Urzędniczy raj w Wenezueli – najdłuższe weekendy świata!

Prezydent Wenezueli przedłużył urzędnicze weekendy - administracja publiczna pracować będzie tylko przez dwa dni w tygodniu, w poniedziałki i wtorki. Środy, czwartki, piątki i - oczywiście - soboty i niedziele będą wolne. Wszystko, aby oszczędzić elektryczność. Teoretycznie.


Wenezuelscy urzędnicy długie weekendy mają już od prawie miesiąca – pod koniec marca prezydent kraju, Nicolas Maduro, zadekretował że administracja publiczna, począwszy od kwietnia i przez trzy miesiące, nie będzie pracować w piątki. Prezydent tłumaczył wówczas, że ma to pomóc Wenezueli w przetrwaniu aktualnego kryzysu energetycznego.

Guri, Wenezuela

płetwonurkowie przeprowadzający inspekcję zapory Guri. Do tzw. poziomu krytycznego brakuje 1,7 metra, tymczasem poziom obniża się obecnie o ponad 10 cm na dobę.

Bo z energią elektryczną w kraju Rewolucji Boliwariańskiej jest krucho już od kilku miesięcy. Fenomen klimatyczny El Niño sprawił, że tegoroczna pora sucha jest znacznie suchsza niż zazwyczaj. Jest bardzo gorąco, nie pada, wysychają rzeki i jeziora. A Wenezuela, choć ma największe rezerwy ropy naftowej na świecie, większość zużywanego prądu ma z elektrowni wodnych. Między 60 a 70 proc. I grubo ponad 50 proc. z energii pochodzenia hydraulicznego wytwarzane jest w jednym miejscu – w hydroelektrowni przy Guri, jednej z trzech największych zapór wodnych na świecie. A tam poziom wody jest już niski i wciąż opada. Tak bardzo, że jeśli wkrótce nie zaczną się intensywne, wielodniowe deszcze, to najpóźniej w drugiej połowie maja osiągnie on tzw. poziom krytyczny przy którym elektroturbiny trzeba będzie po prostu zatrzymać. A to będzie, na dobrą sprawę, równoznacznie z zatrzymaniem kraju i pogrążeniem go w ciemności.

Rząd robi wszystko aby tego uniknąć. Albo przynajmniej stara się, aby tak to wyglądało. Prezydent, zanim dał urzędnikom wolny piątek, to skrócił czas ich pracy – już od początku roku administracja pracuje tylko od 8 do 14. Zaapelował też do wenezuelskich kobiet, aby przestały używać suszarek do włosów. –Najpiękniej wyglądacie, gdy tylko sobie ręką mokre włosy ugładzicie.– przekonywał w telewizyjnym wystąpieniu. Zarządził też aby centra handlowe pracowały tylko do 18, najpóźniej 19. A ministerstwo energii zaczęło prąd racjonować w niemal całym kraju.

szpital Maracaibo

chirurdzy kończący operację przy świetle telefonów komórkowych – to zdjęcie stało się symbolem kryzysu energetycznego w Wenezueli

We wszystkich dużych miastach, poza Caracas, są już codzienne przerwy w dostawach prądu. Bywa, że prąd wyłączany jest na godzinę, czy dwie. Zdarza się też, że na znacznie dłużej. Teoretycznie powinno się to odbywać wg ogłoszonego wcześniej harmonogramu, ale w praktyce wyłączanie prądu prawie zawsze zaskakuje. Kilkanaście dni temu zaskoczyło np. chirurgów na bloku operacyjnym publicznego szpitala w Maracaibo, którzy musieli w pośpiechu zaszywać pacjenta świecąc sobie telefonami komórkowymi.

To wszystko najwyraźniej nie pomogło. Wczoraj wieczorem wiceprezydent kraju, Aristóbulo Istúriz, ogłosił w telewizji, że prezydent Maduro, w ramach walki z energetycznym kryzysem, podjął kolejną radykalną decyzję – wenezuelscy urzędnicy będą mieli najdłuższe weekendy na świecie! –Mimo podjętych wcześniej decyzji sytuacja nie poprawiła się. Musimy zrobić jeszcze większy wysiłek i jeszcze bardziej oszczędzać energię. Dlatego administracja publiczna nie będzie pracować w środy, czwartki i piątki.– Dłuższe weekendy będą także miały dzieci i młodzież. –Wprowadza się też wolny piątek w szkolnictwie.– ogłosił wiceprezydent.

Dodatkowo, jak wczoraj poinformowano, prezydent Maduro powołał specjalną Prezydencką Komisję ds. Suszy, oraz Prezydencką Komisję Obrony Ekosystemu i Odnowy Zasobów Wodnych Guri. Zasiąść mają w nich „eksperci z Ministerstwa Władzy Ludowej ds. Ekosocjalizmu i Wody, eksperci z Sił Zbrojnych i naftowego koncernu PDVSA”. Wspólnie mają się zastanowić m.in. nad „możliwością alternatywnego zasilenia zbiornika wodnego przy zaporze Guri”.

Jezioro Guri

Olbrzymia część sztucznegi jeziora Guri jest zupełnie sucha. (fot: Diario del Caroni)

Czy są już jakieś nowe rewolucyjne pomysły – jeszcze nie wiadomo. Póki co, ten przedstawiony kilkanaście dni temu przez prezydenta kraju, został przez ekspertów, delikatnie mówiąc, wyśmiany. Nicolas Maduro zastanawiał się wówczas przed kamerami publicznej telewizji, czy przypadkiem nie dałoby się dowieźć wody do zbiornika beczkowozami… (hydroelektrownia w Guri potrzebuje 3 tys. litrów wody na sekundę!)

Generalnie niezależni eksperci od energii są w Wenezueli bardzo sceptyczni wobec działań rządu i z pesymizmem patrzą w najbliższą przyszłość. Ich zdaniem nawet te najdłuższe weekendy świata nie pomogą. Ba, mogą nawet zaszkodzić. Bo, wg ich wyliczeń w domach Wenezuelczycy zużywają znacznie więcej prądu niż w biurach. Bo klimatyzacja w każdym pokoju, bo pełne oświetlenie, bo telewizor od rana do nocy, komputer…

Mimo kryzysu świecące za dnia publiczne oświetlenie jest wciąż bardzo, w Wenezueli, powszednim widokiem (fot: Tomek Surdel)

Mimo kryzysu świecące za dnia publiczne oświetlenie jest wciąż bardzo, w Wenezueli, powszednim widokiem (fot: Tomek Surdel)

Energia elektryczna jest w Wenezueli śmiesznie tania. Średni miesięczny rachunek za prąd dla prywatnego odbiorcy nie przekracza ceny filiżanki taniej kawy, albo litrowej butelki coca-coli w sklepie. Wenezuelczycy z prądem się więc zupełnie nie liczą. Statystyczne zużycie na głowę mieszkańca jest najwyższe na kontynencie, a wg niektórych źródeł najwyższe na świecie. Wenezuelczyk zużywa ponad dwukrotnie więcej prądu niż np. Brazylijczyk. I to mimo, że Brazylia jest największą gospodarką kontynentu, z wielkimi energochłonnymi zakładami przemysłowymi, których w Wenezueli zupełnie brakuje.

Eksperci podważają też tłumaczenia rządu, że za obecny kryzys odpowiedzialny jest El Niño. Sąsiednia Kolumbia jest tak samo dotknięta suszami, ale tam prądu nikt masowo nie wyłącza – podkreślają. I tłumaczą, że podstawowym problemem jest brak planowania i dramatycznie niedoinwestowanie energetycznej branży. I tak większość elektrowni termicznych jest już od dłuższego czasu sprawna tylko częściowo. W niektórych bloki energetyczne stoją już od wielu miesięcy, czasami lat – brakuje części, podzespołów, czasem całych turbin. Albo po prostu zbiorniki na paliwo są w takim stanie, że nie można już ich użyć.

Problem jest też z elektrowniami wodnymi. Zasilające je zbiorniki wodne też trzeba utrzymywać, chociażby pogłębiając je i wywożac niesione przez rzeki osady i zanieczyszczenia. W niektorych zbiornikach od lat nikt tego nie robi, są zamulone i często zarośnięte. W efekcie ich rzeczywista pojemność jest znacznie mniejsza od nominalnej.

Co jednak najbardziej dla władzy kompromitujące, to fakt, że sytuacja nie jest nowa. Na przełomie 2009 i 2010 roku też były masowe wyłączenie prądu i narodowe oczekiwanie na deszcz. Wtedy też za wszystko winiono El Niño (albo sabotażystów). Żyjący jeszcze wówczas prezydent Hugo Chavez zapowiedział narodowy program unowocześniania branży elektrycznej. Miały powstać nowe elektrownie, nowe linie przesyłowe, bo te istniejące nie są w stanie przyjąć większego obciążenia. Skończyło się na obietnicach i trwonieniu pieniędzy.

Opozycja będąca obecnie większością w Parlamencie twierdzi, że „modernizacja wenezuelskiej energetyki” była jednym wielkim skandalem korupcyjnym. Kupiono wprawdzie mobilne generatory, zainstalowano spalinowe minielektrownie, ale „po drodze” masowo przepłacano, korzystano z wielu pośredników i na koniec kupowano sprzęt od nieznanych producentów, bądź używany. Zdaniem opozycji większość tego, na co wówczas wydano olbrzymie pieniądze stoi obecnie popsuta.

Opozycja obawia się też czegoś innego. Niektórzy jej politycy twierdzą, że prawdziwym celem wprowadzenia urzędniczego dwudniowego tygodnia pracy (po 6 godzin dziennie) nie jest oszczędność energii, lecz chęć oddalenia perspektywy organizacji referendum mającego zdecydować o odwołaniu lub nie prezydenta Maduro. Opozycja dzisiaj ma bowiem zacząć zbierać podpisy pod wnioskiem o referendum. Najpierw potrzebuje 200 tysięcy podpisów aby uruchomić procedurę, potem będzie potrzebowała prawie 4 milionów podpisów pod samym wnioskiem o referendum. To ogłoszone zostanie dopiero gdy odpowiednie urzędy sprawdzą wiarygodność zebranego poparcia. A sprawdzanie 4 milionów przy dwóch dniach pracy tygodniowo rzeczywiście może się bardzo przeciągnąć…

Ba, jeśli zabraknie prądu w całym kraju, to może wręcz stać się niemożliwe…

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Jedna reakcja na "Urzędniczy raj w Wenezueli – najdłuższe weekendy świata!"

  1. PolVen  27/04/2016 o 12:58

    Dokładnie tak jak piszesz, El Niño nie ma tu wiele do rzeczy. Tu cytat z dobrego anglojęzycznego blogu:

    What is important is that analysts don’t treat this as an unexpected one-off event or the result of some rare climate pattern that nobody could have predicted. Nearly every country in the region is facing a challenging climate year, but only one country has been forced into massive rationing. The Chavistas have been in power for over 15 years, the electrical problems have been known for over a decade, and six years ago this exact scenario was predicted in a Venezuelan government document. They’ve had time to fix this problem. Their failure to do so is the result of mismanagement and corruption under Presidents Chavez and Maduro.

    Odpowiedz

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.