Gdzie jest ARA San Juan?

Marynarka Wojenna Argentyny “straciła kontakt” z jednym ze swych trzech okrętów podwodnych. Na pokładzie znajdowało się 44 członków załogi.


Miejsce z którego ARA San Juan zgłosił, po raz ostatni, swoją pozycję.

Po raz ostatni załoga okrętu podwodnego ARA San Juan odezwała się środę rano. O 7:30 czasu lokalnego, przesłała do dowództwa standardowy szyfrogram zawierający pozycję. Okręt znajdował się wtedy mniej więcej “na wysokości” miasta Puerto Madryn, w odległości 432 kilometrów od argentyńskiego wybrzeża. Czyli dokładnie tam, gdzie miał być zgodnie z planem, rozpoczętego 3 dni wcześniej, standardowego rejsu patrolowego między Ushuaia, a macierzystym portem w Mar del Plata.

Problem w tym, że potem zapadła, trwająca do dzisiaj, cisza. Komandor Enrique Balbi, rzecznik prasowy Marynarki Wojennej Argentyny, zdecydowanie zdementował doniesienia niektórych lokalnych mediów o rzekomym wezwaniu przez okręt pomocy po wybuchu pożaru w akumulatorowni. –Nie wiem skąd takie plotki, bo nie było żadnej budzącej niepokój wiadomości z okrętu. Po prostu urwała się z nim komunikacja.– tłumaczył.

Zresztą Marynarka początkowo akcję ratunkową nazywała “próbami nawiązania utraconego kontaktu”. Dopiero wczoraj wieczorem, po ponad 48 godzinach od ostatniego szyfrogramu, nadano akcji priorytetowy status Search and Rescue (poszukiwanie i ratunek).

Według komandora Balbiego dwie najbardziej prawdopodobne hipotezy to awaria systemów łączności, bądź awaria napędu. Większość niezależnych ekspertów twierdzi jednak, że wojskowi robią dobrą minę do złej gry, bo – ich zdaniem – tę bardziej optymistyczną wersję o kłopotach w komunikacji można już całkowicie wykluczyć. Bo wewnętrzny protokół postępowania argentyńskich podwodniaków nakazuje im po prostu, w przypadku utraty łączności, wynurzenie się.

Uczestniczący w poszukiwaniach urugwajski okręt ROU Vanguardia powstał, w 1976 r, w stoczni w Gdańsku, na zamówienie Marynarki NRD. Był to bliźniak pływających pod polską banderą okrętów ORP Piast i Lech.

Takie nagłe “zniknięcie” uzbrojonego okrętu podwodnego jest sytuacją na tyle wyjątkową, że swą pomoc zaoferowały natychmiast niemal wszystkie państwa regionu, oraz Stany Zjednoczone, RPA i Wielka Brytania.

Brazylia i Urugwaj już wysłały swe, wyposażone w m.in. sonary i roboty podwodne, wyspecjalizowane jednostki przeznaczone do niesienia pomocy okrętom podwodnym. NASA skierowała w region zaginięcia ARA San Juan swój samolot-laboratorium, który na codzień uczestniczy w badaniach pokrywy lodowej na Antarktydzie. Amerykanie obiecali też, że w strefę poszukiwań zwrócą elektroniczne oczy swych satelitów. Także Chile zaoferowało udział swego samolotu P-3 Orion, którego normalnym zadaniem jest wykrywanie i zwalczanie wrogich okrętów podwodnych.

Sytuacja jest na tyle poważna, że prezydent Argentyny Maurico Macri, stwierdził wczoraj że zaakceptuje “każdą oferowaną pomoc”, co oznacza też trudne do przełknięcia dla niektórych jego rodaków przyjęcie oferty Brytyjczyków, którzy ze swoich Falklandów, przez Argentyńczyków uważanych przecież za okupowane Malwiny, mają w region poszukiwań zaledwie kilkaset kilometrów.

Londyn potwierdził już, że w poszukiwaniach udział weźmie stacjonujący tam samolot typu hercules, oraz lodołamacz patrolowy HMS Protector.

Eliana Krawczyk

kapitan Eliana Maria Krawczyk, pierwsza w Ameryce Łacińskiej kobieta-podwodniak, jest wśród 44 członków załogi na pokładzie zaginionego ARA San Juan.

Na pokładzie zaginionej argentyńskiej jednostki znajduje się 44 członków załogi. Wśród jest nich pierwsza w Ameryce Łacińskiej kobieta będąca oficerem na okręcie podwodnym – pochodząca z rodziny o polskich korzeniach, 34-letnia kapitan Eliana Krawczyk.

ARA San Juan to jeden z trzech okrętów podwodnych znajdujących się w posiadaniu argentyńskiej Marynarki Wojennej. To klasyczna podwodna jednostka o napędzie spalinowo-elektrycznym, której kadłub zwodowano w 1983 r. w niemieckiej stoczni Thyssen Nordseewerke. Argentyna chciała mieć 6 takich okrętów – dwa wybudowane w Niemczech, a cztery – dzięki przewidzianemu w kontrakcie transferowi technologii – w specjalnie w tym celu wybudowanej stoczni w Buenos Aires.

ARA San Juan

ARA San Juan w swojej bazie w Mar de Plata

Niemcy, jak to Niemcy, z zobowiązania się wywiązali – w 1984 roku przekazali Argentynie ARA Santa Cruz, a rok później, bliźniaczy ARA Santa Juan. Znacznie gorzej było jednak z ich, zaplanowanym, argentyńskim rodzeństwem. Budowano je przez ponad 10 lat, aż w 1994 r. władze Argentyny uznały jednak, że program budowy okrętów podwodnych należy, ze względów finansowych, wstrzymać. Zrezygnowano nawet próby ukończenia ARA Santa Fe, który – zdaniem stoczni – gotowy był w 70 proc.

I tak właśnie Argentyna pozostała z trzema okrętami podwodnymi – tymi dwoma bliźniakami klasy TR-1700 wybudowanymi przez koncern Thyssen i trzecim, poprzedniej generacji i ponad 10 lat starszym, klasy 209/1200, także zbudowanym w niemieckiej stoczni.

ARA San Juan przeszedł w latach 2007-2014 gruntowną modernizację, w trakcie której m.in. otwarto jego kadłub i wymieniono jednostki napędowe. Wg. Marynarki Wojennej remont ten dał jednostce gwarancję kolejnych 30 lat służby.

Prześlij dalej:

About Tomasz Surdel

Dziennikarz i fotograf. Pracuje, bądź pracował dla tak różnych mediów jak Gazeta Wyborcza, TVP, TVN24, Canal+, RMF FM, EFE, Associated Press, Universal, Le Temps, Le Matin, GPD, snowBoard, PR Week. Teoretycznie mieszka w Buenos Aires, ale dość trudno go tam zastać. Prowadzi bloga Sur del Sur.

W sieci:

Na Twitterze Na Google+ Inne teksty na tierralatina.pl Strona internetowa

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.