Meksyk chce Mundialu! Razem z USA i Kanadą.

Meksyk, wraz ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą, chce być gospodarzem futbolowego Mundialu w 2026 roku. To pierwsza oficjalna kandydatura do organizacji tego turnieju. I już jest faworytem!


O wspólnych futbolowych planach Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku poinformowano wczoraj w Nowym Jorku.

Podczas konferencji prasowej odbywającej się na ostatnich piętrach One World Trade Centre szefowie związków piłki nożnej z tych trzech państw ujawnili, że prace nad wspólną kandydaturą trwały, w absolutnej tajemnicy, od ponad trzech lat.

Mundial 2026

tymczasowe logo wspólnej mundialowej kandydatury Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady

To bardzo ważny dzień dla futbolu w Stanach Zjednoczonych i Ameryce. Jesteśmy przekonani, że nasz projekt przyniesie wymierne korzyści naszemu sportowi i regionowi.– tłumaczył Sunil Gulati, prezes U.S. Soccer. A Decio de María, szef Federación Mexicana de Fútbol Asociación dodał: –Łącząc nasze siły sprawiliśmy, że nasza kandydatura jest niezwykle silna. Razem mamy już teraz około 50 stadionów, które spełniają wszystkie wymagania FIFA. Mamy wspaniałą bazę hotelową, świetną transportową logistykę.

Szefowie trzech federacji nie kryli, że choć projekt jest wspólny, to jednak pierwsze skrzypce grać w nim będą Stany Zjednoczone. Aż trzy czwarte zaplanowanych meczów ma się odbyć właśnie na stadionach w USA. Mówiąc konkretnie  – aż 60 z 80 spotkań, w tym wszystkie od ćwierćfinałów w zwyż. Meksyk i Kanada mają gościć po 10 stadionowych starć. Taki jest przynajmniej aktualny plan, który FIFA może chcieć jednak zmienić.

Decio de María nie kryje jednak, że jest w pełni (w przeciwieństwie do meksykańskich kibiców) takim rozwiązaniem zadowolony. –Brutalna prawda jest taka, że Meksyk nie jest obecnie w stanie zorganizować takiego turnieju. Zaś Stany Zjednoczone wcale nie potrzebują Meksyku do jego organizacji. Zostaliśmy jednak do niej zaproszeni, więc cieszmy się z tych 10 meczy. Bo moglibyśmy nie mieć żadnego.– tłumaczył w wywiadzie udzielonym stacji Televisa.

Mundial w 2026 roku będzie pierwszym piłkarskim megaturniejem, w którym udział weźmie aż 48 reprezentacji, a nie 32 jak obecnie.

Choć prezesi futbolowych związków, zwłaszcza tych ze Stanów Zjednoczonych i Meksyku, odżegnywali się jak mogli od związków między sportem a polityką, to jednak dziennikarze obecni na konferencji chcieli wiedzieć jak na ten trójpaństwowy projekt zapatrywać się będzie prezydent Donald Trump, który podczas swej kampanii często krytykował meksykańskich emigrantów i chce teraz wybudować mur na granicy ze swym południowym sąsiadem.

Sunil Gulati jednoznacznie rozwiał jednak dziennikarskie wątpliwości:

Prezydent Trump zapoznał się z naszym projektem i bardzo mu kibicuje. I szczególnie spodobało mu się właśnie to, że ma w nim wziąć udział także Meksyk. Mamy pełne wsparcie amerykańskiego rządu.

Piłka nożna buduje, łączy ludzi. Dlatego też władze Meksyku także w pełni popierają ten projekt.– dodał Decio de Maria.

Współorganizacja piłkarskich mistrzostw świata byłaby dla Meksyku trzecią przygodą z futbolowym Mundialem. Kraj ten organizował już ten turniej dwukrotnie: w 1970 i 1986 roku.

Stany Zjednoczone także mają już na swoim koncie mundialowe doświadczenie – były gospodarzem Pucharu Świata FIFA w 1994 roku i ustanowiły wówczas, dotychczas niepobity rekord średniej ilości widzów na stadionie (68991).

Dla Kanady byłaby to mundialowa premiera. Męska premiera. Bo w 2015 roku to właśnie ten kraj był gospodarzem piłkarskich mistrzostw świata kobiet.

I choć wspólna kandydatura Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady jest pierwszą oficjalnie zgłoszoną chęcią organizacji Mundialu w 2026 roku, to – zdaniem ekspertów – zawiesiła ona poprzeczkę niesłychanie wysoko i już teraz można ją uważać za faworyta. Z wielu względów.

Przede wszystkim ze względu wprowadzoną przez FIFA zasadę geograficznej rotacji – po zbliżających się Mundialach w Rosji (2018) i Katarze (2022) kraje z Europy i Azji nie będą mogły pretendować do organizacji turnieju w 2026 r.

Dodatkowo FIFA może chcieć przyznać organizację kandydaturze w której prym wiodą Stany Zjednoczone ze względów czysto symbolicznych – jako swego rodzaju zamknięcie okresu samooczyszczania się po FIFA-gate, skandalu korupcyjnym, który doprowadził m.in. do dymisji wieloletniego szefa światowej konfederacji futbolowej, Seppa Blattera, a rozpoczął się od kupowania głosów przez komitet kandydatury Kataru w wyścigu o Mundial w 2022 r. Bo przecież Katar jego organizację otrzymał pokonując w finałowym głosowaniu właśnie kontrkandydaturę Stanów Zjednoczonych.

Dodatkowym argumentem za przyznaniem Mundialu’26 tym połączonym trzem pretendentom może też być chęć zdynamizowania i tak już rozwijającej się w zaskakującym tempie (przyciągającej coraz więcej widzów i pieniędzy) północnoamerykańskiej lidze piłki nożnej MLS, w której grają kluby ze Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Ostateczna decyzja o tym kto zorganizuje Mundial w 2026 roku zapaść ma na kongresie FIFA w maju 2020 r. Kto będzie kontrkandydatem Stanów Zjednoczonych-Meksyku-Kanady jeszcze nie wiadomo. Z Afryki wystartuje prawdopodobnie Maroko, które – bez powodzenia – kandydowało już czterokrotnie.

World Cup 1930

plakat pierwszego w historii piłkarskiego Mundialu

Konkurencji z Ameryki Południowej być natomiast nie powinno, mimo że o możliwości kandydatury Kolumbii mówił wielokrotnie poprzedni prezydent tego kraju, Alvaro Uribe. Jednak CONMEBOL, czyli regionalna konfederacja szykuje swe siły na kandydaturę do następnego Mundialu, w 2030 roku, czyli dokładnie w 100 lat po pierwszych piłkarskich mistrzostwach świata, które odbyły się w 1930 roku w Urugwaju. Ameryka Południowa chciałaby tą jubileuszową edycję mieć ponownie u siebie. Prezydenci Urugwaju i Argentyny zapowiedzieli już oficjalnie, w ubiegłym roku, wspólną kandydaturę.

Jest jeszcze inna możliwość – że Stany Zjednoczone, Meksyk i Kanada dostaną ten Mundial jeszcze w tym roku. Bez kampanii, głosowania i kontrkandydatów. Przynajmniej chciałby właśnie tego CONCACAF, czyli regionalna konfederacja zrzeszająca związki futbolowe z Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów. Jej szefowie planują zaproponować to podczas dorocznego, majowego kongresu FIFA, który w tym roku odbędzie się w stolicy Bahrajnu, Manamie. Argumentują, że podwyższenie liczby reprezentacji biorących udział w Mundialu z 32 do 48 jest sporym wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym, do którego trzeba dobrze się przygotować. Więc po co czekać do 2020 roku?

CONCACAF chce przekonać futbolowy świat, że zamiast tradycyjnej wieloletniej kampanii, setek podróży i nieustannego lobbyingu, wraz ze związanymi z tym podejrzeniami o kupowanie głosów, lepiej byłoby przyznać prawa do organizacji jeszcze w tym roku, po sprawdzeniu przez FIFA czy aktualny, jedyny i wyjątkowo mocny kandydat całego regionu spełnia warunki formalne i techniczne.

Prześlij dalej:

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.