, w listopadzie ubiegłego roku, dał swój – jak się okazało – ostatni koncert.

Argentyńczyk, który w Nowym Jorku mieszkał od ponad 40 lat, zmarł z powodu powikłań zapalenia płuc.

Leandro Barbieri urodził się 28 listopada 1932 roku w argentyńskim Rosario, mieście wówczas bardzo prowincjonalnym. –Gdy byłem nastolatkiem, jedyną nocną atrakcją, były tam burdele.– opowiadał po latach. Wspominał też, że to właśnie tam, będąć jeszcze młokosem, podjął decyzję o tym że zostanie jazzowym muzykiem, po usłyszeniu w radiu Charlie Parkera.

Ponieważ jednak w Rosario nie było nauczyciela saksofonu, pierwszym jego instrumentem był klarnet. Na saksofonie zaczął grać dopiero gdy, w wieku 18 lat, przeprowadził się do Buenos Aires. Początkowo był to saksofon altowy, tak jak u Charlie Parkera. Jednak gdy usłyszał Johna Coltrane’a, natychmiast podjął decyzję o zamienieniu go na saksofon tenorowy – instrument, któremu pozostał wierny aż do śmierci. –Gdy po raz pierwszy go usłyszałem, pomyślałem sobie tylko: „Mój Boże!”. Ale nie skopiowałem go. To nie było możliwe.– wspominał.

Gato Barbieri

Leandro „Gato” Barbieri (1932-2016)

W Buenos Aires Barbieri szybko zaczął grywać w najlepszych klubach jazzowych, aż w końcu do swej orkiestry zaprosił go inny argentyński gigant jazzu – Lalo Schifrin. Tam też poznał swoją przyszłą żonę, Michelle, z którą w 1962 r. przeprowadził się do Rzymu. W tamtejszych klubach grywał z takimi sławami jak Enrico Rava, Don Cherry i Charlie Haden.

Jego rzymska fama była na tyle duża, że gdy Bernardo Bertolucci szukał kompozytora muzyki do swego najnowszego filmu zadzwonił właśnie do niego. –Bernardo mi powiedział, że potrzebuje czegoś co nie byłoby ani typową muzyką holywoodzką, ani zbytnio europejską, ani też latynoską. Chciał czegoś pomiędzy.– opowiadał Barbieri. I tak właśnie powstała muzyka do „Ostatniego tanga w Paryżu” z Marlonem Brando i Marią Schneider. Muzyka która Barbieriemu przyniosła międzynarodową sławę i nagrodę Grammy. A także trochę zazdrości i animozji – legendarny Astor Piazzolla stwierdził wówczas, że Barbieri „zdradził” esencję tanga.

Bo filmowym sukcesie „Gato” Barbieri przeniósł się do Nowego Jorku eksperymentując z free-jazzem, soul-jazzem i jazz-popem. Nagrywał wiele płyt, dużo koncertował, a krytycy byli euforyczni. Nat Hentoff, jedna z największych muzycznych wyroczni w Stanach Zjednoczonych, tak pisał o Barbierim: „To jeden z niewielu muzyków, którzy w jazzie stworzyli sobie własne dziedzictwo muzyczne”.

Wielu krytyków pisało też o Barbierim jako o najwybitniejszym przedstawicielu latin-jazzu. On sam jednak bardzo nie lubił tej etykiety. -Wielu muzyków jazzowych wcale nie uważa mnie za jazzmana, a muzycy latynoscy zupełnie się ze mną nie identyfikują. Jeśli już trzeba mi dać jakąś wizytówkę, to wolałbym aby brzmiała ona: jazz latynoamerykański.- mówił w jednym z wywiadów.

Sława Barbieriego przygasła w pod koniec lat 80-tych, gdy zmarła jego ukochana żona Michelle. Muzyk zaczął mieć wtedy kłopoty z substancjami odurzającymi, oraz ze zdrowiem – sercem i wzrokiem. Wrócił na scenę dopiero w drugiej połowie lat 90. Ożenił się wtedy po raz drugi, spłodził syna i ponownie grał – jak sam mówił – „by utrzymać rodzinę”. Trwało to do ubiegłego roku.

Zrobiłem wszystko aby maksymalnie skomplikować sobie życie. I bardzo mi się to udało.– stwierdził w jednym z ostatnich wywiadów.

W swej karierze „Gato” Barbieri nagrał blisko 50 płyt. Oto najbardziej znane z nich:


Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.