Wenezuela bez piwa?

Empresas Polar, największy producent piwa w Wenezueli, poinformowały, że w przyszłym tygodniu zmuszone będą wstrzymać produkcję tego trunku. Powodem jest brak dewiz na import słodu jęczmiennego.


W należących do Empresas Polar browarach powstaje ok. 80 proc. spożywanego w Wenezueli piwa. Ale ta 75-letnia firma, to nie tylko największy piwowar w tym kraju. To też, a właściewie przede wszystkim, po prostu największy producent żywności i prywatny pracodawca w tym kraju.

Sytuacja, w której firma zapowiada zatrzymanie wszystkich swoich browarów jest czymś bez precedensu. –Nie mamy wyjścia. Nasze zapasy słodu jęczmiennego wystarczą na utrzymanie produkcji do 29 kwietnia. Później browary staną. Jęczmień w Wenezueli nie jest uprawiany, słodu nikt nie produkuje, więc jesteśmy całkowicie uzależnieni od importu. Władze centralne nie przyznają nam jednak od dłuższego czasu żadnych dewiz. Już teraz jesteśmy zadłużeni u naszych zagranicznych dostawców. Nie możemy tak kontynuować.– tłumaczy Lorenzo Mendoza, właściciel Empresas Polar i zarazem jeden z najbogatszych Wenezuelczyków.

Od 2003 roku to Państwo ma w Wenezueli monopol na obrót dewizami. Importerzy muszą występować do banku centralnego z wnioskami o ich zakup. I nieustannie skarżą się, że zasady przyznawanie dewiz są niejasne.

Empresas Polar

Prezydent Wenezueli, Nicolas Maduro, już od dłuższego czasu traktuje Empresas Polar i jego właściciela jako wroga. Oskarża ich nieustannie o „prowadzenie wojny gospodarczej”, oraz „zaszczepianie kryzysu”. –Mendoza, ty pacykarzu, dwulicowcu i pasożycie, weź się w końcu do pracy. A jak nie potrafisz tego zrobić to przekaż swe fabryki ludowi i zobaczysz, że lud potrafi pracować.– mówił niedawno prezydent kraju w jednym z telewizyjnych wystąpień.

Zdaniem prezydenta Wenezueli Empresas Polar nie potrzebują dewiz. –Wiem dobrze, że ich właściciel ma dolarowe konta za granicą, ma tam też różne posiadłości. Niech je sprzeda, to będzie miał na opłacenie dostawców.– twierdzi Maduro. I grozi, że jeśli Empresas Polar wstrzymają jakąkolwiek produkcję, to on zadekretuje ich nacjonalizację.

Pomysłom takim opierają się jednak związki zawodowe. Nawet te, które – oficjalnie – wspierają rząd Nicolasa Maduro i tzw. Rewolucję Boliwariańską. „Będziemy bronić naszej firmy i naszych miejsc pracy, dzięki którym możemy utrzymać nasze rodziny” – można przeczytać w komunikacie podpisanym przez reprezentantów wszystkich liczących się związków zawodowych działających w Empresas Polar. Ponad 30 tys. zatrudnionych w nich pracowników lepiej niż ktokolwiek wie dlaczego Empresas Polar są od lat na podium wszelkich konkursów i plebiscytów na najlepszego pracodawcę w Wenezueli. I dlaczego ich pracodawca jest instytucją, którą Wenezuelczycy darzą największym zaufaniem, większym niż prezydenta, parlament, wojsko, czy przywódców opozycji.

Zarabiamy więcej niż inni, mamy fantastyczne pakiety socjalne, korzystamy z funduszy na nasz rozwój osobisty, mamy własne obiekty sportowe, pensje są zawsze wypłacane na czas. I wiemy, że w znacjonalizowanych zakładach nie dość, że zarabia się mniej, to jeszcze związki muszą pilnować aby pensje wogóle były wypłacane. Opóźnienia często sięgają kilku miesięcy. Dlatego będziemy bronić Empresas Polar za wszelką cenę.- tłumaczył niedawno zagranicznym dziennikarzom Juan Tacoa, jeden z związkowych działaczy w lokalnej fabryce Pepsi, która też należy do Empresas Polar. Związkowcy protestowali wówczas przeciw zajęciu przez urzędników Ministerstwa Władzy Ludowej ds. Wyżywienia, zapasów cukru w zakładowym magazynie.

Rządowa telewizja pokazywała wówczas funkcjonariuszy Boliwariańskiej Gwardii Narodowej ładujących worki z cukrem na wojskowe ciężarówki z komentarzem, że oto „rozbito spekulacyjny skład, w którym kapitaliści chowali cukier przed ludem”. –To były nasze zapasy na zaledwie tydzień produkcji.– tłumaczyli jednak związkowcy. Ich, rządowa telewizja, oczywiście ni pokazała.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.